Dziennik Gazeta Prawana logo

"Negocjacje wyglądają jak gra w pokera"

13 października 2007, 15:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Za sprawą stanowiska Polski w kwestii sposobu podejmowania decyzji w Unii Europejskiej, głośno zrobiło się o samych negocjacjach prowadzonych w ramach UE. Czytelnika zapewne interesuje, jak takie rozmowy wyglądają. Ujawnijmy więc trochę szczegółów.

Zacznijmy od spraw podstawowych. Sam szczyt Unii Europejskiej to - w skrócie - negocjacje, które odbywają się między szefami państw-członków UE. Przy stole rozmów dany kraj reprezentują na ogół dwie osoby - szef rządu, w towarzystwie ministra odpowiadającego za sprawy międzynarodowe. To właśnie oni negocjują
i podejmują decyzje.

Oczywiście, poza salą, gdzie trwają negocjacje - pracuje cały sztab ludzi, który ma stały kontakt z negocjatorami. Gdy podczas rozmów pojawia się jakiś nowy wątek, np. nie brana wcześniej pod uwagę, czy nie rozpatrywana propozycja, wtedy rozmowy są przerywane, aby negocjator mógł szczegółowo omówić sprawę w gronie doradców. Negocjacje często przypominają grę w pokera. Stosuje się różne metody, które mogą przechylić szalę zwycięstwa.

Istnieje na przykład metoda, którą nazywamy duszeniem w ciemnej komnacie. Polega ona na próbie odizolowania trudnego partnera rozmów. Trzeba wtedy doprowadzić do sytuacji, aby nie uczestniczył on w tej części negocjacji, podczas których będą zapadały ważne ustalenia. To taka gra nerwów: kto pierwszy pęknie, kto się pierwszy załamie.

Najprostszy sposób na izolację jest taki: jeden z przedstawicieli zostaje sam w pokoju i wie, że bez jego udziału dochodzi w innych pokojach do różnych spotkań. Pozbawia się go wtedy możliwości wpływania na bieg wydarzeń, czyli kontroli nad sytuacją. Takiej osobie dawkowane są dodatkowo informacje o tym, co się wydarzyło, czy i jakie porozumienie osiągnięto.

Taka sytuacja pozwala na wyprowadzenie strony negocjacji z równowagi. Jest wtedy szansa, że zacznie popełniać błędy. W negocjacjach często stosuje się groźby, np. przerywa się rozmowy. Zdarzało się, że rozmówca uderzał pięścią w stół i po prostu wychodził. Potem czekano na rozwój wypadków. Czy druga strona przestraszy się i zacznie prosić o wznowienie obrad? Czy też będzie chciała przetrzymać tego, który odszedł od stolika?

Negocjacje to taka psychologiczna gra, gra nerwów i emocji. Bardzo często zdarzają się krzyki, a nawet presja w postaci artykułów w gazetach, które poinformują opinię publiczną np. o tym, że odrzucenie rozmów grozi trzecią wojną światową, albo rozpadem Unii. Negocjacje w Unii Europejskiej to klasyczny przykład politycznego teatru.

Marek Cichocki, doradca prezydenta RP, negocjator Polski w sprawach traktatu konstytucyjnego UE
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj