Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski podjął się trudnego zdania, ale tym bardziej należy docenić jego pracę - uważają zapytani przez "Fakt" politycy i publicyści. Ich zdaniem, Kościół musi ujawnić trudną prawdę o swojej historii, choć przychodzi mu to z trudem.
Pokazujcie też heroizm Kościoła!
Wiesław Chrzanowski, b. marszałek Sejmu
Pokazywanie tej części prawdy, która odnosi się do ludzkich słabości, jest zawsze bardzo trudne. Ale jest konieczne. Ze względów moralnych. Chciałbym jednak, i uwagę tę kieruję także do mediów, by zachowywano większą równowagę w pokazywaniu słabości i tego, z czego polski Kościół powinien być dumny. Czym był. W zeszłym roku minęło czterdzieści lat od Millenium Polski - momentu bardzo dla Kościoła ważnego, także świadectwa jego odwagi. Właściwie, poza pięknym albumem wydanym przez IPN, paroma artykułami i audycjami, tego nie zauważono. Wydaje mi się, że sam Kościół o tę równowagę zabiega w zbyt małym stopniu.
Wracając do sprawy arcybiskupa. Pamiętam, że w ostatnich wyborach do Sejmu przed Okrągłym Stołem, które były ogólnie bojkotowane przez biskupów, zagłosowało tylko trzech z nich, bp Piotr Hemperek, bp senior Jerzy Modzelewski i bp Paetz. Było to bardzo źle odebrane, ale nie było żadnych informacji ani nawet plotek o tym, żeby bp Paetz współpracował z bezpieką.
Co na razie wiemy? Z tego, czego na razie możemy się dowiedzieć, w grę raczej nie wchodził szantaż obyczajowy. Wciąż nie znamy prawdziwej przyczyny, dla której bp Paetz miałby współpracować. Odmówił im, jak wynika z informacji, które do nas docierają, wcześniej - podczas wyjazdu za granicę. A to przecież, oprócz szantażu, był częsty sposób usidlania duchownych przez bezpiekę. Dziwi też znak zapytania, dotyczący tego, czy współpraca arcybiskupa mogła odbywać się za wiedzą kogoś w Watykanie. To wszystko wygląda na naprawdę dziwny przypadek. Jest to bardzo zawikłane.
Ta sprawa będzie pewnie budzić wyjątkowo negatywne emocje ze względu na to, iż budzi je arcybiskup Paetz od czasu ujawnienia skandalu obyczajowego z nim związanego. Ale dlatego też ujawnienie samego faktu współpracy odnośnie tej konkretnie osoby nie spowoduje raczej jakiejś rewolucji i, ogólnie rzecz biorąc, wniesie niewiele. Choć oczywiście rzuca to przykry cień na ogólny obraz episkopatu z tamtego czasu. Jednak w obliczu nacisku i terroru takiego, jakiemu poddawany był Kościół, sądzić, że nie było osób, które złamano, może tylko człowiek, który nie żył w tamtych czasach.
Polacy mają prawo poznać prawdę
Jarosław Gowin, senator PO
Inicjatywa księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego jest godna szacunku i poparcia. Myślę, że każdy - niezależnie od stosunku do lustracji - czuje się wstrząśnięty i poruszony informacjami dotyczącymi arcybiskupa Juliusza Paetza. To jest tylko przyczynek do prawdy, którą Kościół zna od początku istnienia: że jest świętym Kościołem, ale grzesznych ludzi.
Kiedyś, razem z grupą biskupów i osób świeckich, zajmowałem się wyjaśnieniem zarzutów wobec abp. Paetza o molestowaniu seksualnym kleryków. Natrafiliśmy na wskazówki, mogące świadczyć o tym, że był on w jakiś sposób powiązany z tajnymi służbami komunistycznymi. Ale wówczas nie znaleźliśmy żadnego potwierdzenia. Tropy wiodły natomiast do niemieckiego Archiwum Gaucka. Uznaliśmy jednak, że sprawdzanie tych informacji wykracza poza nasze ówczesne badania. Sądząc po tym, co napisał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w swojej książce "Księża wobec bezpieki", podejrzenia, które wtedy mieliśmy, nie były bezpodstawne.
Niewątpliwie inicjatywa podjęta przez ks. Zaleskiego dobrze służy Kościołowi. Natomiast źle się stało, że wcześniej instytucje państwowe, a także kościelne nie podjęły badań o uwikłaniu niektórych duchownych w działalność agenturalną. Tym bardziej że od dłuższego czasu były podejrzenia, które - jak się okazuje - nie były wyssane z palca.
Nie mam wątpliwości, że każdy rodzaj prawdy powinien dotrzeć do opinii publicznej. Ci, którzy uważają, że powinno się tę bolesną cząstkę prawdy o Kościele w PRL-u zataić przed Polakami, traktują ich jak ludzi niedojrzałych. Polacy mają prawo znać prawdę o swojej przeszłości.
Myślę, że książka ks. Zaleskiego była z jego strony trochę gestem rozpaczy, że nikt tymi problemami nie chciał się wcześniej zająć. Teraz ważne jest sprawdzenie wiarygodności tych oskarżeń przez Kościelną Komisję Historyczną oraz odniesienie się do nich przez samych zainteresowanych. Natomiast gdy te oskarżenia potwierdzą się, takie osoby powinny ponieść odpowiednie sankcje kościelne. A już na pewno zostać odsunięte od życia publicznego.
Bez wątpienia ujawnianie konfidentów wśród duchowieństwa jest bolesnym doświadczeniem dla Kościoła. Dlatego pierwsze reakcje będą bardzo zróżnicowane. Jednak na dłuższą metę lustracja wzmocni jedność Kościoła i doprowadzi do wewnętrznego oczyszczenia.
Od tego problemu nie ma ucieczki
Kamil Durczok, szef "Faktów" TVN
Opublikowanie książki o duchownych - współpracownikach komunistycznych służb bez autoryzacji Kościoła świadczy o tym, że niechętnie rozlicza się on ze swoją przeszłością.
Kościół ponosi dziś konsekwencje nadmiernego i naiwnego zaufania, którym w 1989 roku obdarzył ówczesne władze. Szefowie resortów siłowych, zwłaszcza gen. Kiszczak, podczas rozmów mogli deklarować, że dokumenty świadczące o współpracy księży są nieliczne albo że się nie zachowały. Mimo tego, że hierarchowie powinni być czujni, uwierzyli, że w papierach SB nie ma niczego, co mogłoby poważnie obciążyć Kościół. Dziś dostają bardzo bolesną nauczkę, że to zaufanie było dużym błędem.
Książka i działalność ks. Isakowicza-Zaleskiego, który prowadzi swoje badania, przysłużą się Kościołowi. Nie rozumiem jednak, także jako wierny, dlaczego Kościół tak bojaźliwie podchodzi do lustracji i jej unika? Komisje powoływane w diecezjach, które miały się tym tematem zajmować, zrobiły niewiele. Widać, że księża bardzo chętnie uciekają od tego bolącego i palącego problemu przeszłości. Tacy jak ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski przywracają pamięć.
Rozpatrując przypadek Juliusza Paetza, który - według krakowskiego księdza - współpracował z SB, można się zastanawia, jak to się stało, że jeszcze kilka lat temu był metropolitą poznańskim. Wydaje się, że Watykan patrzy na problem przeszłości Kościoła z innej niż my perspektywy. Emocje, które towarzyszą w Polsce przy poznawaniu najnowszej historii Kościoła, w Watykanie są odczuwane w znacznie mniejszym stopniu. W ten sposób tłumaczę sobie obecność abp. Paetza w otoczeniu papieża. To polityka, która może doprowadzić do nadszarpnięcia zaufania wiernych do Kościoła.
Kościół musi być bezgrzeszny
Petruska Sustrova, czeska publicystka i polityk
Kościół, który dba o ludzkie dusze i sumienia jak żadna inna instytucja, musi być czysty i bezgrzeszny. Dlatego bardzo ważne jest, aby ujawnić księży, którzy współpracowali z komunistycznymi służbami specjalnymi. Wydanie książki ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego tylko się do tego oczyszczenia przyczyni.
Także w Czechach Kościół czeka proces oczyszczenia. Prymas, kardynał Miloslav Vlk, zapowiedział już powołanie komisji, która ma zbadać, którzy czescy duchowni i dlaczego współpracowali z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Będzie to komisja historyczno-kościelna.
Rozliczenie przeszłości Kościoła i ujawnienie kolaborujących księży to klucz do pełnienia posługi duchowej z czystym sumieniem.
Z tego powodu Kościół powinien znaleźć w sobie tyle siły, żeby przekroczyć ten cień, który na niego padł w czasach komunizmu. Nie ma lepszych moralnych przewodników niż duchowni. Ale żeby ludzie, którzy kształtują nasze sumienia, mogli nam mówić, co jest dobre, a co złe, muszą być bez żadnej skazy. Oczywiście każdy jest grzeszny. Ale przecież wierni chodzą do spowiedzi, wyznają księżom swoje grzechy, zwierzają się ze słabości. Jak mogą to robić, kiedy słucha ich człowiek, który sam grzeszył w tak straszny sposób?
Prawda o Kościele z lat komunizmu byłaby niepełna, gdybyśmy nie wspomnieli, że w archiwach tajnych służb są także liczne dowody bohaterstwa. Trzeba bowiem pamiętać, że tych, którzy nie dali się złamać bezpiece, było przecież znacznie więcej. Większość księży odmówiła jakiejkolwiek współpracy ze służbami pozostającymi na usługach totalitarnego państwa, a przecież każdy, kto poszedł do seminarium, miał założoną teczkę.
Wiesław Chrzanowski, b. marszałek Sejmu
Pokazywanie tej części prawdy, która odnosi się do ludzkich słabości, jest zawsze bardzo trudne. Ale jest konieczne. Ze względów moralnych. Chciałbym jednak, i uwagę tę kieruję także do mediów, by zachowywano większą równowagę w pokazywaniu słabości i tego, z czego polski Kościół powinien być dumny. Czym był. W zeszłym roku minęło czterdzieści lat od Millenium Polski - momentu bardzo dla Kościoła ważnego, także świadectwa jego odwagi. Właściwie, poza pięknym albumem wydanym przez IPN, paroma artykułami i audycjami, tego nie zauważono. Wydaje mi się, że sam Kościół o tę równowagę zabiega w zbyt małym stopniu.
Wracając do sprawy arcybiskupa. Pamiętam, że w ostatnich wyborach do Sejmu przed Okrągłym Stołem, które były ogólnie bojkotowane przez biskupów, zagłosowało tylko trzech z nich, bp Piotr Hemperek, bp senior Jerzy Modzelewski i bp Paetz. Było to bardzo źle odebrane, ale nie było żadnych informacji ani nawet plotek o tym, żeby bp Paetz współpracował z bezpieką.
Co na razie wiemy? Z tego, czego na razie możemy się dowiedzieć, w grę raczej nie wchodził szantaż obyczajowy. Wciąż nie znamy prawdziwej przyczyny, dla której bp Paetz miałby współpracować. Odmówił im, jak wynika z informacji, które do nas docierają, wcześniej - podczas wyjazdu za granicę. A to przecież, oprócz szantażu, był częsty sposób usidlania duchownych przez bezpiekę. Dziwi też znak zapytania, dotyczący tego, czy współpraca arcybiskupa mogła odbywać się za wiedzą kogoś w Watykanie. To wszystko wygląda na naprawdę dziwny przypadek. Jest to bardzo zawikłane.
Ta sprawa będzie pewnie budzić wyjątkowo negatywne emocje ze względu na to, iż budzi je arcybiskup Paetz od czasu ujawnienia skandalu obyczajowego z nim związanego. Ale dlatego też ujawnienie samego faktu współpracy odnośnie tej konkretnie osoby nie spowoduje raczej jakiejś rewolucji i, ogólnie rzecz biorąc, wniesie niewiele. Choć oczywiście rzuca to przykry cień na ogólny obraz episkopatu z tamtego czasu. Jednak w obliczu nacisku i terroru takiego, jakiemu poddawany był Kościół, sądzić, że nie było osób, które złamano, może tylko człowiek, który nie żył w tamtych czasach.
Polacy mają prawo poznać prawdę
Jarosław Gowin, senator PO
Inicjatywa księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego jest godna szacunku i poparcia. Myślę, że każdy - niezależnie od stosunku do lustracji - czuje się wstrząśnięty i poruszony informacjami dotyczącymi arcybiskupa Juliusza Paetza. To jest tylko przyczynek do prawdy, którą Kościół zna od początku istnienia: że jest świętym Kościołem, ale grzesznych ludzi.
Kiedyś, razem z grupą biskupów i osób świeckich, zajmowałem się wyjaśnieniem zarzutów wobec abp. Paetza o molestowaniu seksualnym kleryków. Natrafiliśmy na wskazówki, mogące świadczyć o tym, że był on w jakiś sposób powiązany z tajnymi służbami komunistycznymi. Ale wówczas nie znaleźliśmy żadnego potwierdzenia. Tropy wiodły natomiast do niemieckiego Archiwum Gaucka. Uznaliśmy jednak, że sprawdzanie tych informacji wykracza poza nasze ówczesne badania. Sądząc po tym, co napisał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w swojej książce "Księża wobec bezpieki", podejrzenia, które wtedy mieliśmy, nie były bezpodstawne.
Niewątpliwie inicjatywa podjęta przez ks. Zaleskiego dobrze służy Kościołowi. Natomiast źle się stało, że wcześniej instytucje państwowe, a także kościelne nie podjęły badań o uwikłaniu niektórych duchownych w działalność agenturalną. Tym bardziej że od dłuższego czasu były podejrzenia, które - jak się okazuje - nie były wyssane z palca.
Nie mam wątpliwości, że każdy rodzaj prawdy powinien dotrzeć do opinii publicznej. Ci, którzy uważają, że powinno się tę bolesną cząstkę prawdy o Kościele w PRL-u zataić przed Polakami, traktują ich jak ludzi niedojrzałych. Polacy mają prawo znać prawdę o swojej przeszłości.
