Ile polskich słów pani zna?
Dużo.
A ilu z nich pani używa?
Znacznie mniej. À propos, jakiś czas temu sprowokowałam rozmowę z synem, chwaląc się, że mam epicką torbę.
Reklama
Co on na to?
"Mamo, nie używaj słów, których nie rozumiesz". "To jaka ta torba może być?". "Zajebista, nie epicka".
Syn nie wiedział, że…?
…Nie wiedział, od czego pochodzi "zajebisty" i dlatego nie uznawał tego za wulgaryzm. Studenci polonistyki również nie wiedzą.
Epika też im się nie kojarzy z prozą?
Nie, nie, już nie! Kiedyś powiedziałam: "Wiecie, że «Pan Tadeusz» jest epicki?". "Naprawdę?!". Oni już znają to słowo głównie z angielskiego "epic".
Wielu wzięło sobie do serca pojęcie minimum leksykalnego.
I przy nim pozostali. A wie pan, że to im wystarcza?
Trzeba znać, proszę wybaczyć, słowa "j…ć" i "k…a", by utworzyć z 50 czasowników i przymiotników.
Ta kreatywność językowa, widoczna także przy tych konstrukcjach, jest ogromna i twórcza.
No właśnie…
Powinnam pana pochwalić.
Za mówienie "właśnie" zamiast "dokładnie"?
Tak, chociaż to "dokładnie" jest już starym błędem językowym, dobrych kilkanaście lat temu to tępiono. Zresztą niektóre błędy i kalki językowe wracają. Przez lata tępiono słowo "wiodący" jako rusycyzm pochodzący od "wieduszczij", teraz się je tępi jako pochodzące z angielskiego "leading".
"Nasza wiodąca marka dedykowana dla kobiet"?
Gorzej! Już uniwersytet jest wiodący!
Choć jeszcze nie dedykowany.
Ale już kierunki są dedykowane. Brr, tego nie kupuję.
Co się zmieniło w polszczyźnie przez ostatnie 30 lat?
Bardzo wiele, a te zmiany nastąpiły dynamiczniej niż np. 150 lat temu i dlatego tak łatwo możemy je obserwować.
Pewne słowa zanikły. Nie ma już plenum, egzekutywy, aktywu.
Jak znika coś, co słowo nazywało, to i samo słowo przestaje być potrzebne. To najważniejsza przyczyna zanikania słów. Nie ma już plenum, ale nie zniknęła partia, choć przestała się źle kojarzyć. Nie ma aktywu, lecz są aktywiści, tylko inni, bo miejscy. Niektóre słowa nie zginęły, ale straciły swoje negatywne znaczenie, choćby perswazja. Dla moich studentów to słowo obojętne, a nam kojarzyła się kiedyś źle, z manipulacją.
W roku 1989, w Komitecie Obywatelskim w prowincjonalnym miasteczku rozlepiałem plakaty, rozdawałem ulotki, gazety, organizowałem spotkania wyborcze.
Dziś, robiąc takie rzeczy, zajmowałby się pan politycznym PR-em.