Dziennik Gazeta Prawana logo

Jaźń Waldemara Pawlaka

17 lutego 2009, 10:35
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jeśli Pawlaka traktować poważnie (ale nie ma takiego obowiązku), to trzeba spytać, jaki jest powód, dla którego pozostaje on w rządzie, z którego pomysłami tak fundamentalnie się nie zgadza? Aż tyle jest warte tych kilka, no niech będzie, kilkaset, posad? - pyta Robert Mazurek.

Szczerze mnie dziwi, że to wydarzenie nie przebiło się na czołówki gazet, ale jakoś tak wyszło. A przecież wicepremier minister Pawlak ogłosił swój własny plan kryzysowy, który zakłada zabranie z rezerwy NBP 5 miliardów złotych, zwiększenie o drugie pięć deficytu budżetowego i wpompowanie w sumie 15 miliardów w polską gospodarkę.

nie tylko dlatego, że być może Pawlak ma rację, ale dlatego, żem nie ekonomista, a i ekonomiści na całym globie jakoś nie mają jednego pomysłu, jak z hydrą kryzysu walczyć. Notabene pokazuje to, że ekonomia nie jest, wbrew pozorom, nauką ścisłą, gdzie obowiązują jedne reguły – jak widać choćby teraz, Polska ma zupełnie inne pomysły niż reszta Europy, a przecież ekonomię wyznajemy tę samą.

W ogromnym uproszczeniu, polski rząd wspierany przez liberalnych ekonomistów uważa, że skoro spadną przychody z podatków (bo się gospodarka zwija), to należy obciąć wydatki. Większość Europy, a i Ameryka również, sugerują z kolei, by się zapożyczyć, i choć deficyt budżetowy wzrośnie, to wypuszczone na rynek pieniądze pobudzą rozwój gospodarczy. W to samo wierzy Pawlak.

I tu dochodzimy do istoty sprawy. Otóż pan Pawlak popełnił swój plan nie jako Waldemar Pawlak, prezes, generał, inżynier - hobbysta, ale jako minister gospodarki i wicepremier rządu Tuska. Tego samego rządu, który ma zupełnie odmienne pomysły na walkę z kryzysem. Cóż to więc oznacza?

Otóż , nie przywiązując do nich szczególnej uwagi: a to zapowie, że rząd pomoże spłacać kredyty, a to, że fajnie byłoby zwiększyć deficyt albo pomóc kupującym nowe samochody. i to już jest kapkę przerażające, bo świat nie patrzy na niego przez pryzmat jego generalskiego munduru Pierwszego Strażaka RP, ale ów świat widzi w nim - wiem, że to trąci facecją - ministra gospodarki i wicepremiera.

Ale może premier szczerze wierzy w to co mówi? W takim razie jednak pozostaje w dramatycznym rozdźwięku z gabinetem, którym współkieruje. Rozumiem, że uroda rządów koalicyjnych polega na tym, że partnerzy nie we wszystkim muszą się zgadzać w stu procentach, ale tu przecież nie zgadzają się w ani jednym procencie! Oba te pomysły są bowiem swoją idealną przeciwnością.

, z którego pomysłami tak fundamentalnie się nie zgadza? W imię czego żyruje szkodliwą – jego zdaniem – politykę? Aż tyle jest warte tych kilka, no niech będzie, kilkaset, posad?

No chyba, że wicepremier minister prezes generał inżynier Pawlak na żadne rozdwojenie jaźni nie cierpi, bo jego osobowość jest tak przepastna, że pomieści co najmniej kilka jaźni zwykłych śmiertelników.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj