Friedman prognozuje, że wybory prezydenckie w USA wygra Hillary Clinton, choć przyznaje, że jest ona niezwykle słabym kandydatem. -- przekonuje w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Na stwierdzenie, że taki obrót sprawy z pewnością przyniesie ulgę na świecie, Friedman odpowiada: . I wymienia to, na co wybór prezydenta nie będzie miał wpływu: umowa handlowa z Unią Europejską - niesławne TTIP, które jego zdaniem nie zostanie podpisane, bo jest martwe; NAFTA, która i tak będzie renegocjowana; Partnerstwo Transpacyficzne, które przepadnie, bo "nikt nie wie, co się w tym porozumieniu tak naprawdę znajduje".
Nieco mniej uspokajająco brzmią jednak zapowiedzi Friedmana w kontekście polityki zagranicznej. Jego zdaniem "deal z Putinem", o którym mówił Trump, miałby polegać na zamrożeniu czy nawet usankcjonowaniu konfliktu na Ukrainie - co byłoby w interesie Rosji, która nie ma sił i środków na pełne przejęcie kontroli nad Kijowem, i USA, którym nie zależy na włączaniu Ukrainy w struktury NATO. Za Trumpa zmieniłoby się również podejście Ameryki do Unii Europejskiej, o której Friedman mówi, że "woli zajmować się gospodarką, przyjemnościami życia".
- - stwierdza szef Stratfora.
Odnosząc się już szczególnie do sytuacji Polski, Friedman zwraca uwagę, że po przejściu USA w tryb zaangażowania w stosunki dwustronne, a nie w kontakt z Unią jako całością, Polska nie miałaby powodów do obaw. Obecność amerykańskich wojsk nad Wisłą - podobnie jak w Rumunii - jest bowiem tanim sposobem na "szachowanie Rosji w tej części Europy".