Dziennik Gazeta Prawana logo

Oświadczenie lustracyjne to obowiązek, a nie hańba

12 października 2007, 16:08
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Dziennikarze nie powinni - zwłaszcza manifestacyjnie - łamać prawa. Co nie znaczy, że jestem zwolennikiem lustracji w jej obecnym kształcie" - mówi DZIENNIKOWI o. Maciej Zięba. "Dziennikarze nie mogą się uchylać od tego, czego sami wymagają od polityków" - dodaje prof. Andrzej Paczkowski.
Dziennikarze nie mogą stawiać się ponad społeczeństwem
Prof. Andrzej Paczkowski, historyk


Anna Wojciechowska: Jak pan ocenia postawę dziennikarzy, którzy mówią, że nie złożą oświadczeń lustracyjnych?
Andrzej Paczkowski: To niedobrze o nich świadczy. Dziennikarze nie powinni się stawiać ponad społeczeństwem. Przecież oni kształtują opinię publiczną. Jako czytelnik mam prawo wymagać od nich wysokich standardów moralnych. Dziennikarze nie mogą się uchylać od tego, czego sami wymagają od polityków.

Ewa Milewicz tłumaczy, że nie zamierza się spowiadać ze swojej przeszłości.
Co to znaczy spowiadać?! Tu nie ona jest najważniejsza, tu chodzi o odbiorców. Dziennikarze podają fakty, opinie, czasem nie do zweryfikowania. Mają się bowiem prawo powołać np. na tajemnicę dziennikarską. Kształtują opinię publiczną trochę na wiarę.

Przecież oświadczenie lustracyjne nie zastąpi dziennikarzowi certyfikatu moralności.
Oczywiście to problem odwieczny: autor i jego dzieło, do końca nierozwiązywalny. Życie osobiste osób publicznych powinno być jednak znane tym, którzy za nimi podążają.

Ale nie jest powiedziane, że gdy dziennikarz złoży zgodne z prawdą oświadczenie, to nie ma innych grzechów na sumieniu.
Pewnie, że nie. Może dziennikarz w tym samym czasie bije czy zdradza żonę? Ale nikt nie mówi, że oświadczenie lustracyjne pozytywnie zweryfikowane są przepustką do nieba. Ono ma na celu zweryfikowanie prawdomówności na określonym odcinku.

Milewicz była w opozycji. Czy tłumaczenie się teraz ze swojej przeszłości nie jest dla niej poniżające?
Też chciałbym, żeby było u nas więcej zaufania. Ale gdyby wszyscy sobie ufali bezgranicznie, to żadne kontrole nie byłyby potrzebne. Sam bywam w sytuacjach, w których ktoś mnie sprawdza, jakbym był przestępcą. Ale niestety muszę się na to godzić. Wszyscy żyjemy w państwie, z określonym prawem, instytucjami. Co więcej, jest to państwo o niskiej kulturze zaufania. I w związku z tym musimy się w pewnych okolicznościach nawzajem kontrolować.



Przestrzeganie prawa nie może hańbić
O. Maciej Zięba, teolog, w latach 80. ekspert NSZZ "Solidarność"


Paweł Paliwoda: Czy dziennikarze stawiający się ponad prawem lustracyjnym mają do tego moralne prawo?
o. Maciej Zięba: Prawu stanowionemu wolno się przeciwstawiać tylko wtedy, gdy jest ono jaskrawo nieetyczne. W przypadku prawa nakazującego lustrację, między innymi dziennikarzy, mamy do czynienia z ustawą przyjętą w sposób całkowicie demokratyczny. W państwie demokratycznym nawet prawu najmniej wygodnemu należy się podporządkować, a potem - ewentualnie - dążyć do jego zmiany. Inaczej grozi nam upadek szacunku dla prawa, rozbijanie więzi społecznych, anarchia. Także dziennikarze nie powinni - zwłaszcza manifestacyjnie - łamać prawa. Co nie znaczy, że jestem zwolennikiem lustracji w jej obecnym kształcie.

W czasach PRL też było prawo. A jednak opozycja konsekwentnie je łamała. Redaktor Jacek Żakowski podobnie postrzega swoją dzisiejszą odmowę autolustracji.
PRL to było sowieckie kondominium. Przejeżdżanie na czerwonym świetle było oczywiście moralnie naganne, ale nie łamanie restrykcji narzuconych obywatelom w interesach ZSRR i rządzącej kasty komunistycznej. To była kompletnie inna, nieporównywalna sytuacja. Nie wolno mylić tych dwóch światów.

Buntownicy postrzegają dzisiejszą Polskę nie jako państwo demokratyczne, ale jako państwo braci Kaczyńskich.
Z całą pewnością to jest państwo demokratyczne. Podpisanie oświadczenia lustracyjnego nie jest niczym strasznym ani hańbiącym.

Grupę dziennikarzy antylustratorów poparły jednak niektóre poważne media.
Jeżeli ktoś wielokrotnie w przeszłości przedstawiał się jako obrońca państwa prawa, powinien być dzisiaj konsekwentny. Taka zmiana frontu jest bardzo dwuznaczna moralnie. Rzuca cień na poglądy głoszone przez obrońców legalizmu dzisiaj i te z przeszłości.

Jak zwykły dziennikarz ma stwierdzić, czy już wolno się przeciw prawu buntować, czy jeszcze nie?
Nieposłuszeństwo obywatelskie jest drastyczną i skrajną formą działania. Mnie też wiele rzeczy w dzisiejszej Polsce się nie podoba. Ale co z tego? W Polsce nie dzieje się obecnie nic takiego, co usprawiedliwiałoby opisane przez pana postawy niektórych dziennikarzy. Nie szykanuje się mniejszości narodowych, nie wsadza ludzi do politycznych więzień. Nieposłuszeństwo stosowano w historii, aby na przykład znieść niewolnictwo czy segregację rasową. Stosowanie go w sprawach błachych deprecjonuje tę postawę.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj