Bilans piątkowej eksplozji w kopalni Liushenyu stale rośnie. Państwowa telewizja CCTV potwierdziła w sobotę, że liczba ofiar śmiertelnych osiągnęła 90 osób. Do wybuchu doszło w momencie, gdy pod ziemią pracowało 247 górników. Choć ratownicy wyprowadzili na powierzchnię 201 osób, wielu z nich trafiło do szpitali, a stan kilkunastu pacjentów pozostaje krytyczny. Eksplozja nastąpiła krótko po tym, jak obsługa kopalni zarejestrowała gwałtowny wzrost stężenia tlenku węgla.
Władze reagują na tragedię
Chińska agencja Xinhua poinformowała o zatrzymaniu kadry zarządzającej spółką odpowiedzialną za kopalnię. Przywódca Chin Xi Jinping osobiście zażądał od władz maksymalnego zaangażowania w akcję ratunkową. Nakazał również przeprowadzenie rygorystycznego dochodzenia, które ma wyjaśnić przyczyny wypadku i wskazać osoby odpowiedzialne za zaniedbania, zgodnie z literą prawa.
Shanxi – centrum chińskiego górnictwa
Prowincja Shanxi stanowi serce chińskiego przemysłu węglowego, odpowiadając za ponad 25 proc. krajowego wydobycia tego surowca. Mimo prób odejścia od paliw kopalnych, węgiel pozostaje głównym źródłem energii w Chinach. Choć w ostatnich dwóch dekadach Pekin znacząco zaostrzył przepisy bezpieczeństwa, co pozwoliło zmniejszyć liczbę wypadków, zdarzenie w Liushenyu pozostaje jedną z najbardziej tragicznych katastrof w tym sektorze w ostatniej dekadzie.
Statystyki pokazują skalę problemu: w latach 2010–2025 w chińskich kopalniach doszło do ponad 3 tysięcy wypadków. Tylko w ostatnich latach kraj wstrząsany był podobnymi tragediami, takimi jak zawał w Xingxian czy katastrofa w Mongolii Wewnętrznej, gdzie zginęły 53 osoby.