"Pielęgniarki mają zamiar założyć partię polityczną. Program jest piękny i szczytny - pielęgniarka powinna zarabiać co najmniej 3 tysiące złotych. To świetny pomysł. Powinny powstać też inne partie zawodowe, z podobnymi programami. Partia Górników - 7 tysięcy. Partia Hutników - 10 tysięcy. Partia Urzędników - 20. Kolejarze, marynarze, tragarze, kamieniarze..." - pisze dziś w "Fakcie" znany publicysta Maciej Rybiński.
Jest to jedyny sposób na uzyskanie autentycznej sprawiedliwości społecznej, w której każdy będzie zarabiał tyle, ile uważa, że powinien zarabiać. W końcu każde
inne rozwiązanie, kiedy to inni decydują o naszych zarobkach, jest z gruntu niesprawiedliwe i wywołuje słuszne niezadowolenie. Zresztą tak byłoby też uczciwiej, bo jak wiadomo, głównym celem
polityki jest poprawa zarobków własnych i własnej rodziny.
Niewykluczone, że kiedy ta myśl pielęgniarska dojrzeje i rozwinie się w ruch powszechny, obok partii zawodowych powstaną też rodzinne. Tacy Kowalscy jako najliczniejsi mogą po stworzeniu Partii Kowalskich łatwo wygrać wybory i przeforsować ustawę o płacy minimalnej dla Kowalskiego - 100 tysięcy. Rodziny mniej liczne mogą się organizować w koalicje albo wystąpić o zmianę nazwiska na lepiej płatne.
Czeka nas świetna przyszłość z jeszcze bardziej burzliwym życiem politycznym, zwłaszcza że obecne jest szare, nudne i monotonne. Dopiero jak zacznie się walka między Partią Motorniczych Tramwajów a Partią Traktorzystów i Kombajnistów albo między Partią Piotrowskich i Partią Pawłowskich o forsę, dech nam zaprze w piersiach.
Mnie osobiście najbardziej pociąga idea stworzenia Partii Dziennikarzy. Oczywiście, dziennikarze różnią się w poglądach na większość kwestii politycznych, wewnętrznych jak i międzynarodowych, ale w sprawie zarobków, jak sądzę, nie ma żadnych różnic. Wszyscy chcą, żeby były wysokie. Jest to już rzetelna baza do powołania partii politycznej, która byłaby przecież skazana na sukces.
Nikt nie ma takich możliwości propagandowych i agitacyjnych jak dziennikarze prasy, radia i tv. Gdyby całą pisaninę i gadaninę podporządkowali jedynemu, słusznemu celowi - zwycięstwu wyborczemu, nikt by nie dał rady. Politycy istniejących partii lataliby po mieście szukając zatrudnienia w mediach, żeby nabyć uprawienień do członkostwa w Partii Dziennikarzy. Ekscelencje czytałyby dzienniki w TVP i pisały prognozy pogody. Byłoby wesoło. Dlatego wzywam - dziennikarze wszystkich mediów, łączcie się w partię polityczną. Jak Żakowski będzie popierał Wildsteina, Krasowski Lisickiego, a Paradowska Michalkiewicza, wygramy na pewno.
Niewykluczone, że kiedy ta myśl pielęgniarska dojrzeje i rozwinie się w ruch powszechny, obok partii zawodowych powstaną też rodzinne. Tacy Kowalscy jako najliczniejsi mogą po stworzeniu Partii Kowalskich łatwo wygrać wybory i przeforsować ustawę o płacy minimalnej dla Kowalskiego - 100 tysięcy. Rodziny mniej liczne mogą się organizować w koalicje albo wystąpić o zmianę nazwiska na lepiej płatne.
Czeka nas świetna przyszłość z jeszcze bardziej burzliwym życiem politycznym, zwłaszcza że obecne jest szare, nudne i monotonne. Dopiero jak zacznie się walka między Partią Motorniczych Tramwajów a Partią Traktorzystów i Kombajnistów albo między Partią Piotrowskich i Partią Pawłowskich o forsę, dech nam zaprze w piersiach.
Mnie osobiście najbardziej pociąga idea stworzenia Partii Dziennikarzy. Oczywiście, dziennikarze różnią się w poglądach na większość kwestii politycznych, wewnętrznych jak i międzynarodowych, ale w sprawie zarobków, jak sądzę, nie ma żadnych różnic. Wszyscy chcą, żeby były wysokie. Jest to już rzetelna baza do powołania partii politycznej, która byłaby przecież skazana na sukces.
Nikt nie ma takich możliwości propagandowych i agitacyjnych jak dziennikarze prasy, radia i tv. Gdyby całą pisaninę i gadaninę podporządkowali jedynemu, słusznemu celowi - zwycięstwu wyborczemu, nikt by nie dał rady. Politycy istniejących partii lataliby po mieście szukając zatrudnienia w mediach, żeby nabyć uprawienień do członkostwa w Partii Dziennikarzy. Ekscelencje czytałyby dzienniki w TVP i pisały prognozy pogody. Byłoby wesoło. Dlatego wzywam - dziennikarze wszystkich mediów, łączcie się w partię polityczną. Jak Żakowski będzie popierał Wildsteina, Krasowski Lisickiego, a Paradowska Michalkiewicza, wygramy na pewno.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl