Szef wywiadu Estonii, Kaupo Rosin, zauważa wyraźną zmianę w retoryce Kremla. Nie słyszę już o całkowitym zwycięstwie – przyznaje ekspert. Rosyjska machina wojenna codziennie traci setki żołnierzy, a liczba zabitych miesięcznie sięga nawet 20 tysięcy osób. W efekcie, mimo niewielkich zdobyczy terenowych, armia rosyjska traci impet, a jej postępy na froncie niemal całkowicie wyhamowały.
Problem mobilizacji
Zdobycie całego Donbasu wymagałoby od Rosji kolejnej masowej mobilizacji. Choć armia rozpaczliwie potrzebuje ludzi, Kreml obawia się konsekwencji społecznych takiego kroku. Dotychczasowy system werbunku, oparty na wysokich premiach finansowych, traci skuteczność, ponieważ kondycja rosyjskiej gospodarki pogarsza się z dnia na dzień.
Gospodarka pod presją sankcji i ataków dronów
Ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie, magazyny i rurociągi przyniosły straty liczone w miliardach dolarów. Skuteczna kampania Kijowa, w połączeniu z międzynarodowymi sankcjami, wymusiła na Moskwie drastyczne obniżenie prognoz wzrostu gospodarczego. Niedobory siły roboczej, wynikające z poboru do wojska i emigracji, dodatkowo uderzają w kluczowe gałęzie rosyjskiego przemysłu.
Czy Putin zmieni zdanie?
Kaupo Rosin ostrzega, że mimo fatalnych danych z frontu i gospodarki, nie należy oczekiwać szybkiej zmiany nastawienia Władimira Putina. Dla rosyjskiego dyktatora Ukraina pozostaje kwestią ideologiczną. Jeśli Rosja nie zdoła narzucić swojej woli środkami militarnymi, będzie kontynuować ataki na ukraińską infrastrukturę cywilną, próbując wymusić kapitulację Kijowa innymi metodami.
Cisza przed burzą?
Choć obecnie estoński wywiad nie widzi wyraźnych oznak rewolucji czy masowych buntów w Rosji, Rosin przestrzega przed przedwczesnym optymizmem. Systemy autorytarne często wydają się stabilne tylko na powierzchni. Czasami takie systemy są bardzo puste w środku i jeśli coś się wydarzy, stanie się to bardzo szybko i wszyscy będziemy zaskoczeni – puentuje szef estońskiego wywiadu.