Aresztowania, jakich wczoraj dokonano, zaskoczyły wszystkich. Jednych dlatego, że dokonano ich tak późno, innych, że tak wcześnie, a mnie, że w ogóle do nich doszło.

Wydaje się, że rządzący Polską wpadli w panikę. Bo przecież w każdym ustroju, nawet w demokracji, można stosować zasady Machiavellego, ale trzeba to robić skutecznie, czyli karać tak, żeby nie wywoływać jeszcze większego niepokoju.

Zastanówmy się, co właściwie się stało. Otóż, w Ministerstwie Rolnictwa być może dochodziło do łapownictwa, co nie zostało ani udowodnione, ani nawet nie wiemy, kto i za co miałby brać łapówki.

Z tego powodu zorganizowano kompletnie nieporadną akcję Centralnego Biura Antykorupcyjnego, która skończyła się niepowodzeniem także (ale nie tylko) dlatego, że ktoś uprzedził o niej (też nie jest to pewne) Andrzeja Leppera. Same domysły i - prawdę mówiąc - głupstwa. Ale władza ruszyła dalej i zwolniła Janusza Kaczmarka i jego współpracowników.

Kiedy Kaczmarek wrócił z urlopu do Polski, spodziewano się, że zostanie aresztowany, ale nie został i zdołał powiedzieć wiele przykrych rzeczy (dla aktualnie rządzących), które są mniej lub bardziej prawdziwe. Zrobiono - pozwalając mu mówić - kolejne partactwo.

Teraz zatrzymano jego i jego kolegów, wszystkich do niedawna bardzo lubianych przez Prawo i Sprawiedliwość. Cała operacja ma charakter beznadziejny i zdradza brak profesjonalizmu nie tylko w rządzeniu, ale także w dawaniu sobie rady z trudnościami. Jarosław Kaczyński lub Zbigniew Ziobro wykazują się imponującą nieskutecznością działania.

Co się bowiem zdarzy dalej? Albo następne aresztowania i odsunięcie Kaczyńskiego od władzy, albo dalsza kompromitacja PiS i demokratyczne odsunięcie Kaczyńskiego od władzy, gdyż zaczną się go bać wszyscy, winni i niewinni po równo.

Zaś demokracja w naszym kraju oczywiście formalnie dalej istnieje, ale praktycznie istnieć przestaje, gdyż jedyny, kto powinien co najmniej odsunąć się na pewien czas od rządzenia, czyli Zbigniew Ziobro, tego nie czyni.

Reklama

W tej chwili jest dysponentem wszystkiego, także dysponentem premiera, który stał się od niego uzależniony. W obronie premiera powinno się doprowadzić do zawieszenia ministra sprawiedliwości w czynnościach służbowych.

Mamy więc do czynienia z dwiema ewentualnościami: albo z niczego doprowadzono do kryzysu rządu i do kryzysu władzy, co by świadczyło o niebywałej nieudolności kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości i dyskwalifikowało tę partię raz na zawsze, albo PiS wpadł w panikę, gdyż zatrzymani mają coś ważnego i naprawdę groźnego dla władzy do powiedzenia. Z tych dwóch ewentualności wolałbym tę pierwszą, gdyż nieudolność jest mniejszym grzechem niż oszustwo.

Demokracja w Polsce wcale nie ma się jednak tak źle, natomiast bracia Kaczyńscy mają się źle, gdyż bez względu na to, ile głosów otrzymają w najbliższych wyborach, jako rządzący okazali się nieudolni, a ich najbliżsi współpracownicy albo nieudolni, albo kłamliwi. Demokracja natomiast w Polsce istnieje i funkcjonuje, nie ma żadnych obaw o jej przyszłość. Zdumiewający spektakl, jaki oglądamy, oczywiście nie ma z demokracją nic wspólnego, ale prawny ustrój Polski, a także mentalność olbrzymiej większości Polaków są bez najmniejszej wątpliwości demokratyczne.

Nie ma wątpliwości, że państwo polskie znalazło się w sytuacji dramatycznej, ale i zarazem groteskowej, gdyż wszystko jest niejasne, nie wiadomo, co się stało i czy przypadkiem nie mamy do czynienia z totalnym brakiem odpowiedzialności tylko na najwyższym politycznym poziomie.

Marcin Król, profesor filozofii, historyk idei, publicysta