Doktor Shaun Fitzgerald i jego grupa naukowców z uniwersytetu w Cambridge zdecydowali się na wykorzystanie w walce z globalnym ociepleniem geoinżynierię, czyli celowe zmiany w klimacie - podaje BBC. Wywiercili więc otwory w skorupie lodowej i pompują do morza tysiąc litrów słonej wody na minutę.

Reklama

Nie wiemy, czy to dobry pomysł - przyznaje dr Fitzgerald, ale on i jego ekipa uznali, że w ten sposób da się szybko zwiększyć przyrost lodowej skorupy w sezonie zimowym, co sprawi, że gdy temperatura będzie wzrastać, to lód będzie topił się wolniej, co w rezultacie ma spowolnić globalne ocieplenie. Naukowcy wiedzą, że to nie jest rozwiązanie celowe, chcą po prostu dać ludzkości więcej czasu na walkę ze zmianami klimatu.

"To szaleństwo"

To jednak nie podoba się zdecydowanej większości uczonych. To szaleństwo - mówi profesor Martin Siegert z uniwersytetu w Exeter. Jego zdaniem, to niczego nie zmieni, a jedynie da wymówkę koncernom, by nie odchodzić od paliw kopalnych. Z kolei inni uczeni dodają, że wpompowywanie takiej ilości słonej wody do morza może naruszyć równowagę biochemiczną i spowodować jeszcze gorsze skutki dla flory i fauny niż kryzys klimatyczny