Dziennik Gazeta Prawana logo

Ekspert: Jest wielce prawdopodobne, że będzie trzeba się rozstać z Turcją w NATO

25 lipca 2016, 21:30
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Spotkanie prezydenta Turcji z liderami partii
Spotkanie prezydenta Turcji z liderami partii/PAP/EPA
Turcja miała dwie drogi - jedną z nich było wciągnięcie NATO do swych "neoottomańskich interesów", drugą sojusz z Moskwą - ocenił w rozmowie z PAP ekspert ds. Bliskiego Wschodu Witold Repetowicz. Dlatego, skoro Erdogan wybrał Rosję, to - zdaniem eksperta - może dojść do tego, że trzeba będzie Turcję z NATO wyrzucić.

Rozmówca PAP podkreślił, że w Turcji trwa antyamerykańska nagonka, której elementem jest m.in. poniedziałkowa publikacja tureckiego dziennika "Yeni Safak", który uchodzi za wspierający prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Gazeta podała, że jednym z organizatorów lipcowego puczu miał być były amerykański dowódca natowskich Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie (ISAF) generał John F. Campbell. Dodatkowo Waszyngton miał wesprzeć przeciwników Erdogana kwotą 2 mld dolarów, która jakoby została rozdysponowana dzięki kontaktom CIA z wykorzystaniem jednego z banków w Nigerii - donosi gazeta.

- podkreślił Repetowicz, dodając, że ustąpienie Turkom miałoby

Ekspert ds. Bliskiego Wschodu powiedział, że strategię władz w Ankarze wobec USA należy łączyć z krokami Erdogana, prowadzącymi w stronę ocieplenia stosunków z Rosją po zestrzeleniu przez wojsko Ankary na granicy turecko-syryjskiej rosyjskiego samolotu wojskowego.

- zauważył Repetowicz. Jego zdaniem fakt, że USA i Europa nie uległy temu spowodował, iż . W związku z tym będziemy obserwować dalsze zacieśnianie stosunków na linii Ankara-Moskwa - podkreślił.

Rozmówca PAP ocenił, że działania Erdogana wobec USA mają związek z tym, jak gospodarz Białego Domu ę na arenie międzynarodowej." - powiedział Repetowicz. W jego ocenie Zachód mógłby rozegrać tę kartę, m.in.

Biorąc pod uwagę te czynniki - uznał ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

- dodał. Podkreślił też, że - przewiduje Repetowicz.

W poniedziałek turecki dziennik "Yeni Safak" donosił, że "amerykański wywiad, wojsko i inne instytucje są oskarżone o wspieranie Gulena i gangów w celu dokonania przewrotu". Według dziennika gen. Campbell odbył kilka tajnych wizyt w tureckich bazach wojskowych Erzurum i Incirlik. Amerykański dowódca miał odpowiadać m.in. za tworzenie list tureckich wojskowych, którzy mogliby poprzeć próbę obalenia władz w Ankarze. Amerykanie przeznaczyli też, według gazety, 2 mld dolarów na wsparcie finansowe dla wojskowych popierających pucz.

Tureckie władze oskarżają o zorganizowanie nieudanego puczu z 15 lipca Fethullaha Gulena i domagają się od USA jego wydania. Gulen jest dawnym sojusznikiem prezydenta Erdogana, który jednak obecnie uznaje go za swego największego wroga. Nazajutrz po puczu władze rozpoczęły czystki, bezprecedensowe od czasu dojścia do władzy w 2002 roku Partii Sprawiedliwości i Rozwoju na fali poparcia dla powrotu umiarkowanego islamu do polityki tureckiej. Od 16 lipca w Turcji tymczasowo aresztowano ponad 11 tys. osób, a 5,8 tys. zostało zatrzymanych - wynika z niedzielnego bilansu. W trakcie puczu śmierć poniosło co najmniej 270 osób.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj