Wersja opozycji nie przekonuje - Kamil Durczok, szef "Faktów" TVN
Ktokolwiek zasiada na wysokim stanowisku, tym bardziej wicepremier musi się godzić z tym, że jest sprawdzany, na ile może być podatny na łapówki. Nie rozdzierałbym zatem szat nad tym, co zrobiło CBA. Ciągle jednak nie wiadomo, dlaczego akcja CBA została przerwana i niedoprowadzona do końca. Nie przekonuje mnie fakt, że o sprawie dowiedział się burmistrz Mrągowa - jego można było zobowiązać do zachowania tajemnicy. A innych wyjaśnień nie ma.
Ciekawi mnie też to, dlaczego premier tak gwałtownie zdecydował się usunąć Leppera. To także jest wciąż okryte tajemnicą. I to, co powiedział minister Kamiński, nie przybliża nas do prawdy. Dysponentami tej wiedzy są pewnie premier i szef CBA, a opinia publiczna niekoniecznie się z nią zapozna. Dlatego każdy komentarz jest obarczony dużym ryzykiem błędu - nie wiemy, jakie są konkretne dowody. Mało przekonujące jest też to, co mówi premier, że musiał postąpić drastycznie wobec Leppera dla jasności sprawy. Bo cóż my wiemy o roli Leppera w tej sprawie? Wiemy, że dwaj jegomoście złapani prawie na gorącym uczynku opowiadali wszem i wobec, że za przyzwoleniem premiera Leppera są w stanie odrolnić każdy grunt w Polsce. Stwierdzenie przez premiera i ministra sprawiedliwości, że "są jakieś dowody", to trochę za mało, żeby wykonywać tak gwałtowny ruch. Przypomnę, że wobec ministra Lipca "Rzeczpospolita" także formułowała poważne zarzuty. Jednak dopiero teraz, po kilku miesiącach od tych publikacji, został odwołany. Niech zatem nikt nie mówi, że tak szybko trzeba było działać w sprawie Leppera. Chyba, że są dowody. W Polsce rządzonej przez PiS ujawniono już wiele. Łącznie z siatką agentury w Polsce i nazwiskami agentów. Dlatego ujawnienie białej księgi w tej sprawie, pokazanie dowodów, jest absolutnie możliwe.
Cała ta gra jest tajemnicza. Jedno jest pewne. Premier postanowił zawalczyć o elektorat Samoobrony i jej posłów. Zagrał w grę, która i tak się skończy wyborami. A więc niewiele ryzykuje. Bo on do tych wyborów jest bardzo dobrze przygotowany. Może pośpiech wziął się stąd, że wybory za pół roku byłyby dla PiS znacznie trudniejsze.
Samoobrona na łopatkach - Monika Olejnik, Radio Zet i TVN24
Akcja CBA wymierzona we współpracowników Ministerstwa Rolnictwa była wedle słów szefa biura Mariusza Kamińskiego przeprowadzona profesjonalnie. Zachodzę tylko w głowę, dlaczego obserwowani panowie nie zostali złapani na gorącym uczynku? Dlaczego akcja - podobnie jak w przypadku COS - nie została dokończona?
Cieszę się, że Andrzej Lepper nie jest już wicepremierem - bardzo krytykowałam niegdyś jego powołanie na to stanowisko. Dziś chciałabym jednak wiedzieć, czy są dowody jego winy, czy są nagrania, w których Andrzej Lepper z panami R. i K. rozmawiają na temat łapówki. Na razie nic takiego nie przedstawiono. Niewiarygodnie brzmią też dla mnie zapewnienia szefa CBA, że nie spodziewał się, że na końcu tego łańcucha będzie Andrzej Lepper. Pewne jest jedno - sekwencja zdarzeń sprzyja premierowi. Pozbył się szefa Samoobrony, a jego partię rozłożył na łopatki i właściwie wchłonął do PiS.
Nie chcę wyciągać takich wniosków, że premier przy pomocy CBA chciał się pozbyć Andrzeja Leppera. Na takie oskarżenia trzeba mieć dowody.
Wniosek z tej sprawy jest jednak taki, że CBA powinno podlegać Sejmowi, a nie premierowi. Bo nawet jeśli w całej tej sprawie nie ma żadnego drugiego dna, nasuwają się wątpliwości. Wyobraźmy sobie sytuację, że wokół premiera są osoby podatne na korupcję, które się na niego powołują. Kogo wówczas szef CBA ma informować?
Kaczyński jest w pułapce - Dorota Gawryluk, dziennikarka TV Biznes
PiS wiedział doskonale, kogo bierze na pokład, i to, co się dzieje, potwierdza przypuszczenia, że uwikłania Leppera to tylko pretekst, żeby pozbyć się tego balastu. To naturalny krok, mający pokazać wyborcom, że ta władza różni się od rządzących w III RP. To krok zgodny z programem PiS.
Ale jest też niesmaczny wymiar tej sytuacji: najpierw człowieka bierze się do rządu, wykorzystuje, bo jest potrzebny do zbudowania większości parlamentarnej. Czysta polityka, dosyć brutalna, zobaczymy czy skuteczna.
Premier chce zachować większość parlamentarną i udowodnić, że utworzenie CBA było zasadne. Z punktu widzenia Kaczyńskiego szkoda tylko, że akcja CBA nie zakończyła się większym sukcesem i musiała zostać przerwana, jak sugeruje Mariusz Kamiński, w wyniku jakiegoś przecieku. Może to pokazywać, że w CBA czy szerzej w strukturach państwa odpowiedzialnych za walkę z korupcją coś szwankuje.
Za rządów SLD rządzący tłumaczyli, że podejrzany o korupcję jest niewinny, dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok sądu. Premier Kaczyński działa inaczej. Zaczęła się polityczna rozgrywka, której PiS wcale nie musi wygrać. Lepper to bardzo silny przeciwnik. Gdy trzeba, potrafi wziąć pod włos, gdy trzeba, potrafi się rozpłakać i stać się w oczach wyborców ofiarą. Tak było przy poprzednich kryzysach - taśmach Beger czy aferze seksualnej w Samoobronie.
Z punktu widzenia Kaczyńskiego jego sukces w tej rozgrywce zależy od tego, na ile wiarygodne będzie CBA. Nawet jeśli uda mu się wyeliminować Leppera, stanie przed kolejnym dylematem: czy pójdzie za ciosem, czy będzie konsekwentny wobec pozostałych ludzi Samoobrony, wśród których też przecież są zamieszani w różne podejrzane sprawy.
Kaczyński jest więc w pułapce, z której trudno będzie mu wyjść. Tym trudniej, że nie zdecyduje się, moim zdaniem, na przedwczesne wybory, bo im głośniej opozycja się ich domaga, tym mniej prawdopodobne, że PiS się na nie zgodzi. Czeka nas długa rozgrywka polityczna, poszukiwanie większości, krytyka opozycji. Dojdzie też do kolejnego zaostrzenia stosunków między PiS i PO i dalszego osłabienia możliwości koalicyjnych, co nie jest dobre dla polskiej polityki.