Dziennik Gazeta Prawana logo

"Znajdźmy z dziećmi wspólny język"

12 października 2007, 15:54
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Wychowywanie - jak każda bliższa relacja międzyludzka - to po prostu szukanie wspólnego języka. Wychowywać można według wielu różnych wzorców i modeli. Kto wie, może tych wzorców jest tak naprawdę tyle, ilu rodziców na świecie? - mówi DZIENNIKOWI prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca.
Istnieje jednak narzędzie wychowywania wspólne dla wszystkich. Tym narzędziem jest język. Właśnie jego świadomość może sprawić, że przyjęty przez nas model wychowania okaże się skuteczny. Bo wychowywanie to kwestia porozumiewania się, wspólnego nazywania rzeczy i odnajdywania w nich treści, które dają się językiem opisać.

Wspólny język
Porozumienie językowe z moim synem znalazłem, zanim skończył dziesięć lat. Wspólny język mamy ze sobą do dziś. Starałem się wychowywać syna w życzliwości. Dążyłem do partnerstwa bez nadmiernej poufałości - ale to chyba ideał niemożliwy do zrealizowania. Bardziej jednak towarzyszyłem synowi, niż go wychowywałem. Ale może właśnie to sprawiło, że dziś bardzo dobrze się rozumiemy.

Myślę, że to w relacjach z dziećmi widzimy szczególnie wyraźnie bardzo ważną różnicę między komunikowaniem a porozumiewaniem się. Komunikowanie to po prostu przekazywanie informacji, także zakazów i nakazów. Porozumiewanie się zaś to również próba zrozumienia myśli - a nie tylko słów. Wychowując, musimy rzecz jasna wciąż coś dziecku komunikować - nie możemy jednak ani na chwilę zapomnieć, że w wychowywaniu nie wolno nam poprzestawać na informowaniu. Nie chodzi tylko o przekazanie danego nakazu czy zasady - rzecz w tym, by nasze dziecko w pełni rozumiało jego treść.

Owszem, to, co komunikujemy, czyli wszelkie reguły, nakazy, dyspozycje, musi mieć nadaną odpowiednią postać językową. Nie brzmiałoby dobrze w funkcji ogólnego nakazu: "pamiętaj, żebyś lubił swoją mamusię i tatusia". Zdecydowanie lepiej jako zasada brzmi: "czcij ojca swego i matkę swoją". Ustabilizowane formuły językowe sprawiają, że nakazy i reguły zakorzeniają się w nas na zasadzie także językowej. Forma dziesięciorga przykazań jest tu świetnym i bardzo trwałym przykładem. W języku więc formułujemy różnego rodzaju wartości, nakazy itd. Ale w wychowywaniu nie możemy poprzestać jedynie na ich wypowiadaniu. Należy dobrać odpowiedni rodzaj przekazu. Sięgnę po najprostszy przykład - jeżeli chcemy nauczyć nasze dziecko łagodności, nie osiągniemy tego w żaden sposób krzykiem, wrzaskiem albo używając słów dosadnych czy ostrych. Od samych deklaracji ważniejszy więc może być sposób ich formułowania. A od samego znaczenia słów - ich intonacja czy melodyjność języka.

KOMUŚ zamiast do KOGOŚ
Wbrew pozorom dążenie do porozumienia się to nie tylko kwestia określonych form wypowiedzi. To także pewna ogólna postawa. Ważne jest, żebyśmy mówili nie DO KOGOŚ tylko KOMUŚ. Jeśli mówimy DO KOGOŚ, chcemy po prostu przekazać mu jakieś informacje - to jest wyczuwalne w intonacji, w postawie człowieka, także w doborze słów. Kiedy mówimy do kogoś, przekazujemy mu określony tekst. A przekazując tylko tekst, nie integrujemy się, nie ma tutaj identyfikacji między obydwiema stronami.

Przy mówieniu KOMUŚ natomiast dzieje się coś zupełnie innego - nie chodzi tu bowiem tylko o przekazanie komunikatu. Chodzi natomiast o coś znacznie ważniejszego. Mówiąc coś KOMUŚ, chcemy się po prostu zrozumieć, myśleć o sobie wzajemnie, szukać wspólnej płaszczyzny językowej.

