Wydawca tygodników "Wprost" i "Do Rzeczy" Michał Lisiecki (zgodził się na podawanie nazwiska) usłyszał zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Wrocławski sąd w połowie marca zadecydował o aresztowaniu Lisieckiego na trzy miesiące. Orzekł tzw. areszt kaucyjny. W poniedziałek mimo wpłacenia kaucji Lisiecki nie opuścił aresztu. Sąd wstrzymał wykonanie postanowienia o areszcie w części kaucyjnej do rozpatrzenia zażalenia prokuratury złożonego na całość postanowienia.

Z informacji przekazanej PAP przez biuro prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu wynika, że posiedzenie, na którym zostaną rozpatrzone zażalenia o zastosowaniu wobec Lisieckiego tzw. aresztu kaucyjnego, odbędzie się 3 kwietnia. Zażalenia złożyli zarówno prokuratura, jak i obrońcy Lisieckiego.

W czwartek biuro prasowe RPO przekazało PAP, że Rzecznik wystąpił do dolnośląskiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej o wyjaśnienia w związku z zastosowaniem wobec Lisieckiego tymczasowego aresztowania po skutecznym przyjęciu kaucji.

"Rzecznik zwrócił się z pytaniem, dlaczego pomimo skutecznego przyjęcia i złożenia poręczenia majątkowego i nakazanego postanowieniem sądu rejonowego uchylenia z tą chwilą środka zapobiegawczego, nie nastąpiło zwolnienie pana Michała M. Lisieckiego" - poinformowało biuro RPO.

Rzecznik podał, że w ocenie pełnomocnika Lisieckiego "dalsze pozostawanie w areszcie stanowiło pozbawienie Lisieckiego wolności bez podstawy prawnej i prowadziło do rażącego naruszenia Konstytucji RP oraz Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności".

Michał Lisiecki usłyszał 14 marca zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, spowodowania szkody w wielkich rozmiarach oraz dopuszczenia się przestępstw skarbowych. Został zatrzymany przez CBA w sprawie wyłudzeń prawie 29 mln zł z firmy zajmującej się remontami linii kolejowych.

Wrocławski sąd orzekł wobec niego tzw. areszt kaucyjny. Po wpłaceniu 500 tys. zł kaucji podejrzany teoretycznie mógł wyjść na wolność. Zażalenie na decyzję o zastosowaniu takiego środka zapobiegawczego prokuratura złożyła jeszcze tego samego dnia.

- Prokurator zaskarżył postanowienie w kwestii zastrzeżenia zmiany środka zapobiegawczego i wniósł o wstrzymanie wykonania tego postanowienia - powiedziała prok. Ewa Bialik. Wniosek o wstrzymanie wykonania postanowienia – jak podkreśliła prokurator – dotyczył tej części postanowienia, która mówiła o wyjściu na wolność po wpłacie kaucji.

18 marca sąd wstrzymał wykonanie postanowienia o areszcie kaucyjnym. - Prokurator nie mając jeszcze informacji o tym postanowieniu sądu rozpoczął czynność przyjęcia poręczenia majątkowego; gdy do prokuratury dotarła informacja z sądu o wstrzymaniu postanowienia, czynność przyjęcia poręczenia majątkowego stała się bezskuteczna i prokurator był zobligowany wydać zarządzenie o zwrocie poręczenia majątkowego, co też uczynił - powiedziała prok. Bialik.

W oświadczeniu przekazanym PAP obrońcy Lisieckiego wskazali natomiast, że powinien on zostać zwolniony z aresztu, ponieważ – jak podkreślili - "po wpłaceniu kaucji i podpisaniu protokołu sąd nie mógł już podjąć takiej decyzji" oraz "wstrzymanie w całości postanowienia sądu wstrzymuje też decyzję o areszcie".