Porozumienie to musi być jednak jeszcze zatwierdzone przez ukraiński parlament. Dopóki tak się nie stanie, nie można jednoznacznie stwierdzić, że kryzys mamy za sobą.
Musimy pamiętać, że już kilka razy przedtem konflikt wydawał się być przezwyciężony. Ale ówczesne porozumienia okazywały się nietrwałe.
Jednak chociaż konflikt między dwoma ośrodkami władzy przyjmował bardzo dramatyczną postać, był w rzeczywistości kontrolowany przez polityków. Ostatnie akty polityczne, takie jak
wykorzystanie resortów siłowych - odwołanie się Juszczenki do wojsk wewnętrznych, a Janukowycza do policji - w gruncie rzeczy było rozgrywką przed ostatecznymi negocjacjami. Miało pokazać
stan posiadania i siłę argumentów obydwu stron.
Jednak zawarte porozumienie pokazuje, że na Ukrainie istnieje consensus wśród klasy politycznej co do europejskiego kierunku rozwoju tego kraju. Jakiekolwiek poważne naruszenie procesu
demokratycznego doprowadziłoby do natychmiastowego oddalenia się Ukrainy od Unii Europejskiej. A tego żadna ze stron sobie najwidoczniej nie życzyła. Nie możemy zapominać, że ze względu na
przyznanie Ukrainie prawa do organizowania Mistrzostw Europy w 2012, politycy są zmuszeni zapewnić stabilność polityczną.
W kontekście wcześniejszych wyborów pojawia się pytanie, czy front pomarańczowej rewolucji - czyli partia prezydenta Juszczenki, oraz ugrupowanie Julii Tymoszenko - pójdą do wyborów
zjednoczone. Bez tego wyniki wyborów mogą się powtórzyć, najwyżej z małymi korektami.
Próba rozwiązania tego konfliktu pokazuje, że Ukraina nie potrzebuje bezpośredniej pomocy krajów trzecich, by radzić sobie z własnymi problemami. Elity ukraińskie potrafią się porozumieć
bez pomocy pośredników. Konflikt ten ma wiec inny charakter niż w czasie pomarańczowej rewolucji. Oczywistym jest jednak, ż UE ma ogromny pośredni wpływ na tamtejsze procesy polityczne.
Perspektywa europejska determinuje szybkość, z jaką Ukraina będzie podążać w stronę rozwiniętej demokracji oraz reform gospodarczych. Unia musi dziś określić jasną perspektywę
przyjęcia w swoje szeregi Kijowa.