Przy mówieniu komuś ważne jest, abyśmy istotnie myśleli o tym, o czym mówimy. To sprawia, że stajemy się bliżej rozmówcy. Ci zaś, którzy nas słuchają, zbliżają się do tego, co chcemy im przekazać. We współczesnej kulturze coraz częściej nastawieni jesteśmy na mówienie do kogoś niż komuś. Tymczasem w wychowywaniu lepiej unikać typów kontaktu, które zaburzają integrację rozmówców. Trudne jest na przykład wychowywanie przez telefon - przez telefon słowa płyną i tyle. Wątpię też, czy można wychowywać za pomocą internetowych form komunikacji. Owszem, dzieci mogą uważać to za całkiem wygodne - dużo łatwiej na przykład przekazuje się bezosobowo trudne informacje. Niemniej jednak bez bezpośredniego kontaktu, mimiki czy gestów nie ma mowy o prawdziwym porozumiewaniu się.

Wychowawczy savoir-vivre
Tak zresztą, jak formy telefoniczne czy internetowe nie są stosowne w niektórych sytuacjach zawodowych czy towarzyskich, tak też lepiej nie czynić z nich narzędzia wychowywania. W wychowywaniu odgrywają bowiem istotną rolę etykieta, rytuały, konwencje, które są wyrażane językiem. Co więcej - nie chodzi tylko o to, by po prostu wpajać dziecku określone zasady dobrego wychowania. Trzeba ich także przestrzegać. Dobrze wychowany człowiek potrafi także dobrze mówić - życzliwie i sprawnie, nie raniąc nikogo ani nie rażąc sposobem mówienia. To część kindersztuby. Bo człowiek dobrze wychowywany ma nie tylko znać zasady savoir-vivre'u, ale ma być również w zgodzie z nimi traktowany.

Wychowywanie i uczenie się to wprawdzie co innego. Wychowując jednak, uczymy zachowań - także na poziomie metod, czyli na poziomie pewnej świadomości. W ten sposób uczymy życzliwości językowej, która w moim przekonaniu powinna ludziom zawsze towarzyszyć w kontaktach z innymi. Z dobrym wychowywaniem łączy się także językowa staranność i dążenie do adekwatności - czyli staranie się, żeby wysłowić się jak najdokładniej, najsprawniej, a jednocześnie tak, aby odbiorcy było najłatwiej przyjąć tę treści. Staranność językowa - choćby nawet nie była uświadamiana przez wychowującego i wychowywanego, a była tylko naturalną cechą tego, kto wychowuje - przynosi bardzo ważne efekty. Do dzieci od samego początku trzeba mówić poprawnie, w zgodzie z zasadami języka, bez nadmiernych infantylizmów. Dziecko, gdy dorośnie, będzie komunikowało się ze światem, tak samo jak rodzice komunikowali się z nim. Osoba, która wychowuje, musi więc sama przestrzegać zasad dobrego wychowania.

Trzeba także umieć dobrać stosowną płaszczyznę porozumiewania się w zależności od naszej roli - od tego, czy się wychowuje jako rodzic, czy jako nauczyciel, czy po prostu jako ktoś bliski. Wiele różnych nieporozumień bierze się właśnie z tego, że pewnych formuł zastrzeżonych tylko dla rodziców używają na przykład dziadkowie albo nauczyciele. To wszystko różne role - ważne więc, by dobrać odpowiednią formę przekazu w zależności od tego, w której z nich się występuje.

Większość tego, co dotyczy wychowania, zawiera się w języku. Ważniejsze od samej kary może być mówienie o niej. Jeśli chcemy wywołać jakiekolwiek refleksje nad postępowaniem, robimy to za pośrednictwem słów. Jeśli chcemy poprawić komuś samopoczucie, mówimy coś, co podniesie jego samoocenę. Działamy na dwóch płaszczyznach językowych. Po pierwsze: w płaszczyźnie treści przekazujemy jakieś informacje - uczymy pewnych wartości, mówimy, co dobre, a co złe, z drugiej strony przez użycie odpowiedniego języka wywołujemy poczucie stosowności lub niestosowności zachowania. Tak jak w większości społecznych działań - tak i w wychowywaniu język odgrywa kluczową rolę. Jeśli chcemy osiągnąć wychowawczy sukces, powinniśmy świadomie podchodzić do języka, którym wychowujemy.

*Jerzy Bralczyk, językoznawca, specjalista w zakresie języka mediów, reklamy i polityki. Doktoryzował się w 1973 r., habilitował w 1986 r., a tytuł profesorski uzyskał w 2000 r. Obecnie wykłada w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, gdzie jest dziekanem Wydziału Nauk Humanistycznych i Społecznych. Zasiada w Prezydium Rady Języka Polskiego PAN oraz jest członkiem Polskiego Towarzystwa Językoznawczego i Komitetu Językoznawstwa PAN. W Telewizji Polonia prowadzi cotygodniowy program "Mówi się", natomiast w Polskim Radiu - codzienną audycję "Słowo o słowie"
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj