W odpowiedzi na narastające zagrożenia hybrydowe ze strony Rosji rząd Niemiec zamierza rozszerzyć uprawnienia służb wywiadowczych. Projekt ustawy w tej sprawie, przyjęty w środę przez gabinet kanclerza Friedricha Merza, ma umożliwić kontrataki na systemy wykorzystywane do sabotażu przeciwko państwu.
"Epokowa zmiana" w niemieckich służbach
Komentując ten krok,"„Der Spiegel" pisze o "epokowej zmianie", która czeka niemieckie służby. "Przez dekady (wywiad zagraniczny) Federalna Służba Wywiadowcza (BND) oraz (kontrwywiad) Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) były przede wszystkim instytucjami zbierającymi informacje. Teraz ma się to zmienić" – odnotowuje.
W przyjętym przez rząd projekcie znajduje się zapis o "ograniczonych uprawnieniach interwencyjnych" – przypomina gazeta, oceniając, że "rzadko kiedy rewolucję w funkcjonowaniu instytucji państwowych ujmuje się w tak suchych słowach".
Większe uprawnienia niemieckiego wywiadu
"Niemiecki wywiad zagraniczny nie stanie się przez to CIA ani Mosadem, których repertuar działań obejmuje nawet misje zabójstw. Otrzyma jednak wyraźnie większe uprawnienia" – zauważa "Der Spiegel". Zgodnie z planami rządu niemieccy agenci mogliby w przyszłości np. prowadzić tajne akcje sabotażowe przeciwko rosyjskim firmom zbrojeniowym.
"Nie jest to licencja na zabijanie, ale jest to licencja na zakłócanie i niszczenie" – ocenia "Der Spiegel".
Ryzyko dramatycznej eskalacji w wojnie cieni
Tygodnik uznaje reformę za zrozumiałą w obliczu rozszerzenia od 2022 roku przez Rosję "wojny cieni w Europie: od cyberataków, przez kampanie fake newsów, aż po akty sabotażu".
"Jednoznacznych dowodów najwyraźniej jeszcze nie ma, ale jeśli potwierdzi się podejrzenie, że za dron wyposażony w materiały wybuchowe (znaleziony na lotnisku w Lipsku – PAP) odpowiada Rosja, oznaczałoby to dramatyczną eskalację" – czytamy w "Spieglu".
Potencjalne zagrożenia w wyniku reformy
Zarazem reforma niesie ze sobą jednak pewne zagrożenia – ocenia tygodnik. "Ryzyko, że przy bardziej ofensywnym działaniu służb coś pójdzie nie tak, jest realne. Podczas operacji hakerskich można zaatakować niewłaściwe serwery, a sabotaż przedsiębiorstw zbrojeniowych mógłby nawet zagrozić ludzkiemu życiu, nawet jeśli nie byłoby to celem działań" – ostrzega. Do tego komisje śledcze "mogą sparaliżować działalność instytucji na całe miesiące".
Gazeta wzywa do równoczesnego zwiększenia nadzoru nad służbami wywiadowczymi, argumentując, że "większa władza wymaga większej kontroli". Za jeden z kluczowych organów kontrolnych uznaje Bundestag.
"Absurdalne" tolerowanie Domu Rosyjskiego
Tymczasem dziennik "Sueddeutsche Zeitung" wzywa w czwartek do zamknięcia znajdującego się w centrum Berlina Domu Rosyjskiego. Z ubolewaniem odnotował, że od lutego 2022 roku i rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę "bez echa pozostają apele o zamknięcie tego ośrodka".
"Nieodpowiedzialne jest dalsze tolerowanie działalności Domu Rosyjskiego w świetle licznych przesłanek wskazujących, że ten duży obiekt jest, obok rosyjskiej ambasady przy alei Unter den Linden, wykorzystywany do celów szpiegowskich" – zaznacza "SZ".
Według dziennika pozwalanie na dalsze funkcjonowanie Domu Rosyjskiego w stolicy Niemiec "sprowadza do absurdu próbę lepszego przygotowania się (Niemiec) do obrony przed rosyjskimi atakami w ramach wojny cieni".
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.
