- Zadecydowała różnica we frekwencji, czyli mobilizacja. PiS zmobilizował więcej wyborców w stosunku do poprzednich wyborów, samorządowych i parlamentarnych. Pytanie tylko, dlaczego? - mówił prof. Balcerowicz komentując wyniki wyborów do PE.

- Koalicja Europejska miała o wiele słabszy sztab wyborczy - ocenił pytany o przyczyny porażki.

Ale największy wpływ, zdaniem Leszka Balcerowicza, miały tu media publiczne.

- Na końcówce kampanii przed eurowyborami TVP wykorzystywała antysemickie hasła, straszyła Żydami, straszyła, że się odbierze majątki. To jest niesłychane, to był fałsz - powiedział. Dodał, że przygotowywana jest analiza działalności TVP. - Czegoś takiego nie widziałem w żadnym demokratycznym kraju - podkreślił.

Balcerowicz przypomniał o "hasłach antysemickich, fałszowaniu wypowiedzi Cimoszewicza". Hasłach, które nasiliły się na finiszu kampanii.

Wytknął też postawę PSL. Skomentował wątpliwości ludowców, czy dobrze było pójść do wyborów pod wspólnym szyldem Koalicji Obywatelskiej. - Nie wiem, czy PSL zdobyłoby tyle mandatów, gdyby wystartowało samodzielnie - ocenił. I zaraz dodał, że miał nadzieję na większą aktywność tej partii na wsi. - Nic im tego nie zabraniało. Z tego, co wiem, byli nieobecni. A ich zadaniem było przemawianie do tamtejszego elektoratu.

Jego zdaniem cała scena polityczna zaraziła się populizmem. - Z jakiś powodów uznano, że będzie źle, jeśli nie poprze się populizmu PiS. Ale można było poprowadzić lepiej, profesjonalniej kampanię, bardziej zmobilizować elektorat. Wynik wyborów mógł być inny. Ciągle może być inny. O ile ci, co odpowiadają za opozycję szybko wyciągną wnioski - podsumował.