Dziennik Gazeta Prawana logo

Jaki sens ma istnienie szkoły

8 kwietnia 2011, 12:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jan Wróbel w DZIENNIKU
Jan Wróbel w DZIENNIKU/Inne
Wykorzystam medialny szum wobec jak najbardziej zresztą uzasadnionej decyzji rządu o wysyłaniu do szkół sześciolatków, by poruszyć inny, jeszcze ważniejszy szkolny temat – sensu istnienia powszechnego szkolnictwa.

Ono jest misyjne, a nie użytkowe. Nieszczęściem polskiej szkoły stała się niewola w rękach polskiej inteligencji. Na co dzień traktowana per nogam, inteligencja odgrywa się, konstruując programy szkolne oparte na misji: garść wykształconych przerabia na swoją modłę gromady Zulusów. Tworzymy szkołę na miarę inteligenckich marzeń o wykształceniu i karierze. Najlepiej – akademickiej (czemu w ogóle nazywanej karierą?). Od szkoły podstawowej do średniej za polskim uczniem skrada się wizja człowieka, który po szkole idzie do innej szkoły, aż wreszcie do szkoły wraca jako nauczyciel – bo jakoś wymarzone studia na kulturoznawstwie, polonistyce, filmoznawstwie i nawet prawie nie dały innej szansy na rynku pracy.

Gros uczniów tymczasem nie ma aspiracji przynależności do „inteligencji”. Cenią sobie inny typ wykształcenia niż ogólno-szkolny, wolą telewizję od teatru i kino akcji od rozbioru wiersza. Ludzie nie chcą być „inteligentami”. To źle? Raczej dobrze – bo dobry posadzkarz jest więcej wart niż wykonawca podrzędnych prac zarezerwowanych w Polsce dla marnych inteligentów. Programy szkolne krojone wedle wyobrażeń inteligenta, budującego poczucie własnej wartości na znajomości faktów, których inni nie znają, tchną duchem zemsty. Może nie umiem podjąć pracy w Arthurze Andersenie, ale niestraszna mi poezja... Szkoła powinna jednak traktować kształcenie podejmowane nie z aspiracji kulturalnych, lecz z aspiracji finansowych, jako równie ważne i zasługujące na sympatię.

Osoby, które znajdują się w komisjach do spraw opracowania minimalnych podstaw etc., walczą o swoje pomysły z takim samym zapałem, z jakim ktoś niezamożny pilnuje, aby w wejściu do mieszkania goście zdejmowali buty, bo szkoda posadzki. Twórcy programów wpadają w sidła własnego życiorysu. Na ogół w młodości chodzili do dobrego liceum ogólnokształcącego, nieźle albo nawet dobrze się uczyli. Klapki na oczach nie pozwalają im dostrzec, że większość dzisiejszych gimnazjalistów i licealistów w niczym nie przypomina nastoletnich Dzisiejszych Znawców Nauki. Liceum nie kształci intelektualnej elity. Uczy prawie wszystkich. Kiedyś – mniejszość. Dzisiaj – większość. Gimnazjum i liceum albo staną się usługowe, albo staną (co ja mówię staną! Stały się) śmieszne.

Dyskusja o sensie istnienia szkoły jest najrzadziej wszczynaną debatą oświatową. Sześciolatki w pierwszych klasach – owszem. Laptopy na ławkach – owszem. Orliki, stołówki i programy „zero tolerancji” – owszem. Sens interesuje kilka, no może kilkanaście osób. Można mieć nieraz wątpliwości, czy Polska to duży europejski kraj.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj