Dziennik Gazeta Prawana logo

NA SOBOTĘ: Jan Wróbel: Na smutną nutę o dziennikarzach

8 września 2012, 10:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
NA SOBOTĘ: Jan Wróbel: Na smutną nutę o dziennikarzach
Shutterstock
Dziennikarze biadający z powodu kryzysu własnej branży to widok raczej zabawny niż niesmaczny. Jesteśmy przedstawicielami wolnych zawodów, a popyt na usługi jest zmienny - pisze publicysta Jan Wróbel.

Dziennikarstwo nie jest wielkim wyjątkiem od powszechnie obowiązującej reguły. Wierzyliśmy przez lata, że jest właśnie odwrotnie – na transformacji tracą pracownicy PGR-ów, kopalń, sieci saturatorów i policji, bo tak ma być. Nasza branża przeżyła po 1989 r. lata rozkwitu. Uważaliśmy, że na zawsze.

Dzisiaj mamy do opisania losy jeszcze jednej branży, na której usługi zapotrzebowanie się zmniejsza. Co prawda uczelnie kształcą (a może lepiej powiedzieć: obdarowują dyplomami) ogromną rzeszę humanistów, a zatem, wydawałoby się, naturalnych odbiorców tego inteligenckiego towaru, jakim była prasa. Nic jednak nie pomaga. Dziennikarstwo, nie tylko zresztą papierowe, jest w kryzysie. Do tego doszło, że nawet prokuratura zaczyna wyprzedzać dziennikarzy w ujawnianiu afer, a czegoś takiego to jak świat światem Polska nie widziała.

W istocie zaś nie mamy kryzysu dziennikarstwa, lecz racjonalną taktykę właścicieli podupadającego sektora – racjonalizacji kosztów. Więcej odbiorców pracy dziennikarzy daje żonglowanie emocjonalnymi głupstwami niż dostarczanie faktów i ciekawych analiz. Emocje oraz krótka pamięć decydują o kształcie współczesnych mediów. Jest kilka szlachetnych wyjątków (wiecie co – należy do nich DGP), chociaż i wyjątki idą na kompromisy. Powiedzmy szczerze, gazetowo-telewizyjne informacje, ten nie tak dawno podstawowy towar oferowany przez media, nie są niezbędne człowiekowi do życia. Aby jeść, złościć się „na tych debili” i kupować, nie trzeba czytać artykułów dłuższych niż 80 słów. Trzeba mieć nadzieję, więcej, wiarę, że obecne smutne zwycięstwo elity – bo poza elitą mało kto sięgnie po gazetę – jest przejściowe, że głód informacji i kształtnego języka wróci.

Można mówić o kryzysie mediów w tym znaczeniu, w którym kryzys oznacza przemianę, marginalizację jednych branż, dominację nowych. Jesteśmy na początku drogi, której końca nie widać. W wariancie pesymistycznym na jej końcu media są szacownym zabytkiem niczym filharmonia czy Teatr Guliwer. W wariancie optymistycznym widzimy media inne niż dzisiaj.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj