Jak zauważa "FAZ", chiński przywódca Xi Jinping przyjął Trumpa z pompą, ale w kwestii Tajwanu "natychmiast rzucił (mu) wyzwanie" i dał do zrozumienia, że Chiny i USA "to równorzędne mocarstwa".
Niemcy: Xi od razu zagrał twardo
"Po serdecznym przyjęciu w Świątyni Nieba Xi od razu przeszedł do twardej, strategicznej gry. Już podczas pierwszej rundy rozmów bilateralnych w Wielkiej Hali Ludowej jednoznacznie wskazał Tajwan jako »najważniejszą kwestię w relacjach chińsko-amerykańskich«. Xi bezpośrednio powiązał los demokratycznie rządzonej wyspy z całokształtem relacji obu światowych mocarstw" – czytamy.
"FAZ" zauważa przy tym, że przedstawiciele chińskich władz nie wyjaśnili, czy słowa Xi odnoszą się do najnowszych pakietów uzbrojenia dla Tajwanu o wartości 11 mld dolarów, przygotowanych przez USA w ostatnich miesiącach.
Niemcy: Komunikat bez słowa "Tajwan"
Tymczasem Trump w Pekinie "unikał publicznego komentowania" na temat Tajwanu, a słowo "Tajwan" w ogóle nie pojawiło się w krótkim komunikacie strony amerykańskiej po spotkaniu przywódców – odnotowuje "FAZ". Zdaniem dziennika za ustępstwo Waszyngtonu wobec Pekinu można uznać sam fakt, że prezydent USA rozmawia z przywódcą Chin o dostawach uzbrojenia dla Tajwanu. "Krok ten może być postrzegany jako naruszenie tzw. sześciu zapewnień, które prezydent Ronald Reagan złożył w 1982 roku, stanowiących m.in., że USA nie będą konsultować z Chinami dostaw broni dla Tajwanu" – zauważa.
Niemcy: Chinom chodzi niekoniecznie o Trumpa
Równocześnie władze Chin "zwracają się niekoniecznie do samego Trumpa, którego słowa i stanowiska mogą się zmieniać". Zdaniem dziennika chodzi "przede wszystkim o tajwańską opinię publiczną, która z perspektywy Pekinu w razie zmiany stanowiska USA mogłaby odwrócić się od rządzącej (na wyspie – PAP) Demokratycznej Partii Postępu, a szczególnie od prezydenta Laia Ching-te, opowiadającego się za odrębnością Tajwanu".
Niemcy: Trump w Chinach nie był sobą
"FAZ" pisze, że strona amerykańska w trakcie wizyty kładła nacisk na "to, co przyniesie ona Amerykanom', podkreślając "lepszy dostęp firm do chińskiego rynku oraz większe chińskie inwestycje w USA, szczególnie w rolnictwie". Jednocześnie Trump wyraźnie nie miał w Pekinie "ochoty na otwartą konfrontację" – "powstrzymał się od typowych dla siebie komentarzy na platformie Truth Social i ignorował pytania dziennikarzy o Tajwan".