Najbliższe tygodnie będą bardzo dla Europy kluczowe. Do końca czerwca, kiedy kończy się unijne przewodnictwo Niemiec, chcemy doprowadzić do wypracowania konkretnego kalendarza dalszych prac nad eurokonstytucją. W deklaracji berlińskiej przywódcy wszystkich 27 państw UE zgodzili się, by do 2009 r. dać Europie "odnowiony fundament konieczny do jej sprawnego funkcjonowania". Nasz rząd ma nadzieję, że obaj nowi przywódcy dużych i znaczących państw UE Nicolas Sarkozy i Gordon Brown aktywnie włączą się do tego procesu.
Nowy prezydent Francji już zapowiedział, że popiera panią kanclerz w sprawie eurokonstytucji. Sarkozy, podobnie jak Angela Merkel, podchodzi do sprawy pragmatycznie: wiemy, że Paryż jest za ustaleniem jasnego kalendarza dalszych prac oraz nie upiera się przy nazwie "konstytucja". Nowy prezydent Francji już jesienią proponował "minitraktat", a teraz mówi o "traktacie uproszczonym".
Takie rozwiązanie jest nam bliskie, bo pozwoli na szybką ratyfikację dokumentu. Oczekujemy teraz, że Sarkozy włączy Francję do dyskusji o przyszłości Europy. Ze swojej strony nasz rząd będzie starał się przekonać francuskiego prezydenta, by wystrzegał się drogi narodowego egoizmu, która jest przeszkodą dla procesu integracji.
Będziemy powtarzać, że Europa to już jeden organizm posiadający wspólne interesy i powiązany wspólnym losem. Chcemy Unii sprawnej wewnętrznie. Takiej, która będzie zdolna do skutecznego
zabiegania o poszanowanie swoich interesów na zewnątrz. Obywatele 27 krajów członkowskich czekają na to i domagają się w tej sprawie konkretów.
Günter Gloser, minister ds. europejskich w rządzie Angeli Merkel