Podczas kampanii wyborczej prezydent Lech Kaczyński odwiedził Polonię w USA. Młodą zarobkową emigrację w Wielkiej Brytanii i Irlandii odwiedził Donald Tusk. Czy oznacza to, że PiS raczej nie liczy na poparcie Polaków pracujących na Wyspach?
To zła interpretacja. Oczywiście, emigracja tradycyjna, ta amerykańska, z natury ma poglądy bardziej prawicowe, dlatego PiS ma duże poparcie wśród amerykańskiej Polonii. Emigracja nowa to na ogół ludzie młodzi, którzy wyjeżdżają do pracy w Europie Zachodniej. Wśród młodych poparcie dla PiS jest nieco niższe. Ale nie oznacza to, że nie walczymy o ten elektorat, także za granicą.
PO i LiD zarzucają PiS, że nie był w stanie przyhamować fali emigracji. Że pomimo koniunktury gospodarczej nie stworzono młodym perspektyw.
Te oskarżenia są całkowicie cyniczne i demagogiczne. Rząd PiS zrobił bardzo wiele, by ograniczyć emigrację. Wzmocnił dobrą koniunkturę gospodarczą. Mamy duży wzrost gospodarczy, sporo sukcesów ekonomicznych, prawie zlikwidowaliśmy bezrobocie.
Nie czuje się pan jednak choć trochę winny, że Polacy wciąż z kraju wyjeżdżają?
Polacy wyjeżdżają do pracy na Zachód dlatego, że dochód narodowy jest w krajach "starej Unii" wielokrotnie wyższy od naszego. A to przede wszystkim wina komunizmu, który zatrzymał rozwój Polski na kilkadziesiąt lat. To także efekt działań różnych rządów polskich po 1989 roku, które na przykład, delikatnie mówiąc, niezbyt dobrze przeprowadziły prywatyzację. Wiązało się to z likwidacją wielu miejsc pracy. Oczywiście moglibyśmy więc równie cynicznie jak PO mówić, że to liberałowie prywatyzowali polską gospodarkę tak, że pozbawili młodych ludzi szans. Ale proponowałbym, żeby zrezygnować z takiej retoryki.
Niedawno przedstawiono badania, z których wynika, że niecałe 20 proc. Polaków pracujących w krajach UE chce głosować na PiS, a zdecydowana większość na PO i LiD. Dlaczego tak się dzieje?
Doświadczenie nieraz już pokazało, że sondaże często obarczone są dużymi błędami. Poza tym to pojedynczy, punktowy sondaż, a według socjologów, żeby wyciągnąć daleko idące wnioski, potrzeba kilku. Dlatego nie rozkładamy rąk, ale, jak wspomniałem, prowadzimy bardzo intensywną kampanię wśród ludzi młodych.
IV RP ma jednak wizerunek przyjaznej raczej ludziom wykluczonym, starszym, niż młodym i dynamicznym. Czy PiS stara się to zmienić?
Na wielu młodych bardzo mocno oddziałują media, które w większości nie są nam przychylne. A przecież PiS robi wiele, by właśnie im pomóc. Przykład - nasza "wojna" o otwarcie korporacji prawniczych. Przecież chodzi nam o to, żeby młodzi ludzie po studiach mogli sprawnie działać na rynku usług prawniczych. A to korporacje są kojarzone z III RP. Poza tym podejmujemy szereg inicjatyw, które mają nakłonić młodych ludzi do powrotu do kraju.
Co konkretnie ma pan na myśli?
Proponujemy między innymi obniżenie przez dwa lata składki rentowej i emerytalnej, zwolnienia z podatku dochodowego również przez dwa lata, uruchomienie w konsulatach filii urzędów pracy. Pracujemy też nad rozwiązaniem dotyczącym problemu podwójnego opodatkowania.
A co z tzw. pakietem Kluski, który ma ułatwić działanie małym i średnim przedsiębiorcom, a jednocześnie może mógłby wpłynąć na decyzję o powrocie do kraju młodej emigracji? Premier na łamach "Faktu" pisał, że to jeden z priorytetów PiS, ale żadna jego część nie została uchwalona przez odchodzący Sejm.
Mieliśmy problemy z utrzymaniem większości. Mam nadzieję, że w nowym Sejmie będzie z tym lepiej.
Polacy wyjeżdżają do pracy na Zachód dlatego, że dochód narodowy jest w krajach "starej Unii" wielokrotnie wyższy od naszego. A to przede wszystkim wina komunizmu, który zatrzymał rozwój Polski na kilkadziesiąt lat - twierdzi w rozmowie z "Faktem" wiceszef PiS Adam Lipiński.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama