Dziennik Gazeta Prawana logo

Tusk polski czy europejski? Najtrudniejszy test polityczny byłego premiera. OPINIA

5 września 2015, 17:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Tusk
Donald Tusk/PAP/EPA
Problem z uchodźcami zalewającymi Unię Europejską to najtrudniejszy – z dotychczasowych – test polityczny dla Donalda Tuska. Były premier musi wybrać: czy reprezentuje polskie interesy czy też jest politykiem unijnym, proponującym rozwiązania nie po linii polskiego rządu. Jak do tej pory, w tej kwestii szef Rady grał na zwłokę. Teraz się musi opowiedzieć.

Jak już pisaliśmy, główna linia sporu w sprawie nielegalnych imigrantów przebiega między krajami zachodnio i południowoeuropejskimi z jednej strony, a wschodnią i środkową Europą z drugiej, czyli między Francją, Włochami, Niemcami i Austrią a Polską, Słowacją, Węgrami, czy Czechami. Ta pierwsza grupa, która jest dosłownie zalewana kolejnymi falami uchodźców domaga się wprowadzenia obowiązkowych i wyższych niż pierwotnie postulowano kwot uchodźców.

Polska w czerwcu zgadzała się, w trybie dobrowolnym, przyjąć 2 tys. uchodźców. Teraz Komisja Europejska oczekuje od Warszawy przyjęcia 10 tys. ludzi. Jak na razie rząd z umiarkowanym entuzjazmem, by nie powiedzieć sceptycznie, odnosi się do tej propozycji.

To jednak nie premier Ewa Kopacz, ale jej poprzednik Donald Tusk, ma teraz naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Bo dla Tuska przyszedł moment, kiedy będzie się musiał opowiedzieć i zająć konkretne stanowisko w sprawie uchodźców. Podczas czerwcowego szczytu starał się robić uniki, bardziej jednak sprzyjając blokowi wschodniemu.

W ostatnim momencie zmienił na przykład treść konkluzji, wykreślając z nich postulat obowiązkowości kwot (nasz obóz chciał dobrowolności w tej kwestii). Wywołało to złość, wręcz furię szefa Komisji Europejskiej, Jean-Claude’a Junckera.

Teraz temat kwot wraca, a Juncker zajmuje jednoznaczne stanowisko. I zarówno on, jak i Niemcy czy Francja oczekują, iż również szef Rady czyli Donald Tusk przyłączy się do tego właśnie stanowiska. Przyłączając się do ich punktu widzenia, Tusk musiałby potępić pozycję Polski czy Węgier. Co przez Polaków zostałoby odczytane jako wystąpienie wbrew interesowi polskiemu.

I z pewnością nie ułatwiłoby Tuskowi powrotu zwycięskiego do Warszawy po zakończonej kadencji. Stając z kolei po stronie obozu wschodniego, szef Rady naraziłby się na zarzuty, iż wciąż jest politykiem polskim, a nie europejskim i po prostu nie nadaje się do tego, by być przedstawicielem całej wspólnoty. Takiego wariantu Donald Tusk nie zaryzykuje. A stać pośrodku po prostu się już nie da, bo czas na działania. Szczyt w sprawie imigrantów zaplanowany został wstępnie na listopad, ale Tusk chciałby by do spotkania doszło jeszcze w październiku.

Kwestia uchodźców jest zatem dla Donalda Tuska momentem granicznym. A sytuacje wyboru tudzież kolizji między kursem polskim a europejskim (konkretniej największych unijnych krajów) będą coraz częstsze. Bo w agendzie unijnej najbliższe miesiące jest m.in. kwestia paktu energetycznego, nie mówiąc już o wojnie na Ukrainie). Przewodniczącego Tuska czekają kolejne trudne miesiące i wybory, bo niestety złote lata dla Unii Europejskiej się skończyły.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj