Prawo, które funkcjonowało dawniej w zdrowych społeczeństwach, tworzyło się na zasadzie obyczaju i tradycji, było bliskie życiu obywateli. Na ich kształt największy wpływ miały wartości obowiązujące we wspólnocie. Przepisy, które obowiązywały, miały odzwierciedlenie w rzeczywistości. Były też całe dziedziny, których prawo nie musiało regulować, bo regulowały je zasady obowiązujące w społeczeństwie.
W dzisiejszych czasach te przepisy systematycznie eliminujemy i na ich miejsce wprowadzamy bardzo ograniczone i bardzo trudne do zastosowania przepisy prawa formalnego. Doprowadziliśmy do nieprawdopodobnej zupełnie formalizacji prawa. Prawo się wyalienowało od społeczeństwa. Zaczyna mieć coraz mniej wspólnego ze sprawiedliwością. Może być kształtowane w dowolny sposób i wcale nie musi być sprawiedliwe. Przebijanie się przez tę sieć przepisów, która nas oplata, jest niezwykle trudne. Mała muszka w tej sieci ugrzęźnie. Natomiast wielkie bąki się przez tę sieć przebijają.
Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej w artykule 2 stanowi: "Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej". Charakterystyczne, że gdy ten artykuł jest cytowany, również w sądach, to te cytaty kończą się na fragmencie: "Rzeczpospolita Polska jest państwem prawnym". I kropka. W ogóle zapomina się o tym, że to państwo prawne ma urzeczywistniać zasady sprawiedliwości społecznej. I to właśnie jest obraz naszych instytucji prawnych i naszego społeczeństwa: ważne jest prawo formalne, a sprawiedliwość? Jakoś to będzie.
Bez zmiany świadomości społecznej, w tym świadomości prawników i sędziów, nie widzę możliwości poprawy. Sejm i Senat może uchwalić kolejne przepisy, nawet najlepsze, ale prawo to nie tylko przepisy. W takiej sytuacji mogą one tylko skomplikować tę siatkę, która Polaków paraliżuje. Dlatego czeka nas wszystkich gigantyczna praca w kształtowaniu, uczeniu społeczeństwa, żeby powróciło do wartości moralnych. Trzeba przywrócić wagę pewnym wartościom etycznym.
Podam przykład: nikt nie jest w stanie wpisać do kodeksu karnego świństwa. Świństwo jest świństwem. Jest oceniane i przez opinię publiczną, i przez zwyczaj. I jeżeli świństwo wpiszemy do jakiegoś kodeksu, to w tym momencie zaczyna być już rzecz nieprawdopodobna. O tym, jak zostanie to ocenione przez sąd, zdecydować może wszystko, tylko nie to, jak ocenia to społeczeństwo. Tymczasem ludzie z natury czasem robią sobie świństwa. I nie będą ich robili tylko wtedy, kiedy spotka się to z potępieniem otoczenia.
Na krótką metę można sytuację nieco poprawić, usprawniając działania sądów, żeby postępowania nie trwały tak długo. Tu pojawia się jednak problem doboru kadr. A nie da się ukryć, że mamy problem z dobrymi prawnikami.
Wiele problemów występujących w Polsce z oderwaniem prawa od sprawiedliwości społecznej pojawia się również w wielu innych krajach naszej tradycji prawniczej, czyli europejskiej, ale kontynentalnej. Dlatego sam w pewnym okresie byłem zwolennikiem rewolucji i przejścia na system precedensowy, taki jaki jest w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
Tam w konkretnej sprawie zapada wyrok, który stanowi precedens. Oparty jest na autorytecie sądów, który jest w tych krajach bardzo wysoki, bo budowany przez setki lat. Łatwiej i
sprawiedliwiej moim zdaniem można w związku z tym różne sprawy rozwiązać. Teraz taka rewolucja w polskim systemie prawnym jest praktycznie niemożliwa. Ale zaraz po 1989, gdy Polska znajdowała
się w momencie szybkiej transformacji, można było to zrealizować i Polska wyglądałaby dziś inaczej.