Uważam, że w demokratycznym państwie powinniśmy walczyć z prawem, które nam się nie podoba, wyłącznie metodami dopuszczonymi przez prawo. A zatem - po prostu głosując - pisze w DZIENNIKU Władysław Bartoszewski, były minister spraw zagranicznych.
W wypowiedziach dotyczących protestu przeciwko lustracji dziennikarzy pojawiły się stwierdzenia, że obecna Polska nie jest krajem, który protestujący mogą
zaakceptować. Tak samo jak niegdyś PRL.
PRL był jednak tworem tak suwerennym jak Królestwo Kongresowe albo mniej. Podchorążowie służyli w armii Królestwa Polskiego, ale poszli na Belweder i obalali władzę rosyjską. Gdybym żył w Królestwie Kongresowym, to też bym był po stronie tych, którzy je obalali, a nie po stronie tych, którzy mu służyli. Nie żyję jednak w Królestwie Kongresowym, tylko w demokratycznej Polsce.
Uważam, że w demokratycznym państwie powinniśmy walczyć z prawem, które nam się nie podoba, wyłącznie metodami dopuszczonymi przez prawo. A zatem - po prostu głosując. Takie są zasady demokracji. Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy być mniej demokratyczni od Anglików czy Szwajcarów.
Zawsze uważałem i będę uważał demokratyczną Polskę za moje państwo. Rzeczpospolita Polska jest państwem suwerennym może od 1989 roku, najpóźniej od momentu wyjścia z naszego kraju wojsk sowieckich. To wolny kraj, który rządzi się jak umie, według woli własnych obywateli, którzy są, jacy są. To kraj, który jest członkiem wszystkich ważnych wspólnot międzynarodowych. Ja jestem z tego faktu zadowolony - nie jestem ani ślepy, ani głuchy, znam ogromne osiągnięcia naszego kraju w ciągu kilkunastu lat. Zostałem wprawdzie zakwalifikowany przez rządzących do grupy przestępczej, gdy większość dotychczasowych ministrów spraw zagranicznych RP określono jako obcych agentów. Nie zmieniłem jednak przez to stosunku do mojego państwa i mojej ojczyzny.
PRL był jednak tworem tak suwerennym jak Królestwo Kongresowe albo mniej. Podchorążowie służyli w armii Królestwa Polskiego, ale poszli na Belweder i obalali władzę rosyjską. Gdybym żył w Królestwie Kongresowym, to też bym był po stronie tych, którzy je obalali, a nie po stronie tych, którzy mu służyli. Nie żyję jednak w Królestwie Kongresowym, tylko w demokratycznej Polsce.
Uważam, że w demokratycznym państwie powinniśmy walczyć z prawem, które nam się nie podoba, wyłącznie metodami dopuszczonymi przez prawo. A zatem - po prostu głosując. Takie są zasady demokracji. Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy być mniej demokratyczni od Anglików czy Szwajcarów.
Zawsze uważałem i będę uważał demokratyczną Polskę za moje państwo. Rzeczpospolita Polska jest państwem suwerennym może od 1989 roku, najpóźniej od momentu wyjścia z naszego kraju wojsk sowieckich. To wolny kraj, który rządzi się jak umie, według woli własnych obywateli, którzy są, jacy są. To kraj, który jest członkiem wszystkich ważnych wspólnot międzynarodowych. Ja jestem z tego faktu zadowolony - nie jestem ani ślepy, ani głuchy, znam ogromne osiągnięcia naszego kraju w ciągu kilkunastu lat. Zostałem wprawdzie zakwalifikowany przez rządzących do grupy przestępczej, gdy większość dotychczasowych ministrów spraw zagranicznych RP określono jako obcych agentów. Nie zmieniłem jednak przez to stosunku do mojego państwa i mojej ojczyzny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl