Dziennik Gazeta Prawana logo

W Locie cudów nikt nie dokona

7 października 2010, 11:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Minister skarbu nie znajdzie frajera, który za marne pieniądze zbuduje z LOT-u drugą Lufthansę - pisze Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Tradycją są ciągłe roszady personalne w Locie. Teraz mamy niby osobistą rezygnację prezesa Sebastiana Mikosza, ale nie dajmy się oszukać. Jest to rezygnacja wymuszona przez niejasne zachowanie właściciela – ministra Skarbu Państwa – który dopiero co namieszał w zarządzie, odwołując prawą rękę prezesa, oraz przekazywał sygnały, że nie jest zadowolony z tempa restrukturyzacji.

Równocześnie minister pozytywnie ocenił byłego prezesa i nie sprecyzował, z czego konkretnie jest niezadowolony. Mikosz miał uratować LOT przed utratą płynności i przed upadkiem. Dzisiaj, choć wydarzeń, które mogą negatywnie wstrząsnąć branżą lotniczą, nie sposób czasami przewidzieć, takiego ryzyka w Locie już nie ma. Też chciałbym, żeby w Locie działo się więcej i szybciej, ale z zewnątrz łatwo tego żądać.

U poprzedników Mikosza restrukturyzacja kończyła się na prezentacji slajdów. Trudne decyzje były odsuwane, gdyż naruszając układziki polityczno-biznesowo-towarzyskie, narażały szefostwo firmy na kopanie z każdej strony. Zwolnienia zostały już częściowo przeprowadzone, część załogi LOT-u trafiła do odrębnych spółek, które mogą zostać sprzedane.

Na plus zaliczyć też można rozwój połączeń, większą atrakcyjność cenową, a w ślad za tym większe wypełnienie samolotów, twarde negocjacje z Boeingiem w zamian za opóźnienie dostawy dreamlinerów, przystąpienie do wymiany pozostałej części floty, co miało być związane z uruchomieniem nowych połączeń wewnątrz Polski i rozszerzeniem operacji LOT-u z portów regionalnych.

To ostatnie jest kluczowe w tajemniczej dymisji. Może prezes obiecał za dużo. Może władze portów regionalnych i samorządów usłyszały więcej, niż chciały. Niezaprzeczalne jest niezadowolenie z powodu opóźnień uruchomienia połączeń wewnętrznych oraz likwidacji przynoszących straty i niedających szans na poprawę. Zbliżają się wybory samorządowe i LOT mógłby nie sprostać obietnicom politycznym.

Odejście Mikosza może zaszkodzić prywatyzacji LOT-u. Inwestorzy zachęceni poprawą sytuacji przewoźnika mogą obawiać się, czy w całej sprawie nie ma drugiego dna. Mikosz robił swoje. Ruch należy do ministra, który powinien zaprosić do składania ofert na zakup LOT-u. W końcu wiedzielibyśmy, kto, za jaką cenę i na jakich warunkach jest gotów przewoźnika kupić. Komentowanie plotek o tym, kto raz chce, a raz nie, kupić przewoźnika, jest już nudne.

Jeśli minister myśli, że znajdzie frajera, który za marne pieniądze dokona cudu zbudowania z LOT-u drugiej Lufthansy, powinien przestać bujać w obłokach i zejść na ziemię.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj