Awantura wokół Hanny Gronkiewicz-Waltz i spóźnionego oświadczenia majątkowego jej męża dotyczy przestrzegania prawa; prawa bardzo rygorystycznego, ale jednak obowiązującego. A zwracam uwagę, że nie jest to prawo uchwalone przez PiS - pisze w DZIENNIKU politolog, prof. Jadwiga Staniszkis.
Te przepisy o bardzo surowych karach dla spóźniających się z oświadczeniami samorządowców zostały uchwalone w lipcu 2005 r., w ostatnich dniach działania sejmu
poprzedniej kadencji. I o ile pamiętam, wniosek w tej sprawie był referowany przez posła Platformy Obywatelskiej, a propozycja zaostrzenia prawa wyszła z SLD. Poza tym o tych nieważnych
mandatach mówiono jeszcze, zanim pojawił się problem Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Nie można tu mówić o zemście PiS, nie jest też prawdą, że obowiązujące dzisiaj przepisy to część błędnej ordynacji wyborczej uchwalonej pospiesznie przez Prawo i Sprawiedliwość. To jest błąd legislacyjny tych, którzy uchwalali ustawę o samorządach w sejmie poprzedniej kadencji. Oczywiście, że PiS przyjął całą sytuację z satysfakcją, ale myślę, że trudno robić dla kogokolwiek wyjątek. Trudno przecież mówić, że prawo nie jest idealne i w związku z tym nie będziemy go stosować wobec nikogo. Przecież teraz na przykład LPR - poprzez obstrukcję w sejmie stara się opóźnić nowelizację ustawy lustracyjnej, którą nawet jej autorzy z PiS nazywają bublem prawnym. Lecz jeśli ten bubel wejdzie w życie, to będziemy musieli go stosować. Bo na tym polegają rządy prawa.
Tak więc z punktu widzenia Prawa i Sprawiedliwości byłoby błędem politycznym przejść nad opóźnieniem złożenia deklaracji majątkowej przez Hannę Gronkiewicz-Waltz do porządku dziennego. Ta ustawa to część walki z korupcją, ta ustawa ma na celu uchronienie Warszawy przed takimi skandalami jak chociażby sławetna afera mostowa.
Oczywiście to prawo, jak większość innych ustanawianych przez Sejm, jest dość nieprecyzyjne. Ale jeśli ktoś jest prawnikiem, tak jak pani prezydent Warszawy, to powinien był dokładnie przestudiować prawo, a potem przestrzegać go. To, że stało się inaczej, to poważne niedopatrzenie ze strony Hanny Gronkiewicz-Waltz, a przede wszystkim jej otoczenia.
Nie znam szczegółów tej sprawy, nie wiem, czy pani prezydent miała obowiązek składać oświadczenie majątkowe swego męża. Znowu nie jest jasne, co się liczy; czy miejsce rejestarcji firmy, czy teren prowadzenia działalności gospodarczej. Tę kwestię zapewne będzie musiał rozstrzygnąć sąd administracyjny. A punktem spornym będzie pytanie o miejsce działania firmy męża.
Nie wiem, jak długo potrwa cały ten proces, bo kolejne decyzje będzie podejmować Rada Warszawy, potem wojewoda i na końcu sąd administracyjny. Nie wiadomo, czy podejmowane w tym okresie decyzje będą ważne. I co się stanie z decyzjami styczniowymi? Ale to będzie oznaczało paraliż Warszawy przez jakieś trzy miesiące. Pojawią się zapewne pieniacze, którzy zechcą wykorzystać całą sprawę do swoich interesów. Ale o tym wszystkim trzeba było myśleć, zanim uchwalono to złe prawo.
Powtarzam, to prawo jest nieprecyzyjne, a koszty ponoszone przez wszystkich, mogą okazać się niewspółmierne do przewinienia. Ale to już zupełnie inna sprawa.
Nie można tu mówić o zemście PiS, nie jest też prawdą, że obowiązujące dzisiaj przepisy to część błędnej ordynacji wyborczej uchwalonej pospiesznie przez Prawo i Sprawiedliwość. To jest błąd legislacyjny tych, którzy uchwalali ustawę o samorządach w sejmie poprzedniej kadencji. Oczywiście, że PiS przyjął całą sytuację z satysfakcją, ale myślę, że trudno robić dla kogokolwiek wyjątek. Trudno przecież mówić, że prawo nie jest idealne i w związku z tym nie będziemy go stosować wobec nikogo. Przecież teraz na przykład LPR - poprzez obstrukcję w sejmie stara się opóźnić nowelizację ustawy lustracyjnej, którą nawet jej autorzy z PiS nazywają bublem prawnym. Lecz jeśli ten bubel wejdzie w życie, to będziemy musieli go stosować. Bo na tym polegają rządy prawa.
Tak więc z punktu widzenia Prawa i Sprawiedliwości byłoby błędem politycznym przejść nad opóźnieniem złożenia deklaracji majątkowej przez Hannę Gronkiewicz-Waltz do porządku dziennego. Ta ustawa to część walki z korupcją, ta ustawa ma na celu uchronienie Warszawy przed takimi skandalami jak chociażby sławetna afera mostowa.
Oczywiście to prawo, jak większość innych ustanawianych przez Sejm, jest dość nieprecyzyjne. Ale jeśli ktoś jest prawnikiem, tak jak pani prezydent Warszawy, to powinien był dokładnie przestudiować prawo, a potem przestrzegać go. To, że stało się inaczej, to poważne niedopatrzenie ze strony Hanny Gronkiewicz-Waltz, a przede wszystkim jej otoczenia.
Nie znam szczegółów tej sprawy, nie wiem, czy pani prezydent miała obowiązek składać oświadczenie majątkowe swego męża. Znowu nie jest jasne, co się liczy; czy miejsce rejestarcji firmy, czy teren prowadzenia działalności gospodarczej. Tę kwestię zapewne będzie musiał rozstrzygnąć sąd administracyjny. A punktem spornym będzie pytanie o miejsce działania firmy męża.
Nie wiem, jak długo potrwa cały ten proces, bo kolejne decyzje będzie podejmować Rada Warszawy, potem wojewoda i na końcu sąd administracyjny. Nie wiadomo, czy podejmowane w tym okresie decyzje będą ważne. I co się stanie z decyzjami styczniowymi? Ale to będzie oznaczało paraliż Warszawy przez jakieś trzy miesiące. Pojawią się zapewne pieniacze, którzy zechcą wykorzystać całą sprawę do swoich interesów. Ale o tym wszystkim trzeba było myśleć, zanim uchwalono to złe prawo.
Powtarzam, to prawo jest nieprecyzyjne, a koszty ponoszone przez wszystkich, mogą okazać się niewspółmierne do przewinienia. Ale to już zupełnie inna sprawa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|