Samoobrona de facto po raz kolejny podjęła decyzję o wyjściu z koalicji, przy okazji wysyłając dwa niejasne sygnały. Po pierwsze zostawiła w rządzie swoich ministrów i oddała ich do dyspozycji premiera. Naturalnie ministrowie zawsze są w dyspozycji szefa rządu i niepotrzebna jest ich dodatkowa deklaracja. Sądzę jednak, że decyzji o ewentualnym zdymisjonowaniu ministrów Samoobrony na razie nie będzie, choćby z tego powodu, że premier Kaczyński przebywa na urlopie. Po drugie, Andrzej Lepper wskazał na LPR jako partię, która ma współdecydować o wyjściu z koalicji.
Wobec tych niejasności musimy dokładnie rozpoznać sytuację w Samoobronie i zrozumieć stanowisko prezentowane przez jej kierownictwo. Koalicja rządowa to pewnego rodzaju układ. W parlamencie koalicja popiera wspólnie ustawy, a w rządzie poszczególne partie mają swoich przedstawicieli. Samoobrona deklaruje wyjście z koalicji, ale nadal utrzymuje swoich ministrów. Może to świadczyć o tym, że będzie chciała z nami negocjować swoje stanowisko wobec kolejnych inicjatyw. Może być więc tak, że będziemy zmuszeni dogadywać się z Samoobroną przy poszczególnych ustawach. Obawiam się, że wobec naszych ambitnych planów reformy państwa, takie doraźne rozwiązanie nie będzie nam odpowiadało. W takiej sytuacji przyspieszone wybory mogą się odbyć już jesienią. Tym bardziej że dotychczasowa postawa Samoobrony nie daje nam pewności, czy mamy większość w Sejmie, czy nie. Nie jesteśmy też pewni, czy mamy pole do jakichkolwiek negocjacji. Jednak dopiero na kilka dni przed następnym posiedzeniem Sejmu wyznaczonym na 22 sierpnia sytuacja będzie na tyle klarowna, że będziemy mogli podjąć odpowiednie decyzje.
W kategoriach przedwyborczej retoryki traktujemy postulat naszych (byłych?) koalicjantów, żeby zmienić premiera – co rzekomo miałoby uratować koalicję. Partia Andrzeja Leppera, a tym bardziej LPR zdają sobie sprawę, że to PiS decyduje o najważniejszym stanowisku w rządzie. LPR popierając ten absurdalny postulat, stara się umocnić swoją pozycję najsłabszego koalicjanta.
Postulatem Samoobrony, na jaki na pewno nie zgodzi się PiS jest powołanie komisji ds. działań CBA. Istnienie takiej komisji będzie miało dwa negatywne następstwa: ujawni tajemnice procesowe, co utrudni postępowanie w tym konkretnym przypadku. A ponadto może sparaliżować działanie CBA, które jako służba specjalna ma prawo używać mechanizmu prowokacji, który – jak pokazuje doświadczenie innych krajów – jest najbardziej efektywny w walce z korupcją. Istnieje możliwość, że Samoobrona przy pomocy ugrupowań opozycyjnych przeforsuje ten postulat – nie mamy na to wpływu. Będzie to otwarta konfrontacja w PiS-em.