Wykopaliska odsłoniły 41 szkieletów, które następnie zostały zbadane przez archeologów. Okazało się, że wszystkie z nich należały do kobiet i młodych osób. Wiele wskazuje na to, że gdy łowcy głów zaatakowali osadę, skupiali się głównie na słabszych osobnikach. Ślady nacięć na kręgach szyjnych świadczą o brutalnym traktowaniu.

Reklama

Wykopaliska odsłoniły pozostałości straszliwych praktyk

Badania archeologiczne na stanowisku Honghe były prowadzone sześć razy od 2013 roku. Naukowcom udało się przekopać dwa domy i trzy grobowce. W sumie znaleziono łącznie 68 szkieletów, z czego 41 bezgłowych. Były one datowane na 4100–4400 lata temu. Na zewnątrz domu wydobyto także cztery dodatkowe czaszki należące do mężczyzn. Oprócz tego archeolodzy odkryli pozostałości typu ceramika oraz narzędzia z kości i skał. Zdaniem badaczy 32 ofiary spośród 41 bezgłowych szkieletów zginęły podczas jednego zdarzenia. To póki co największe w historii "polowanie na głowy", jakie miało miejsce w neolitycznych Chinach.

W tamtych czasach przywódcy wrogich plemion byli poszukiwani ze względów rytualnych. Ich ciała były wykorzystywane do podbicia oraz opętania duszy i energii przeciwników. Autorzy zbrodni najprawdopodobniej posługiwali się nożami z kościaną rękojeścią oraz kamiennymi ostrzami. Potwierdzają to nacięcia na kręgach oraz brak pierwszego i drugiego kręgu u większości szkieletów.

Archeolodzy odkrywają tajemnice prehistorycznych Chin

Lud Honghe tworzyła grupa rolników, myśliwych i rybaków. Wszystko wskazuje na to, że owa społeczność żyła w aktywnym konflikcie z innymi plemionami, co potwierdziły pozostałe odkrycia i wykopaliska. Archeolodzy odnaleźli również trzy rowy obronne na terenie osady. Pojawia się jednak pytanie, dlaczego celem ataku były kobiety i dzieci? Badacze podejrzewają, że najazd mógł nastąpić w momencie, gdy wszyscy mężczyźni byli nieobecni. Po ataku sprawcy najprawdopodobniej wywieźli głowy jako trofea. Gdy mężczyźni wrócili do osady, musieli przenieść zwłoki do dwóch domów, aby je pochować, a następnie opuścili to miejsce.

Cztery bezcielesne czaszki znalezione w dole poza domem mogły być trofeami ludu Honghe przyniesionymi przez członków osady z innego wrogiego plemienia. Naukowcy byli wstrząśnięci makabrycznym odkryciem oraz zastosowaniem przemocy wobec kobiet i nieletnich.