Myślę, że książka ks. Zaleskiego była z jego strony trochę gestem rozpaczy, że nikt tymi problemami nie chciał się wcześniej zająć. Teraz ważne jest sprawdzenie wiarygodności tych oskarżeń przez Kościelną Komisję Historyczną oraz odniesienie się do nich przez samych zainteresowanych. Natomiast gdy te oskarżenia potwierdzą się, takie osoby powinny ponieść odpowiednie sankcje kościelne. A już na pewno zostać odsunięte od życia publicznego.
Bez wątpienia ujawnianie konfidentów wśród duchowieństwa jest bolesnym doświadczeniem dla Kościoła. Dlatego pierwsze reakcje będą bardzo zróżnicowane. Jednak na dłuższą metę lustracja wzmocni jedność Kościoła i doprowadzi do wewnętrznego oczyszczenia.
Od tego problemu nie ma ucieczki
Kamil Durczok, szef "Faktów" TVN
Opublikowanie książki o duchownych - współpracownikach komunistycznych służb bez autoryzacji Kościoła świadczy o tym, że niechętnie rozlicza się on ze swoją przeszłością.
Kościół ponosi dziś konsekwencje nadmiernego i naiwnego zaufania, którym w 1989 roku obdarzył ówczesne władze. Szefowie resortów siłowych, zwłaszcza gen. Kiszczak, podczas rozmów mogli deklarować, że dokumenty świadczące o współpracy księży są nieliczne albo że się nie zachowały. Mimo tego, że hierarchowie powinni być czujni, uwierzyli, że w papierach SB nie ma niczego, co mogłoby poważnie obciążyć Kościół. Dziś dostają bardzo bolesną nauczkę, że to zaufanie było dużym błędem.
Książka i działalność ks. Isakowicza-Zaleskiego, który prowadzi swoje badania, przysłużą się Kościołowi. Nie rozumiem jednak, także jako wierny, dlaczego Kościół tak bojaźliwie podchodzi do lustracji i jej unika? Komisje powoływane w diecezjach, które miały się tym tematem zajmować, zrobiły niewiele. Widać, że księża bardzo chętnie uciekają od tego bolącego i palącego problemu przeszłości. Tacy jak ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski przywracają pamięć.
Rozpatrując przypadek Juliusza Paetza, który - według krakowskiego księdza - współpracował z SB, można się zastanawia, jak to się stało, że jeszcze kilka lat temu był metropolitą poznańskim. Wydaje się, że Watykan patrzy na problem przeszłości Kościoła z innej niż my perspektywy. Emocje, które towarzyszą w Polsce przy poznawaniu najnowszej historii Kościoła, w Watykanie są odczuwane w znacznie mniejszym stopniu. W ten sposób tłumaczę sobie obecność abp. Paetza w otoczeniu papieża. To polityka, która może doprowadzić do nadszarpnięcia zaufania wiernych do Kościoła.
Kościół musi być bezgrzeszny
Petruska Sustrova, czeska publicystka i polityk
Kościół, który dba o ludzkie dusze i sumienia jak żadna inna instytucja, musi być czysty i bezgrzeszny. Dlatego bardzo ważne jest, aby ujawnić księży, którzy współpracowali z komunistycznymi służbami specjalnymi. Wydanie książki ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego tylko się do tego oczyszczenia przyczyni.
Także w Czechach Kościół czeka proces oczyszczenia. Prymas, kardynał Miloslav Vlk, zapowiedział już powołanie komisji, która ma zbadać, którzy czescy duchowni i dlaczego współpracowali z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Będzie to komisja historyczno-kościelna.
Rozliczenie przeszłości Kościoła i ujawnienie kolaborujących księży to klucz do pełnienia posługi duchowej z czystym sumieniem.
Z tego powodu Kościół powinien znaleźć w sobie tyle siły, żeby przekroczyć ten cień, który na niego padł w czasach komunizmu. Nie ma lepszych moralnych przewodników niż duchowni. Ale żeby ludzie, którzy kształtują nasze sumienia, mogli nam mówić, co jest dobre, a co złe, muszą być bez żadnej skazy. Oczywiście każdy jest grzeszny. Ale przecież wierni chodzą do spowiedzi, wyznają księżom swoje grzechy, zwierzają się ze słabości. Jak mogą to robić, kiedy słucha ich człowiek, który sam grzeszył w tak straszny sposób?
Prawda o Kościele z lat komunizmu byłaby niepełna, gdybyśmy nie wspomnieli, że w archiwach tajnych służb są także liczne dowody bohaterstwa. Trzeba bowiem pamiętać, że tych, którzy nie dali się złamać bezpiece, było przecież znacznie więcej. Większość księży odmówiła jakiejkolwiek współpracy ze służbami pozostającymi na usługach totalitarnego państwa, a przecież każdy, kto poszedł do seminarium, miał założoną teczkę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane