Sprawa dotyczyła materiału filmowego na stronie portalu społecznościowego, który zamieścił prezydent Opola po serii materiałów wyemitowanych przez opolski oddział TVP. W materiale tym stwierdzono m.in.: "Szanowni państwo, tego nie zobaczycie w TVP. Pamiętacie awanturę festiwalową, pamiętacie jak stanąłem po stronie Opola, jak krytykował mnie prezes Kurski i cała telewizja publiczna. Dzisiaj przychodzi mi za to zapłacić cenę. Telewizja regionalna, w sposób niewybredny, coraz mocniej, kłamstwami, obelgami atakuje moją osobę" - napisał Wiśniewski.
Sprawę o naruszenie dóbr osobistych przeciwko prezydentowi Wiśniewskiemu skierowała do sądu TVP S.A. w Warszawie, która uznała materiał za naruszenie jej dóbr osobistych i domagała się od prezydenta Opola przeprosin oraz zapłaty określonej sumy pieniężnej.
- - wyjaśniał w uzasadnieniu wyroku sędzia Andrzej Jabłoński.
Przy ocenie postępowania obydwu stron sąd wziął pod uwagę przepisy Kodeksu cywilnego, artykuł 54 Konstytucji i artykuł 10 Europejskiej konwencji praw człowieka.
- - podkreślił sędzia.
Jako oczywisty sąd uznał fakt, że polityk powinien mieć "grubszą skórę" i być przygotowanym na krytykę i kontrolę ze strony mediów. Jednocześnie zaznaczył, że takie działania dziennikarzy muszą być czytelne i odpowiadać pojęciu rzetelności dziennikarskiej.
- - uznał sąd.
Sąd przyznał, że w materiale będącym przedmiotem procesu padły mocne stwierdzenia w rodzaju "kłamstwa" i "pomówienia", to zdaniem sądu można to uznać jako odpowiedź na kilka - jak to określił sąd - "mocnych materiałów" wyemitowanych przez TVP w Opolu w październiku 2017 roku, gdzie zarzucono władzom Opole, że "wybory do opolskich rad dzielnic przypominają wybory na Białorusi", czy materiał z 6 listopada 2017 roku, gdzie w ocenie sądu zarzucono prezydentowi miasta wydatkowanie środków publicznych na kampanię wyborczą, choć takiej kampanii wyborczej jeszcze nie ogłoszono. Zdaniem sądu, informacja ta była oceną, a nie stwierdzeniem faktu o charakterze prawnym i mogła wprowadzać w błąd widzów.
Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sąd uznał słowa prezydenta Wiśniewskiego zamieszczone w jego materiale za "mieszczące się w ramach swobody wypowiedzi i debaty publicznej, która się toczy w demokratycznym państwie prawa".