Dziennik Gazeta Prawana logo

"Jak nie ma o czym pisać, to nakręcacie jakąś historię"

13 października 2007, 15:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czuje się skrzywdzony, odrzucony, dlatego odsuwa się od partii - tak wicepremier Ludwik Dorn mówił o obecnym stanie ducha byłego premiera, Kazimierza Marcinkiewicza. DZIENNIK zapytał więc byłego szefa rządu, jak się czuje.

Małgorzata Pietkiewicz: Panie premierze, jak pan skomentuje wypowiedzi marszałka Sejmu Ludwika Dorna.
Kazimierz Marcinkiewicz
: Ja już wypowiadałem się w tej sprawie, proszę mnie nie męczyć, ja już nie mogę.

To krótko: czy zamierza pan odejść z PiS? Niektórzy politycy sugerują taki scenariusz po przeczytaniu pana ostatniego wywiadu i po wczorajszych ostrych wypowiedziach marszałka Dorna pod pana adresem?
Radzę wszystkim, by czytali teksty powoli i ze zrozumieniem, będzie wtedy wiadomo, że nic takiego nie ma miejsca, to jest samonakręcająca się historia. W Polsce dzieje się to naprawdę już codziennie.

Co ma pan na myśli?
Jak już nie ma o czym pisać, to nakręca się jakąś historię. Jeśli DZIENNIK chce nakręcać to proszę bardzo, ale beze mnie! Ja już nie jestem premierem, pracuję w banku.

Ale przecież krytykuje pan partię, która uczyniła pana premierem, partię, w której nadal pan jest. To nie ma o czym pisać?
Ja nic nie krytykuję! To, co powiedziałem o prezesie, to nie krytyka. Proszę dokładnie przeczytać to, co powiedziałem. Straciłem, zmarnowałem dzień, aby specjalnie wysłuchać wszystkich słów, jakie padły w tej sprawie, żadne nie są ostre. To wy zaostrzacie. Naprawdę nakręcacie. Umiecie to robić.

Coraz częstsza krytyka władz PiS ze strony byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza oznacza, że dystansuje się on od partii - cytuję panu słowa Ludwika Dorna z konferencji prasowej.
On zapewne nie przeczytał mojego tekstu, bo ja nie krytykowałem władz PiS, tylko wskazałem na jedno ze zjawisk, to wszystko. Przepraszam, nie mogę dalej rozmawiać, mówię po polsku i tu , w banku, patrzą na mnie wymownie. Muszę kończyć.

Ostatnie pytanie: jeżeli Marek Jurek mówi, że reakcja Dorna jest zbyt gwałtowna i jej nie rozumie, to co pan na to?
Muszę kończyć, muszę, naprawdę, do widzenia.

*Kazimierz Marcinkiewicz, były premier, dyrektor w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj