Dziennik Gazeta Prawana logo

To słowo nie przeszło mu przez gardło. Niemcy o unikach Donalda Trumpa

dzisiaj, 12:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Trump z wizyt? w Chinach
Donald Trump i Xi Jinping/East News
Tajwan "zakazanym" słowem? To słowo ewidentnie nie chciało przejść przez gardło Donaldowi Trumpowi. Prezydent USA podczas wizyty w Pekinie nie miał ochoty na publiczną konfrontację i unikał komentowania kwestii Tajwanu, temat podnosiła za to strona chińska – pisze w piątek niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" w dosadnym komentarzu.

Jak zauważa "FAZ", chiński przywódca Xi Jinping przyjął Trumpa z pompą, ale w kwestii Tajwanu "natychmiast rzucił (mu) wyzwanie" i dał do zrozumienia, że Chiny i USA "to równorzędne mocarstwa".

Niemcy: Xi od razu zagrał twardo

"Po serdecznym przyjęciu w Świątyni Nieba Xi od razu przeszedł do twardej, strategicznej gry. Już podczas pierwszej rundy rozmów bilateralnych w Wielkiej Hali Ludowej jednoznacznie wskazał Tajwan jako »najważniejszą kwestię w relacjach chińsko-amerykańskich«. Xi bezpośrednio powiązał los demokratycznie rządzonej wyspy z całokształtem relacji obu światowych mocarstw" – czytamy.

"FAZ" zauważa przy tym, że przedstawiciele chińskich władz nie wyjaśnili, czy słowa Xi odnoszą się do najnowszych pakietów uzbrojenia dla Tajwanu o wartości 11 mld dolarów, przygotowanych przez USA w ostatnich miesiącach.

Niemcy: Komunikat bez słowa "Tajwan"

Tymczasem Trump w Pekinie "unikał publicznego komentowania" na temat Tajwanu, a słowo "Tajwan" w ogóle nie pojawiło się w krótkim komunikacie strony amerykańskiej po spotkaniu przywódców – odnotowuje "FAZ". Zdaniem dziennika za ustępstwo Waszyngtonu wobec Pekinu można uznać sam fakt, że prezydent USA rozmawia z przywódcą Chin o dostawach uzbrojenia dla Tajwanu. "Krok ten może być postrzegany jako naruszenie tzw. sześciu zapewnień, które prezydent Ronald Reagan złożył w 1982 roku, stanowiących m.in., że USA nie będą konsultować z Chinami dostaw broni dla Tajwanu" – zauważa.

Niemcy: Chinom chodzi niekoniecznie o Trumpa

Równocześnie władze Chin "zwracają się niekoniecznie do samego Trumpa, którego słowa i stanowiska mogą się zmieniać". Zdaniem dziennika chodzi "przede wszystkim o tajwańską opinię publiczną, która z perspektywy Pekinu w razie zmiany stanowiska USA mogłaby odwrócić się od rządzącej (na wyspie – PAP) Demokratycznej Partii Postępu, a szczególnie od prezydenta Laia Ching-te, opowiadającego się za odrębnością Tajwanu".

Niemcy: Trump w Chinach nie był sobą

"FAZ" pisze, że strona amerykańska w trakcie wizyty kładła nacisk na "to, co przyniesie ona Amerykanom', podkreślając "lepszy dostęp firm do chińskiego rynku oraz większe chińskie inwestycje w USA, szczególnie w rolnictwie". Jednocześnie Trump wyraźnie nie miał w Pekinie "ochoty na otwartą konfrontację" – "powstrzymał się od typowych dla siebie komentarzy na platformie Truth Social i ignorował pytania dziennikarzy o Tajwan".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj