Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie wierzę, że Polacy użyją weta"

13 października 2007, 15:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Weto zawsze jest groźbą, zwłaszcza w życiu takiej wspólnoty jak Unia - mówi DZIENNIKOWI Hans-Gert Pôttering, przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Oznacza ono bowiem, że w osamotnieniu stoi się naprzeciw wszystkim pozostałym krajom. Podstawą naszej wspólnoty jest solidarność.

Marek Orzechowski: Prezydent Polski Lech Kaczyński i premier Jarosław Kaczyński zapowiadają, że są w stanie umrzeć za pierwiastkowy system głosowania. Nie szkoda ich panu?
Hans-Gert Pôttering
: Umrzeć można tylko raz. Więc byłoby mi żal, gdyby oddali życie już teraz i tylko w tej sprawie.

Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym tygodniu podczas szczytu Unii Polska jednak będzie gotowa, by zawetować prace nad konstytucją.
Weto zawsze jest groźbą, zwłaszcza w życiu takiej wspólnoty jak Unia. Oznacza ono bowiem, że w osamotnieniu stoi się naprzeciw wszystkim pozostałym krajom. W życiu trzeba się jednak spotykać także przy innych okazjach i wówczas potrzebna jest solidarność. Dlatego takie solidarne zachowanie jest podstawą naszej wspólnoty. O konstytucji mówimy już od wielu lat, od grudnia 2000 r., od Nicei. Nadszedł więc czas, by wreszcie podjąć decyzje. Nie ma tu miejsca na grożenie wetem albo na zapowiedzi, że trzeba jeszcze rok nad tym siedzieć i debatować. W tej sprawie już wszystko zostało powiedziane. Teraz chodzi już tylko o decyzje.

Jakie mogą być konsekwencje polskiego weta?
Za dobrze myślę o Polakach, by sądzić, iż rzeczywiście podejmą decyzję o wecie. Jestem wielkim przyjacielem Polaków i naprawdę nie tracę nadziei, że zachowają się po europejsku.

Czy możliwy jest zatem kompromis w sprawie zmiany systemu głosowania? Z czego może zrezygnować Unia, by zadowolić Polskę?
Na stole jest wiele spraw, które dotyczą także przyszłości Polski i jej żywotnych interesów. Jeżeli Polska nadal oczekuje solidarności w sprawie bezpieczeństwa energetycznego, musi przyjąć wreszcie do wiadomości, że o sposobach podejmowania decyzji dyskutowano w Unii już bardzo długo - również o tym, co teraz proponuje Polska. Debata nie zaczyna się wcale dzisiaj. Polska powinna więc sama siebie zapytać, jakie ma prawo żądać od nas kompromisu w sytuacji, kiedy pozostali gotowi są bronić ustaleń podjętych z chwilą podpisania konstytucji.

Wygląda więc na to, że nadchodzący szczyt może być dla Unii decydujący.
Jako Europejczycy konfrontowani jesteśmy z wieloma problemami na świecie. Polska z kolei ma swoje określone problemy z pewnym krajem i oczekuje solidarności od nas. Muszę więc raz jeszcze przypomnieć - solidarność nie jest ulicą jednokierunkową. Obowiązuje wszystkich, także Polskę.

Hans Gert Pôttering jest przewodniczącym Parlamentu Europejskiego w Brukseli
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj