Dziennik Gazeta Prawana logo

"Unia ma kłopotliwą historię"

12 października 2007, 15:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Istnieją już wspólne podręczniki historii pisane przez kraje UE. Mają one to do siebie, że unikają sformułowań takich jak zwycięstwo danego kraju, czy klęska innego - pisze w DZIENNIKU Bronisław Geremek, historyk, b. minister spraw zagranicznych.
Cóż - historia Europy była bardzo krwawa - a zwycięstwo jednego kraju dzisiejszej UE było zawsze klęską drugiego.

Napoleon III mawiał, że historia to wojna. Jego krytycy odpowiadali, że historia to pokój. Tak naprawdę, historia jest jednym i drugim - przede wszystkim jednak jest poszukiwaniem prawdy.
Jestem raczej sceptyczny co do sensu prac nad kolejnym podręcznikiem pisanym wspólnie przez wszystkie kraje Unii. Kiedy Unia Europejska liczyła tylko 10 krajów członkowskich, powstał już taki wspólny podręcznik historii. Każdy z krajów odpowiadał w nim za jeden rozdział - w sensie chronologicznym. Przyznam szczerze, że rezultat był dość nieszczęśliwy.

Sądzę więc, że może lepiej byłoby podjąć próby pisania wspólnych podręczników przez pary skonfliktowanych niegdyś krajów. Przydałby się na przykład podręcznik polsko-niemiecki. Tego typu inicjatywy mogą służyć rzeczywistemu zbliżeniu dwóch krajów - przy tym wydają się możliwe do zrealizowania. W ubiegłym roku powstał na przykład wspólny podręcznik niemiecko-francuski - wyniki tych prac są bardzo udane.
Wspólna historia Unii Europejskiej mogłaby natomiast powstać jako dialog między krajami "nowej" i "starej" Unii. Jak bardzo potrafią się rozmijać nasze oczekiwania co do mówienia o przeszłości...

Jeżeli na forum Parlamentu Europejskiego pojawia się postulat Polaka czy Węgra, by upamiętnić jakieś wydarzenie historyczne istotne dla naszej części Europy, ze strony eurodeputowanych z krajów "nowej" Unii spotyka ten postulat kompletne niezrozumienie. To co stanowi podstawę tożsamości mieszkańca Europy Wschodniej czy Środkowej, nie znajduje odzwierciedlenia w podręcznikach zachodnich. Kiedy mówimy na przykład o wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej, ze strony zachodniej odpowiedzią jest nie tyle zła wola, co po prostu kompletny brak zrozumienia i zainteresowania. Jeżeli mówimy o wydarzeniach 1956 roku w Poznaniu, Warszawie czy Budapeszcie, także spotyka nas wielka niewiedza. Owszem, ludzie z Zachodu wiedza, że w ich krajach miały wtedy miejsce kryzysy w partiach komunistycznych. Ale nie mają pojęcia - dlaczego. Po prostu nie wiedzą nic i raczej nie chcą wiedzieć na temat tego, co wówczas działo się po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Podręczniki historii w krajach "starej" Unii także kompletnie pomijają historię krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Owszem - zjednoczyliśmy się formalnie, kulturowo, także politycznie. Realizujemy założenia traktatów. Nie dokonaliśmy jednak zjednoczenia pamięci. To zjednoczenie pamięci jest Europie bardzo potrzebne, tylko ono może bowiem zbudować europejską tożsamość. Nie pomoże w nim jednak gest taki, jak zebranie międzynarodowego grona 27 krajów - autorów podręcznika do historii.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj