Dziennik Gazeta Prawana logo

Premier Węgier walczy o odwołanie prezydenta. "To marionetka Orbana"

50 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Magyar
Premier Węgier chciałby odwołania prezydenta/PAP/EPA
Odwołanie prezydenta Węgier jest prawnie możliwe, ale trudne, nawet dla rządu dysponującego większością konstytucyjną. Dlatego premier Peter Magyar wywiera polityczną presję na Tamasa Sulyoka, by ten dobrowolnie podał się do dymisji - powiedział adwokat Tivadar Huttl z kancelarii HMP Legal.

Magyar wezwał prezydenta Tamasa Sulyoka do rezygnacji już w noc wyborczą, a następnie wielokrotnie zapowiadał, że jeśli Sulyok - nazywany przez premiera "marionetką Orbana" - nie zrezygnuje, zostanie usunięty z urzędu. W przemówieniu po swoim zaprzysiężeniu Magyar ponownie wezwał obecnego na sali parlamentu prezydenta do dymisji. Kancelaria głowy państwa odpowiedziała, że "status prezydenta i warunki do sprawowania tego urzędu są jasno zdefiniowane przez konstytucję".

Prezydent Węgier jest nietykalny?

Kadencja Sulyoka - wybranego głosami deputowanych Fideszu byłego premiera Viktora Orbana - trwa do marca 2029 roku. "Zgodnie z węgierskim prawem konstytucyjnym, prezydent może zostać odwołany jedynie w drodze bardzo wąskiej ścieżki prawnej, dlatego ważne jest wyraźne rozróżnienie między odpowiedzialnością polityczną a odpowiedzialnością prawną. Z politycznego punktu widzenia prezydent w praktyce nie ponosi odpowiedzialności przed parlamentem ani rządem w zwykłym tego słowa znaczeniu: nie może zostać odwołany tylko dlatego, że nowa większość parlamentarna nie zgadza się z prezydentem politycznie lub uważa go za zbyt blisko powiązanego z poprzednim rządem. To właśnie do tego zazwyczaj odwołują się prawnicy konstytucyjni, twierdząc, że prezydent Węgier jest politycznie »nietykalny«" - zaznaczył rozmówca PAP. "Kwestia odwołania pojawia się wyłącznie w kontekście odpowiedzialności prawnej" - dodał.

Tak można odwołać prezydenta Węgier

"W trakcie kadencji może zostać uruchomiony specjalny mechanizm odwołania, jeśli prezydent umyślnie naruszy konstytucję, umyślnie naruszy inny przepis w związku z wykonywaniem urzędu lub popełni umyślne przestępstwo. Procedurę może zainicjować jedna piąta posłów, ale formalnie wymaga ona uzyskania dwóch trzecich głosów w głosowaniu tajnym. Po podjęciu decyzji przez parlament prezydent zostaje natychmiast zawieszony w wykonywaniu władzy prezydenckiej do czasu zakończenia procedury. Ostateczna decyzja nie należy do parlamentu, lecz do Trybunału Konstytucyjnego" - wyjaśnił Huttl.

Były członek Fideszu na czele TK na Węgrzech

Adwokat podkreślił, że bez zgody Trybunału - odwołanie wymaga poparcia dwóch trzecich sędziów - Sulyok nie może zostać usunięty w obecnych ramach konstytucyjnych. "W praktyce oznacza to, że odwołanie jest prawnie możliwe, ale celowo trudne, nawet dla rządu dysponującego konstytucyjną większością kwalifikowaną" - podkreślił. Huttl zwrócił przy tym uwagę na "problem niezależności" Trybunału. "Obecny prezes Peter Polt był wcześniej członkiem Fideszu i przez lata pełnił funkcję prokuratora generalnego Węgier. W tamtym czasie był szeroko krytykowany za odgrywanie kluczowej roli w funkcjonowaniu węgierskiego systemu korupcyjnego, ponieważ prokuratorzy pod jego kierownictwem byli wielokrotnie oskarżani o zaniechanie ścigania politycznie drażliwych spraw korupcyjnych z udziałem osób powiązanych z elitą rządzącą" - podkreślił. Dodał, że w skład Trybunału wchodzą również byli przewodniczący innych instytucji, którzy "odegrali kluczową rolę w niszczeniu demokracji na Węgrzech".

"Presja polityczna Magyara"

Komentując apele premiera Magyara, adwokat podkreślił, że jest to "presja polityczna, mająca zachęcić prezydenta do dobrowolnej rezygnacji”. "Warto pamiętać, że za rządów Fideszu dwóch prezydentów zrezygnowało bez formalnej procedury odwołania. Pal Schmitt w 2012 roku po skandalu plagiatowym dotyczącym jego rozprawy doktorskiej, a Katalin Novak w 2024 roku po skandalu dotyczącym udzielenia ułaskawienia w sprawie związanej z tuszowaniem przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci" - przypomniał Huttl. "Ten precedens polityczny może ostatecznie okazać się bardziej realistyczny niż formalny, konstytucyjny mechanizm odwołania" - podkreślił.

"Dopóki nie pojawią się nowe fakty, które mogłyby uzasadnić umyślne naruszenia prawa, naruszenia konstytucji lub umyślne działania przestępcze, obserwowana presja pozostaje głównie polityczna. Większość konstytucyjna mogłaby oczywiście zmienić zasady instytucjonalne w szerszym zakresie, ale spekulacje wykraczające poza istniejące ramy prawne nie byłyby na tym etapie odpowiedzialne" - podsumował rozmówca PAP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj