Donald Trump coraz wyraźniej traci cierpliwość wobec Teheranu. Choć jeszcze we wtorek zapewniał premiera Izraela Benjamina Netanjahu, że chce dać szansę dyplomacji, czwartkowe wypowiedzi prezydenta wskazują na zwrot w stronę rozwiązań militarnych. Źródła zbliżone do Białego Domu sugerują, że prezydent rozważa przeprowadzenie ostatecznej, "decydującej" operacji, która miałaby zakończyć trwający od końca lutego konflikt i pozwolić na ogłoszenie szybkiego zwycięstwa.
Pilna narada w Białym Domu
W piątkowy poranek prezydent spotkał się z najważniejszymi przedstawicielami administracji, w tym z wiceprezydentem J.D. Vance’em, szefem Pentagonu Petem Hegsethem oraz dyrektorem CIA Johnem Ratcliffe’em. Podczas rozmów przedstawiono prezydentowi szczegółowe scenariusze działań na wypadek definitywnego upadku rozmów prowadzonych przez katarskich mediatorów w Teheranie.
Sytuacja wokół Iranu wyraźnie wpływa na plany osobiste przywódcy USA. Donald Trump oficjalnie odwołał swój wyjazd na Bahamy, gdzie miał wziąć udział w ślubie syna, Donalda jr. Jako powód wskazał obowiązki służbowe oraz "miłość do Stanów Zjednoczonych". Co więcej, Biały Dom zmodyfikował harmonogram prezydenta – zamiast weekendu w klubie golfowym w New Jersey, Trump wraca bezpośrednio do Waszyngtonu.
Rozejm wisi na włosku
Serwis Axios przypomina, że w ciągu ostatnich sześciu tygodni Donald Trump wielokrotnie znajdował się o krok od wznowienia działań wojennych, jednak w ostatniej chwili wycofywał się z ataków. Obecnie rozejm, obowiązujący od 8 kwietnia, wisi na włosku. W Teheranie przebywa katarska delegacja, która podejmuje ostatnie próby ratowania porozumienia. Mimo doniesień o przygotowaniach do ataku, prezydent nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji o rozpoczęciu operacji militarnej.