Iwona Wieczorek zaginęła 16 lat temu
Zaginięcie Iwony Wieczorek to jedna z do tej pory nierozwiązanych spraw przez polskich śledczych. Do zdarzenia doszło w lipca 2010 roku. 19-letnia wówczas mieszkanka Gdańska wracała z imprezy w Sopocie. Tuż przy Parku Reagana widziana była po raz ostatni. Jej obecność w tym miejscu zarejestrował miejski monitoring.
Sprawą zajmują się obecnie śledczy z Archiwum X. Co jakiś czas pojawiają się nowe poszlaki i przesłuchiwani są kolejni świadkowie.
Przyjaciółka Iwony Wieczorek zabrała głos
Na antenie TVN we wtorek, 18 sierpnia wyemitowany został nowy materiał "Uwagi". Wypowiada się w nim przyjaciółka zaginionej kobiety. Przyznaje, że sprawa wciąż budzi w niej ogromne emocje.
Do tej pory słyszę jej śmiech, widzę jej uśmiechniętą twarz. Bardzo za nią tęsknię, chciałabym ją jeszcze kiedyś zobaczyć i przytulić - mówiła, płacząc. Stwierdza, że jej zdaniem Iwona znała oprawcę.
"To nie był raczej przypadek"
Uważam, że to nie był raczej przypadek, że najprawdopodobniej zrobiła to osoba, którą ona znała. To jest ciężkie, bo nie jestem w stanie pomyśleć, że ja znam tę osobę i był to ktoś z naszego otoczenia. To musi się skończyć. Nie wyobrażam sobie, że to będzie trwać i trwać, i nie dowiemy się, co się z nią stało - mówiła.
W programie "Uwaga" kobieta wspominała dzień, kiedy widziała Iwonę Wieczorek po raz ostatni. Tego dnia spędzałam z nią czas do około godziny szesnastej. Byłyśmy na plaży na meczu beach soccera naszych kolegów. Wracałyśmy razem tramwajem. To był bardzo ciepły dzień. (...) Ona była bardzo szczęśliwa, bardzo cieszyła się na to wyjście. (...) Tylko o tym mówiła, że idzie, się ogarnie, będzie się malować, czesać, ubierać. (...) Była podekscytowana tym wyjściem - opowiadała.
"Nie pisała mi nic złego, że się z kimś pokłóciła"
Iwona Wieczorek w nocy, gdy zaginęła wysłała do przyjaciółki SMS-a. W momencie, kiedy ona wychodziła z klubu, ja już dawno spałam. Nie pisała mi nic złego, że się z kimś pokłóciła. (...) Dostałam SMS-a "zadzwoń", jak wychodziła z klubu - wspominała. Kobieta przyznała, że bardzo długo miała sobie za złe, że się nie obudziła.
Było to dla mnie bardzo ciężkie, żeby pogodzić się z tym. Wiem, że jak bym się obudziła, to by zapewne mogło się skończyć inaczej. Zamówiłabym jej taksówkę, nawet wyszłabym gdzieś, gdzie ona by była. Mogłaby wtedy wrócić bezpiecznie do domu... - wyznała. Dodała, że Iwona Wieczorek była "cudowną dziewczyną" i "najlepszą przyjaciółką".
Że bardzo za nią tęsknię i zrobię wszystko, żeby się to w końcu skończyło. Żebyśmy dowiedzieli się, co się stało, żeby mama Iwony zaznała spokoju - mówiła przez łzy.
Nowy dowód w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek
W reportażu "Uwagi" wypowiadał się również naczelnik Małopolskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Przyznał, że policja cały czas pracuje i gromadzi dowody. Powiedział, że udaje się "niektóre dodatkowe dowody uzyskać, choć wydawałoby się, że niemożliwe jest, żeby się zachowały przez tyle lat".
Eryk Stasielak ujawnił również, czego dotyczy najnowszy, odnaleziony niedawno dowód. Dotyczy to momentu, kiedy Iwona była ostatni raz widziana w parku Reagana - powiedział. Nie odpowiedział na pytanie, o jaki dowód dokładnie chodzi.
Wykluczyliśmy jedną bardzo poważną wersję osobową. Ale która to wersja, to nie mogę powiedzieć - uchylił rąbka tajemnicy.
Marta Kawczyńska – dziennikarka Dziennik.pl. Ukończyła Filologię Polską na Uniwersytecie Warszawskim ze specjalizacją animacja kultury, jest też psychoterapeutką tańcem i ruchem (DMT). Pracowała m.in. w Gazecie Stołecznej, Super Expressie, TVP. Jest autorką książki "Alopecjanki. Historie łysych kobiet" oraz współautorką poradników "#Nastolatka". Specjalizuje się w tematyce show-biznesowej oraz społecznej. W Dziennik.pl zajmuje się działem życie gwiazd, nostalgia, kultura. Prowadzi podcasty "Kawka z…" i "Dziennik Kryminalny" emitowane na kanale DGP Infor na Youtubie.
