Petruska Sustrowa, Władimir Bukowski i Stanisław Suszkiwicz - ludzie, którzy całe życie spędzili na walce z komunizmem, mówią w DZIENNIKU jednym głosem: Rozliczenie z przeszłością jest konieczne, dlatego dziennikarze nie powinni unikać lustracji i stawiać się ponad prawem.
Nawet opozycjoniści muszą szanować prawo
Petruska Sustrowa, czeska opozycjonistka
Bardzo byłam zaskoczona i zdziwiona, kiedy dowiedziałam się, że dziennikarka Ewa Milewicz i niektórzy jej koledzy odmawiają podporządkowania się prawu.
Dzisiejsi "rewolucjoniści", którzy ogłaszają, że nie podporządkują się prawu lustracyjnemu, chyba nie uświadamiają sobie, jak bardzo ich zachowanie jest nie na miejscu. Istnieje przecież wiele praw, które mogą się nie podobać, ale i tak musimy ich przestrzegać. Czy istnieje ktoś, kto z radością płaci podatki? Czy każdy marzy o tym, żeby zatrzymywać się na czerwonym świetle, jeżeli właśnie bardzo się spieszy? - przykłady można by mnożyć w nieskończoność.
Nawet przynależność do dawnej opozycji nikogo nie uprawnia do podporządkowywania się tylko tym prawom, które mu się podobają. Takie zachowanie jest po prostu społecznie niedopuszczalne, przede wszystkim u osób, które aspirują do roli moralnych autorytetów. Opozycja walczyła o państwo demokratyczne, o to, żebyśmy mogli w wolnych wyborach wybierać tych, którzy będą nas reprezentować i uchwalać prawa, jakie będziemy przestrzegać. I to udało się osiągnąć. To zrozumiałe, że nie jesteśmy ze wszystkiego zadowoleni, żyjemy na ziemi, a nie w raju - i nigdy takiego nie stworzymy. Ale żyjemy w społeczeństwie, które rządzi się regułami, jakie samo ustanawia. Niedotrzymywanie ich może tylko szkodzić społeczeństwu.
To smutny koniec opozycyjnych aktywistów.
Ci którzy rozliczają, niech sami się rozliczą
Władimir Bukowski, pisarz, rosyjski działacz demokratyczny
Wszyscy doskonale rozumieją, że lustracja dziennikarzy jest potrzebna. Każdy, kto aktywnie uczestniczył w życiu publicznym w czasach komunistycznych, musi pokazać, że ma czystą przeszłość. Dotyczy to księży, posłów czy prawników i nie ma najmniejszego powodu, by akurat dziennikarzy wyłączać z obowiązku składania oświadczeń lustracyjnych.
Tym bardziej że to właśnie dziennikarze oczekują od ludzi władzy, by rozliczali się z przeszłości, ciąży więc na nich szczególny moralny obowiązek. Powinni dawać przykład, a nie mnożyć trudności. Argument, że poddawanie się lustracji jest poniżające dla dziennikarzy działających niegdyś w demokratycznej opozycji, nie ma sensu. Nikt ich przecież nie oskarża o współpracę z tajną policją. Gdybym ja musiał złożyć podobną deklarację, zrobiłbym to bez najmniejszego wahania. Nie widzę tu żadnego etycznego problemu. Jeśli wszyscy są zobowiązani to zrobić, dlaczego miałbym się stawiać w wyjątkowej pozycji? Prawo nie toleruje robienia wyjątków. Jeśli zaczniemy robić wyjątki, cały system prawny się zawali, bo kolejne grupy będą żądać specjalnego traktowania.
Nikt nie stoi ponad prawem
Stanisław Szuszkiewicz, b. prezydent Białorusi
Prawo jest prawem i wszyscy bez wyjątku mają mu się podporządkować. Nie ma i nie powinno być ludzi, którzy stawiają się ponad przepisami.
Ustawa parlamentu obowiązuje wszystkich obywateli demokratycznego państwa. Dlatego myślę, że dziennikarze, którzy odmówili złożenia oświadczeń lustracyjnych, przesadzili.
Uważam tak pomimo sceptycyzmu wobec samej idei lustracji. Wydaje mi się bowiem, że po tylu latach demokratycznego doświadczenia nie ma sensu rozgrzebywanie starych ran. Dziennikarz jest osobą pracującą dla społeczeństwa i efekty jego pracy są widoczne. Więc można w miarę obiektywnie stwierdzić, czy - i na ile - jego praca była lub jest szkodliwa społecznie. Dlatego też nie wydaje mi się, aby trzeba było sięgać po tak drastyczne środki i prześwietlać życie tych ludzi.
Niemniej jednak na takie dyskusje jest już za późno. Skoro prawo uchwalono, to trzeba go przestrzegać. Powtarzam raz jeszcze - żaden człowiek nie ma prawa do uchylania się od swoich prawnych obowiązków, które nakłada na niego państwo.
Petruska Sustrowa, czeska opozycjonistka
Bardzo byłam zaskoczona i zdziwiona, kiedy dowiedziałam się, że dziennikarka Ewa Milewicz i niektórzy jej koledzy odmawiają podporządkowania się prawu.
Dzisiejsi "rewolucjoniści", którzy ogłaszają, że nie podporządkują się prawu lustracyjnemu, chyba nie uświadamiają sobie, jak bardzo ich zachowanie jest nie na miejscu. Istnieje przecież wiele praw, które mogą się nie podobać, ale i tak musimy ich przestrzegać. Czy istnieje ktoś, kto z radością płaci podatki? Czy każdy marzy o tym, żeby zatrzymywać się na czerwonym świetle, jeżeli właśnie bardzo się spieszy? - przykłady można by mnożyć w nieskończoność.
Nawet przynależność do dawnej opozycji nikogo nie uprawnia do podporządkowywania się tylko tym prawom, które mu się podobają. Takie zachowanie jest po prostu społecznie niedopuszczalne, przede wszystkim u osób, które aspirują do roli moralnych autorytetów. Opozycja walczyła o państwo demokratyczne, o to, żebyśmy mogli w wolnych wyborach wybierać tych, którzy będą nas reprezentować i uchwalać prawa, jakie będziemy przestrzegać. I to udało się osiągnąć. To zrozumiałe, że nie jesteśmy ze wszystkiego zadowoleni, żyjemy na ziemi, a nie w raju - i nigdy takiego nie stworzymy. Ale żyjemy w społeczeństwie, które rządzi się regułami, jakie samo ustanawia. Niedotrzymywanie ich może tylko szkodzić społeczeństwu.
To smutny koniec opozycyjnych aktywistów.
Ci którzy rozliczają, niech sami się rozliczą
Władimir Bukowski, pisarz, rosyjski działacz demokratyczny
Wszyscy doskonale rozumieją, że lustracja dziennikarzy jest potrzebna. Każdy, kto aktywnie uczestniczył w życiu publicznym w czasach komunistycznych, musi pokazać, że ma czystą przeszłość. Dotyczy to księży, posłów czy prawników i nie ma najmniejszego powodu, by akurat dziennikarzy wyłączać z obowiązku składania oświadczeń lustracyjnych.
Tym bardziej że to właśnie dziennikarze oczekują od ludzi władzy, by rozliczali się z przeszłości, ciąży więc na nich szczególny moralny obowiązek. Powinni dawać przykład, a nie mnożyć trudności. Argument, że poddawanie się lustracji jest poniżające dla dziennikarzy działających niegdyś w demokratycznej opozycji, nie ma sensu. Nikt ich przecież nie oskarża o współpracę z tajną policją. Gdybym ja musiał złożyć podobną deklarację, zrobiłbym to bez najmniejszego wahania. Nie widzę tu żadnego etycznego problemu. Jeśli wszyscy są zobowiązani to zrobić, dlaczego miałbym się stawiać w wyjątkowej pozycji? Prawo nie toleruje robienia wyjątków. Jeśli zaczniemy robić wyjątki, cały system prawny się zawali, bo kolejne grupy będą żądać specjalnego traktowania.
Nikt nie stoi ponad prawem
Stanisław Szuszkiewicz, b. prezydent Białorusi
Prawo jest prawem i wszyscy bez wyjątku mają mu się podporządkować. Nie ma i nie powinno być ludzi, którzy stawiają się ponad przepisami.
Ustawa parlamentu obowiązuje wszystkich obywateli demokratycznego państwa. Dlatego myślę, że dziennikarze, którzy odmówili złożenia oświadczeń lustracyjnych, przesadzili.
Uważam tak pomimo sceptycyzmu wobec samej idei lustracji. Wydaje mi się bowiem, że po tylu latach demokratycznego doświadczenia nie ma sensu rozgrzebywanie starych ran. Dziennikarz jest osobą pracującą dla społeczeństwa i efekty jego pracy są widoczne. Więc można w miarę obiektywnie stwierdzić, czy - i na ile - jego praca była lub jest szkodliwa społecznie. Dlatego też nie wydaje mi się, aby trzeba było sięgać po tak drastyczne środki i prześwietlać życie tych ludzi.
Niemniej jednak na takie dyskusje jest już za późno. Skoro prawo uchwalono, to trzeba go przestrzegać. Powtarzam raz jeszcze - żaden człowiek nie ma prawa do uchylania się od swoich prawnych obowiązków, które nakłada na niego państwo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl