Dziennik Gazeta Prawana logo

"Większość inteligentów to komformiści"

12 października 2007, 16:03
Ten tekst przeczytasz w 10 minut
W stosunku do Zachodu konsekwentnie utrzymuje postawę papugi. W stosunku do własnego społeczeństwa przybiera rolę pawia - pisze w "Fakcie" o inteligencji prof. Andrzej Nowak, redaktor naczelny dwumiesięcznika "Arcana".
Specyfikę polskiej inteligencji z przełomu XIX i XX wieku określała walka o niepodległość. To ograniczało szaleństwa ideologiczne, którym ulegano w niektórych innych krajach Europy Wschodniej. Drugą cechą inteligencji nie tylko polskiej, ale wschodnioeuropejskiej, czy szerzej - peryferyjnej, było naśladownictwo. Bycie papugą tych ośrodków, które uznaje się za źródło wszelkich pozytywnych wzorów, czyli zachodnich centrów intelektualnych mód.

W przypadku Polski zderzenie roli papugi, która powtarza to, co najmodniejsze w kołach intelektualnych Zachodu, hamowane było przez obowiązek uczestnictwa w walce o bardzo konkretną sprawę, o niepodległość swojego państwa. Dlatego tendencje radykalne były znacznie słabsze niż np. w Rosji. Tam w kołach intelektualnych całkowicie oderwano się od rzeczywistości i zajęto wdrażaniem niebezpiecznych utopii. Na kształt ówczesnej polskiej inteligencji miała też wpływ kultura szlachecka. Do końca XVIII wieku główną warstwą kulturotwórczą w Polsce była szlachta. Była więc naturalnym układem odniesienia dla inteligencji, wyłaniającej się także w dużej części ze zubożałych, "wysadzonych z siodła" środowisk szlacheckich. Ale na pewno nie była to prosta kontynuacja. W czym się przejawiała? W jednym punkcie na pewno przybierała szkodliwy charakter. Choć społeczeństwo się modernizowało i coraz większe grupy społeczne świadomie zaczynały uczestniczyć w życiu publicznym, inteligencja próbowała zachować rolę przewodnika, monopolisty, jedynego stróża kulturowych wartości. Paradoksalnie kłóciło się to z funkcją inteligencji, która chciała budzić świadomość spraw publicznych.

Starając się służyć innym warstwom, inteligenci jednocześnie chcieli pozostać wyłącznymi oświecicielami. Inteligencja nie chciała dać się strącić z piedestału "przewodniej siły duchowej narodu". Amerykański profesor palestyńskiego pochodzenia prof. Edward Said w koncepcji orientalizmu opisuje mechanizm, który doskonale sprawdza się także w relacji inteligencji jako grupy społecznej w stosunku do reszty społeczeństwa, do "mas". Zachodni obserwatorzy uważali, że wschodnie narody nie mogą same siebie reprezentować. Muszą czynić to za nie zachodni odkrywcy. Podobna sytuacja miała (i ma) miejsce w odniesieniu do polskiej inteligencji, która mówi o tak zwanym ludzie: on nie może się sam reprezentować, nie potrafi, bo jest wciąż w błędzie swoich przesądów, mimo naszej oświecicielskiej pracy. My zatem musimy wypowiadać się za lud, w jego imieniu; my wiemy lepiej, co jest dla niego dobre, bo on sam może sobie tylko zaszkodzić. W stosunku do Zachodu inteligencja z przełomu wieków konsekwentnie utrzymywała postawę papugi. W stosunku do własnego społeczeństwa konsekwentnie zaś przybierała rolę pawia.

Dziś społeczeństwo się zdemokratyzowało i zmodernizowało w nieporównanie większym stopniu, niż to miało miejsce sto lat temu. Roszczenia inteligencji do bycia jedyną, główną "siłą przewodnią" narodu już sto lat temu były poważnym nadużyciem. Współcześnie podobne tendencje są groteskowe i żałosne. Postawa pawia i papugi stała się bardziej karykaturalna niż kiedykolwiek przedtem. Przyczynił się do tego spadek realnej siły i znaczenia kulturotwórczego inteligencji, a zarazem podtrzymanie ambicji, by świat nie tylko wiernie opisywać, ale go zmieniać - by społeczeństwo wbrew niemu, by występować zamiast niego. Pamiętnym przykładem takiego myślenia stały się słowa prof. Geremka, który po kolejnych wyborach przegranych przez Unię Wolności (czy któregoś z jej prezydenckich kandydatów) powiedział, że Polacy nie dorośli to demokracji. Jeśli ktoś mówi, że lud nie dorósł do demokracji, to znaczy po prostu, że demokrację w praktyce odrzuca - chce nią sterować. Ta sama charakterystyczna ambicja dotyczy innych sfer życia, w tym wyborów intelektualnych i duchowych społeczeństwa. Zaostrzyła się widoczna i sto lat temu w postawach części duchowych przywódców inteligencji, bezbrzeżna pogarda w stosunku do ludu, któremu się rzekomo służy. Poczucie wyższości i pogardę rozmaitych "gwiazd" inteligencji widzimy np. wobec setek tysięcy obywateli, które czytają Fakt. Niesmak, obrzydzenie: ten tłum, ci troglodyci, i my, kulturalni, wysublimowani, o ileż wyżsi - słyszymy.

Inne cechy określające polską inteligencję są typowe dla tej grupy także w innych krajach. Należy do nich fałszywe rozpoznanie rzeczywistości. Staje się ono fałszywe, ponieważ najistotniejszym kryterium jego weryfikacji przestaje być rzeczywistość, to, jaka ona jest, a takim kryterium, wyłącznym kryterium prawdy staje się to, KTO ją wypowiada, KTO opisuje rzeczywistość. Jeśli o czymś orzeka autorytet "Tygodnika Powszechnego" i "Gazety Wyborczej", to choćby była to największa bzdura, sprzeczna z oczywistymi danymi, to taka "prawda" jest przez środowisko pragnące uchodzić za inteligenckie uznawana. (Przykłady: stwierdzenia, że w Polsce mamy do czynienia z faszyzacją, że Kaczyński to Putin albo że PiS sprowadził na Polskę katastrofę gospodarczą.) Grupa, która chce się nazywać inteligencją, żarliwie wsłuchuje się w głos przewodników stada. Ta postawa oznacza zarazem drugą cechę grupy polskich współczesnych "inteligentów".

Wbrew mitowi inteligencji, który odwołuje się do postawy nonkonformizmu, cechą tej grupy jest właśnie skrajny środowiskowy konformizm. Nie sztuką jest powiedzieć, że władza jest zła, że politycy są podli, a lud ciemny. Trudniej jest powiedzieć głośno: mój przełożony kolega profesor, moja redakcja, moja rada wydziału, moje środowisko wymaga ode mnie pewnych stadnych zachowań. Powiedzieć to i głośno się sprzeciwić - to jest dopiero sztuka, jakże rzadko uprawiana przez naszych kandydatów na inteligentów. Zabawnym wręcz przykładem kultywowania stadnego instynktu, odwołania do konformistycznego odruchu stał się nie tak dawno tekst profesora Jerzego Jedlickiego, wybitnego badacza inteligencji, który opublikował na łamach "Gazety Wyborczej" listę tytułów prasowych, które inteligent powinien czytać, z wyraźną sugestią, po które sięgać nie powinien.

Na liście "pozytywnej" znalazła się oczywiście "GW", ale też "Polityka", "Tygodnik Powszechny". Ale nie znalazły się już np. ani "Znak", ani "Newsweek", ani "Wprost", ani "Rzeczpospolita", ani "Europa" - dodatek do "Dziennika". Zawarta tu była wprost przestroga-wykluczenie: czytasz jedne pisma - mianujemy cię inteligentem, czytasz inne - odbieramy ci ten tytuł. Ludzie, którym zależy na tym, by być inteligentami, a którzy nie znajdują do tego innej legitymacji niż naśladowanie przewodnika stada, sięgają po wskazane gazety. Otóż te dwie cechy: błędne rozpoznanie rzeczywistości i konformizm środowiskowy, w istocie marginalizują realne znaczenie inteligencji. Znajdujemy oczywiście także przykłady nonkonformimstów, ludzi, którzy potrafią iść pod prąd. Pięknie inteligencki etos buntu opisał Bohdan Cywiński w "Rodowodach niepokornych".

Także dziś są jeszcze niepokorni wśród spadkobierców inteligencji. To ci, którzy odważyli się rozglądać dokoła siebie, oceniać rzeczywistość własnymi oczami i sprzeciwiać wszechogarniającemu konformizmowi. Człowiek idący pod prąd próbuje rozumieć inne grupy społeczne, intencje władzy, tradycję narodową. Próbuje np. pojąć racje mieszkańców Augustowa, którzy nie chcą ginąć pod kołami tirów, a nie przyjmuje za rzecz świętą i ostateczną tego, co orzekną "autorytety" na temat ochrony bagien i zamieszkujących ich rzadkich gatunków zwierząt.

Polska inteligencja nie jest jednolita. Wskutek dobrze zorganizowanego systemu medialnego wsparcia dominują w niej grupy kontynuujące utrwalone w czasach PRL postawy konformizmu. Grupy, w których mamy bardzo wyraźnych przewodników stada. W latach 90. niewątpliwie była to sytuacja niemal totalnej dominacji "Gazety Wyborczej". W tej chwili to się zmienia wskutek pluralizacji mediów - są one podzielone w swoich opiniach dotyczących polskiej i światowej rzeczywistości. Pojawia się więc szansa wewnętrznej dyskusji w inteligenckim środowisku. Teraz jest większa szansa, by nie ulec presji konformizmu i szukać własnej drogi - bo pojawił się wybór.

Można wskazać dwa różne wzory polskiego inteligenta. Jeden to wykreowany przez Zbigniewa Herberta Pan Cogito - człowiek współczujący słabszym, ofiarom, w imieniu których nikt nie upoważnił go do wybaczania; zarazem człowiek wierny wielkiej tradycji niepokornych Hektorów, Gilgameszów, Rolandów. Człowiek, który powtarzając stare zaklęcia ludzkości, potrafi iść na wyprostowanych nogach, nie na kolanach, i pociągać za sobą innych. Wśród naśladowców tego wzoru wymieniłbym współcześnie, obok Zbigniewa Herberta, wspomnianego tu Bohdana Cywińskiego, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, a dziś jeszcze dodać można by do nich Bronisława Wildsteina - człowieka używającego swego rozumu w sposób niezależny, krytyczny, nieulegającego stadnemu instynktowi i płacącego za to określoną cenę.

Z drugiej strony mamy tych, którzy powtarzają stare nie zaklęcia, ale przekleństwa: na "prawicę", na "ciemnogród". Tych, którzy nie chcą i nie próbują poznawać świata w jego złożoności, zmienności i nowych wymiarach. Mają bowiem gotowy, przekazywany przez przewodników stada stary model, odziedziczony jeszcze po XIX-wiecznej tradycji inteligencji jako sekty środowiskowej, walczącej o zmianę świata w imię pewnej utopii, a zarazem (co nie mniej ważne) własnych interesów "przewodniej siły" historii, nowej kapłańskiej kasty, która wyeliminuje starą (księży) i będzie rządzić "masami", "ludem" bez żadnej konkurencji czy alternatywy. Próba zastępowania demokracji przez zorganizowany nacisk tej swoistej sekty - potężnej grupy interesów, jest oczywiście szkodliwa. Dążenie do przebrania roli współczesnej inteligencji w kostium walki z obcym okupantem jest groteskowe.

W Polsce nie ma obcej okupacji, jest demokratycznie wybierana i zmieniana władza. Tyle tylko, że nie jest to władza inteligencji. Z tymi, nieprzyjemnymi dla siebie konsekwencjami demokracji i modernizacji część kontynuatorów tradycji inteligenckiej sekty "kapłanów" próbuje walczyć, wykorzystując do tego siłę kontrolowanych przez siebie mediów. Najbardziej symboliczną postacią tej tradycji inteligenckiej, opierającej się na poczuciu wyższości wobec tłumu i woli kontrolowania go z wyżyn własnego "oświecenia", był w Polsce minionego 18-lecia Adam Michnik. Dziś są nowe "gwiazdy", jak choćby Tomasz Lis, Jacek Żakowski czy Sławomir Sierakowski, które chciałyby "zluzować" starych przewodników stada, nareszcie stanąć na czele tłumu inteligentów i "wziąć za pysk" masy. Na szczęście nie jest to - jak jeszcze kilka lat temu - jedyna, dominująca wersja postawy inteligenckiej w Polsce.

Inteligencja jako grupa społeczna funkcjonująca tak jak w końcu XIX wieku jest całkowicie anachroniczna. Próba utrzymania roli przewodnika narodu wydaje się zupełnie niedostosowana do warunków życia w XXI wieku. Natomiast odważna niezgoda na konformizm społeczny i środowiskowy, odwaga głoszenia prawdziwego obrazu świata wbrew stereotypom wciąż będą miały znaczenie. Reprezentanci takiej postawy zachowają swoją rolę, ale będą to pojedyncze osoby, nie grupy. Kiedy tylko wytworzy się grupa przypisująca sobie na zbiorowej zasadzie mądrość i bohaterstwo, występująca w roli autorytetu, skończy tak, jak skończyła owa dominująca do niedawna grupa "inteligencka" - jako żałosna sekta, próbująca kontrolować rzeczywistość, a w istocie coraz bardziej od niej oderwana. Wierzę w pojedynczych inteligentów, nie wierzę w inteligencję jako grupę.
Prof. Andrzej Nowak, wykładowca UJ, red. naczelny dwumiesięcznika "Arcana"
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj