Dziennik Gazeta Prawana logo

"Jak pomóc dzieciom"

12 października 2007, 15:58
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wszystkie środowiska, które zajmują się dziećmi jako ofiarami przemocy czy przeciwdziałają przemocy, są zgodne, że system skutecznej opieki nad dzieckiem trzeba zbudować od nowa - pisze w "Fakcie" Joanna Kluzik-Rostkowska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.
W programie "Uwaga" obejrzałam niedawno historię dzieci z Katowic, które uciekają z domu dziecka i mieszkają w opuszczonych ruderach. Główny bohater tej historii miał może 10 lat, a na swoim koncie już kilka ucieczek. Mama tego chłopca miała ograniczone prawa rodzicielskie, bo była zbyt biedna, by go wychowywać. Ta sprawa skończyła się szczęśliwie, bo dziecko w końcu wróciło do matki. Jednak w Polsce takie przypadki nie są odosobnione.

Coraz częściej dzieci zabierane są rodzicom nie z powodu przemocy w domu, a tylko dlatego, że dom rodzinny jest biedny. To rodzi pewien paradoks. Państwo odbiera dziecko matce, twierdząc, że ta nie jest w stanie go wychować, a jednocześnie to państwo nie jest w stanie finansowo wesprzeć tej rodziny kilkuset złotymi. Tymczasem utrzymanie tego samego dziecka w placówce opiekuńczej kosztuje od dwóch do trzech tysięcy złotych! System nie tylko krzywdzi dziecko, a jeszcze w ostatecznym rozrachunku generuje wyższe koszty. Jestem przekonana, że za każdym razem, gdy dziecko zabierane jest rodzicom z powodów finansowych, jest to porażka służb, które powinny rodzinie pomóc.

Jeśli służby społeczne, czyli centra pomocy rodzinie, czy ośrodki pomocy społecznej wykazują dużo dobrej woli i gotowość do pracy, która pomaga pokonywać trudności, zawsze udaje się pomóc rodzinie. W ten sposób zaoszczędza się cierpienia i rodzicom, i dziecku. Jednak tam, gdzie owe służby mają mniej determinacji, wszystko działa na zasadzie przypadku. To przeważnie w takich miejscach znajduje się dzieci zamknięte w beczkach lub zamordowane. Zawsze w takim przypadku okazuje się, że na którymś etapie pomoc społeczna nie zadziałała tak, jak powinna.

Rząd przystępuje do budowy całościowego systemu opieki nad dzieckiem. Jednym z ekspertów jest profesor Józefina Hrynkiewicz. Ona zbadała, jak działa system pomocy dzieciom w Polsce. Każde ogniwo tego systemu funkcjonalnie wypełnia zadania, które zostały mu przydzielone. Każdy kolejny urzędnik i każda kolejna instytucja robi to, co do niej należy. Gdy jednak sprawdzimy skuteczność pomocy, to okazuje się, że system traktuje dziecko jak przedmiot, a nie podmiot. Wszystkie środowiska, które zajmują się dziećmi jako ofiarami przemocy czy przeciwdziałają przemocy, są zgodne, że system skutecznej opieki nad dzieckiem trzeba zbudować od nowa.

Jeśli dziecko ma być zabrane z domu rodzinnego, bo dzieje mu się lub może się wydarzyć krzywda, to scenariusze jego przyszłości są dwa. Sąd może orzec, że nie ma żadnej szansy na odtworzenie więzi rodzinnej. Wtedy odbiera rodzicom prawa rodzicielskie, a dziecko trafia do adopocji. W Polsce sytuacja jest o tyle dobra, że rodzin czekających i przygotowanych do adopcji jest więcej niż dzieciaków. Jeśli natomiast sąd uzna, że nie ma szans na nawiązanie więzi, odbiera prawa rodzicielskie lub uznaje, że dziecko musi czasowo przebywać poza domem. Wtedy dziecko trafia do domu dziecka, a jak ma więcej szczęścia, to do rodziny zastępczej. Jednak, żeby móc realnie stwierdzić, czy odbudowanie więzi jest faktycznie możliwe, to z rodziną trzeba pracować. Rodzina, która jest niewydolna wychowawczo i traci dzieci, nie potrafi sobie sama pomóc. I w tym momencie właśnie polski system nie działa.

Widzę kilka przyczyn tej sytuacji. Po pierwsze, na ośrodki pomocy społecznej nałożono ogromną ilość obowiązków. Ośrodki te zajmują się wypłatą świadczeń i rodzinnych, i z pomocy społecznej. Pracownicy socjalni mają więc pod swoją opieką wiele rodzin, znacznie więcej niż ich odpowiednicy na Zachodzie. Dodatkowo obciążeni są ogromną pracą dokumentacyjno-biurową. Nawet więc gdy mają najlepsze chęci, nie są w stanie iść w teren i pracować z rodzinami.

Kolejny problem to fakt, że pracownik socjalny w Polsce ma bardzo marny status. Trzeba zrobić wszystko, żeby ta praca była bardziej doceniana, do zawodu trzeba wpuścić nowych ludzi. Należy też przebudować zasady pracy ośrodków pomocy społecznej.

Poprawa opieki nad dziećmi z rodzin patologicznych leży w interesie całego społeczeństwa. Problemy takich dzieciaków nie są tylko ich problemami. To, jak państwo radzi sobie z problemem, ma wielkie znaczenie społeczne. Skuteczna pomoc dysfunkcyjnym rodzinom i dzieciom z nich pochodzącym, to zabezpieczenie całego społeczeństwa. Dzieci, które znajdą właściwą pomoc, mają większą szansę, żeby w dorosłym życiu lepiej radzić sobie z problemami. Nie będą tym samym kolejnymi potencjalnymi klientami ośrodków pomocy społecznej. Nie mówiąc już o tym, że moglibyśmy w ten sposób zminimalizować liczbę młodocianych więźniów czy bezdomnych. Znaczna część z nich nigdy bowiem nie dostała szansy na normalne życie.

Pierwszym elementem całościowego modelu opieki nad dzieckiem, nad którym pracuje rząd, jest ustawa o rodzicielstwie zastępczym. Przygotowaliśmy już jej założenia. Niedługo pod obrady parlamentu trafi też ustawa o pracowniku socjalnym. Chciałabym, żeby jej efektem było wzmocnienie tego zawodu. Następują także kolejne nowelizacje w ustawie o pomocy społecznej. Małymi kroczkami usprawniamy więc pewne elementy systemu. Zakładam, że do końca tego roku rządowi uda się stworzyć idealny model pomocy dzieciom. Wypracowaną koncepcję poddamy pod debatę społeczną. To, co uzyskamy, będzie podstawą do budowy całościowego, nowego systemu opieki na dzieckiem.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj