Dziennik Gazeta Prawana logo

TVP przegrała proces z prezydentem Opola. "Informacja mogła wprowadzać widzów w błąd"

6 czerwca 2019, 17:59
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
TVP
TVP/Shutterstock
Sąd Okręgowy w Opolu oddalił w czwartek powództwo Telewizji Polskiej S.A. w Warszawie o ochronę dóbr osobistych przeciwko prezydentowi Opola Arkadiuszowi Wiśniewskiemu.

Sprawa dotyczyła materiału filmowego na stronie portalu społecznościowego, który zamieścił prezydent Opola po serii materiałów wyemitowanych przez opolski oddział TVP. W materiale tym stwierdzono m.in.: "Szanowni państwo, tego nie zobaczycie w TVP. Pamiętacie awanturę festiwalową, pamiętacie jak stanąłem po stronie Opola, jak krytykował mnie prezes Kurski i cała telewizja publiczna. Dzisiaj przychodzi mi za to zapłacić cenę. Telewizja regionalna, w sposób niewybredny, coraz mocniej, kłamstwami, obelgami atakuje moją osobę" - napisał Wiśniewski.

Sprawę o naruszenie dóbr osobistych przeciwko prezydentowi Wiśniewskiemu skierowała do sądu TVP S.A. w Warszawie, która uznała materiał za naruszenie jej dóbr osobistych i domagała się od prezydenta Opola przeprosin oraz zapłaty określonej sumy pieniężnej.

- - wyjaśniał w uzasadnieniu wyroku sędzia Andrzej Jabłoński.

Przy ocenie postępowania obydwu stron sąd wziął pod uwagę przepisy Kodeksu cywilnego, artykuł 54 Konstytucji i artykuł 10 Europejskiej konwencji praw człowieka.

- - podkreślił sędzia.

Jako oczywisty sąd uznał fakt, że polityk powinien mieć "grubszą skórę" i być przygotowanym na krytykę i kontrolę ze strony mediów. Jednocześnie zaznaczył, że takie działania dziennikarzy muszą być czytelne i odpowiadać pojęciu rzetelności dziennikarskiej.

- - uznał sąd.

Sąd przyznał, że w materiale będącym przedmiotem procesu padły mocne stwierdzenia w rodzaju "kłamstwa" i "pomówienia", to zdaniem sądu można to uznać jako odpowiedź na kilka - jak to określił sąd - "mocnych materiałów" wyemitowanych przez TVP w Opolu w październiku 2017 roku, gdzie zarzucono władzom Opole, że "wybory do opolskich rad dzielnic przypominają wybory na Białorusi", czy materiał z 6 listopada 2017 roku, gdzie w ocenie sądu zarzucono prezydentowi miasta wydatkowanie środków publicznych na kampanię wyborczą, choć takiej kampanii wyborczej jeszcze nie ogłoszono. Zdaniem sądu, informacja ta była oceną, a nie stwierdzeniem faktu o charakterze prawnym i mogła wprowadzać w błąd widzów.

Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sąd uznał słowa prezydenta Wiśniewskiego zamieszczone w jego materiale za "mieszczące się w ramach swobody wypowiedzi i debaty publicznej, która się toczy w demokratycznym państwie prawa".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj