Cofnijmy się do 1997 r. Rosją rządzi Borys Jelcyn, postrzegany jako prozachodni budowniczy demokracji. Prezydenci USA i Rosji mówią o sobie „my friend Boris” i „moj drug Biłł”. O wejściu Rosji do Sojuszu nikt poważny nie myśli, ale o wrogości też nie ma mowy. Wojna natowsko-serbska, która te nastroje zepsuła, dopiero tli się na horyzoncie. Rosyjskie „niet” dotyczy w zasadzie tylko jednej kwestii. Poszerzenia NATO na wschód.
Aby dać Jelcynowi alibi w relacjach z betonową opozycją i przełamać opory niektórych państw Sojuszu, do podpisanego na szczycie w Paryżu Aktu stanowiącego o podstawach wzajemnych stosunków, współpracy i bezpieczeństwa między NATO i Rosją wprowadza się kilka zapisów. Choćby taki: . Właśnie te słowa rodzą argument, że Polska i inne państwa regionu nie mogą zostać objęte pełnowartościowym parasolem ochronnym.
I gdyby wziąć pod uwagę tylko powyższe słowa, mogłoby się wydawać, że sprawa jest przesądzona. Ale po pierwsze, pamiętajmy, że akt ten ma charakter deklaracji politycznej, a nie umowy międzynarodowej. A po drugie, wczytajmy się uważnie w jego treść. Pojawiają się tam np. słowa, że Rosja , a sygnatariusze deklarują . Po nielegalnej aneksji Krymu, jego militaryzacji i wojsk w Zagłębiu Donieckim podobne hasła mogą budzić co najwyżej pusty śmiech.
– czytamy w akcie. – replikuje znowelizowana w 2015 r. rosyjska strategia bezpieczeństwa narodowego. Przekonanie o wrogich zamiarach Sojuszu jest jedną z ważniejszych tez propagandy, wyliczającej kilometry od granic nowych członków do Moskwy czy insynuującej udział natowskich najemników w wojnie w Zagłębiu Donieckim.
W dokumencie z 1997 r. czytamy o uznaniu . Rosja najpierw złamała ten układ, dyslokując znaczne siły na Kaukazie, w 2007 r. poinformowała o jego zawieszeniu, a w 2015 r. – o wycofaniu się z niego. Coraz więcej analityków wskazuje przy tym, że Moskwa – inwestując relatywnie znaczące środki w siły zbrojne – szykuje się do wojny. Żeby być dobrze zrozumianym – nie znaczy to jeszcze, że Kreml planuje kogoś zaatakować. Znaczy to, że chce być do tego gotowy.
W prawie międzynarodowym istnieje zasada rebus sic stantibus, zasadnicza zmiana okoliczności, dająca prawo do wycofania się z podpisanej umowy. Jest kilka warunków: zmiana musi narażać jedną ze stron na znaczące straty, nie do przewidzenia w momencie zawierania układu. Nie trzeba nawet powoływać się na doktrynę, bo taki zapis zawarto w akcie z 1997 r. Natowskie zobowiązanie miało funkcjonować jedynie w . Trudno obronić tezę, że sytuacja po aneksji Krymu jest tożsama z sytuacją z 1997 r. Zresztą i sięganie po ten zapis nie jest konieczne, skoro – według aktu – .
Zacytujmy fragment analizy Andrzeja Wilka z Ośrodka Studiów Wschodnich z 2014 r.:
Zdecydowanie Kremla w rozbudowie armii najłatwiej było dostrzec po ciosie, jakim był ubiegłoroczny spadek cen ropy. Rząd kilkukrotnie nowelizował budżet, tnąc nakłady na edukację, zdrowie, infrastrukturę. Rosła tylko jedna pozycja: nakłady na zbrojenia. Przedstawiciele „russkiego miru”, ideologii coraz bardziej konstytutywnej dla tamtejszej polityki zagranicznej, twierdzą zresztą, że różnica potencjałów między Rosją i NATO jest znacząca tylko na papierze, ale nie w rzeczywistości. Dla nich jesteśmy „Gejropą”, Sodomą i Gomorą, której armie to niezdolni do walki hipsterzy z dobrych domów, nienawykli do bojowych warunków, skazani na paniczny odwrót z pola walki przed „russkimi mużykami”, tak jak eurokibice (nie licząc angielskich) uciekali ulicami Marsylii przed rosyjskimi chuliganami podczas Euro 2016.
Rosyjska armia podczas manewrów ćwiczy taktyczne uderzenie jądrowe na Warszawę i seryjnie narusza przestrzeń powietrzną krajów NATO, testując ich reakcje. Jej prezydent – jak pisał „Financial Times” – wprost groził zachodnim kolegom, że jeśli zechce, może w ciągu dwóch dni zająć dowolną europejską stolicę. Jej władze dostarczają donbaskim rebeliantom sprzęt pozwalający strącać samoloty pasażerskie. Jeden z jej dyplomatów ostrzega Danię, że jeśli podłączy się do amerykańskiej tarczy antyrakietowej, . Jeśli to nie jest podstawa, by uznać, że został wypełniony punkt pozwalający na wzmocnienie obecności wojskowej w celu , to co nią jest?