Dziennik Gazeta Prawana logo

Kryzys na własne życzenie

13 listopada 2008, 00:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marcin Piasecki w DZIENNIKU
Marcin Piasecki w DZIENNIKU/Inne
Po długim weekendzie przeżyliśmy prawdziwe trzęsienie ziemi. Wczorajsza sesja na warszawskiej giełdzie wejdzie zapewne do historii stołecznego parkietu. W jednej chwili pod koniec notowań głęboko dołujące indeksy wystrzeliły w górę, dzięki czemu sesja zakończyła się na spadkach, ale nie tak jak się szykowało 9-procentowych, lecz "tylko" 5-procentowych - pisze w DZIENNIKU Marcin Piasecki.

Manipulacja? Bezwzględna gra wielkich inwestorów? Cud? Będzie to zapewne wyjaśniać Komisja Nadzoru Finansowego, porzućmy zatem kwestie cudów w Warszawie i zajmijmy się faktami. A te są złe i jest ich całkiem sporo.

Polska: coraz gorsze sygnały z realnej gospodarki, takie jak kiepskie wyniki deweloperów, szykujące się zwolnienia w przemyśle, przestoje w fabrykach produkujących auta. Europa: złe dane ze strefy euro o spadku produkcji przemysłowej, recesja oraz rekordowe bezrobocie w Wielkiej Brytanii i prognozy zerowego wzrostu dla Niemiec. USA: kolejne plany pomocowe ("nowy dzień, nowy plan" - ironizują komentatorzy "The Wall Street Journal"), na przykład dla zadłużonych posiadaczy domów, już na nikim nie robią większego wrażenia. Ważą się losy gigantów motoryzacyjnych z Detroit.

Kłopoty zgłaszają kolejne instytucje finansowe, np. American Express. Na dobitkę głos zabrał sekretarz skarbu Henry Paulson, który zapowiedział modyfikację swojego planu - z wykupu "toksycznych aktywów" w stronę dokapitalizowania i częściowej nacjonalizacji instytucji finansowych. To już było ponad nerwy znękanych i niepewnych przyszłości inwestorów. Wall Street zaczerwieniła się od spadków.

Kto następny zgłosi problemy? Sieci handlowe drżą przed tym, jak będą wyglądały nadchodzące święta. "Trzęsienie ziemi w zachowaniu konsumentów sprawiło, że mamy najtrudniejszy klimat do robienia biznesu, jaki widzieliśmy" - stwierdził z rozbrajającą szczerością szef wielkiej amerykańskiej internetowej sieci handlowej Best Buy. I ostro w dół zrewidował wszelkie prognozy. To i tak dobrze, gdyż część firm w ogóle przestała się wypowiadać o przyszłości swojego biznesu. Czy da się jeszcze coś z tym zrobić?

W Polsce politycy opozycji nawołują rząd, aby przeciwdziałał kryzysowi - przede wszystkim, jak rozumiem, sypiąc pieniędzmi. Ale i rządowi, i opozycji chciałbym przypomnieć jedną liczbę: 141. Taką lokatę zajmujemy w ogłoszonym wczoraj światowym rankingu przyjazności systemów podatkowych dla biznesu. Od lat pod tym względem trwa u nas stagnacja - zarówno podczas rządów dzisiejszej opozycji, jak i teraz. Kryzys fundujemy sobie więc również na własne życzenie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj