Dziennik Gazeta Prawana logo

Studium duszy liberała: Trump okaże się szalonym wilkiem czy akceptowalnym politykiem

21 stycznia 2017, 09:49
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Donald Trump
Donald Trump/PAP
Donald Trump może się jeszcze stać akceptowalnym politykiem. Lecz może też okazać się szalonym wilkiem.

Internet o północy. Dwa dni do zaprzysiężenia Donalda Trumpa na prezydenta USA. Przypadkowa feminizująca strona plotkarska, artykuł o Nicole Kidman. Aktorka mówi: „Trump został wybrany – a my powinniśmy wspierać prezydenta, kimkolwiek on jest. Na tym opiera się nasze państwo. Jakkolwiek to się stało, stało się – idźmy dalej”.

Zjazd w dół strony ukazuje następujące komentarze:

Na jednej stronie obok siebie argumenty ad Hitlerum i ad hominem, zachęta do podważania legalności władzy, obawa przed zmianą ustroju, złość, napady paniki. A na innych stronach? Jeśli pominiemy Braitbart News i Fox News, propagandowe tuby kampanii Trumpa, niemal wszędzie dyskusja jest równie mięsista. Niby niewiele to znaczy – wszak w języku anonimowego komentarza każda mżawka to nawałnica, każdy gluten to płatny zabójca, a dowolny polityk to Archanioł bądź Belzebub, nigdy jakiś szeregowy diabeł. Ale zwykle rozmówcy kłócą się co do tego, kto jest Belzebubem, a kto Gabrielem – a dziś zaskakująca ilość dyskutantów z lewa, centrum i umiarkowanego prawa zgadza się co do tego, że Trump to właśnie uosobiony koniec świata, i deklaruje, że jest zła, zagubiona i przerażona.

Człowiek zagląda w internet, żeby lepiej zrozumieć, co się myśli w narodzie, bo naród nie mówi mediami, ale sekcją komentarzy. Lecz wrażenie, że Trump jest przede wszystkim obiektem lęków, paniki i nienawiści, potwierdzają też sondaże. CNN podaje, że prezydenta elekta pozytywnie ocenia tylko 40 proc. wyborców, co jest – jak twierdzi „Washington Post” – najniższym wynikiem w ostatnich 40 latach (dla porównania prezydent elekt Obama był dobrze oceniany, w zależności od sondażu, przez 79 proc. do 85 proc. Amerykanów). I chyba przez lat co najmniej 40 nikt nie został tak jednogłośnie potępiony przez czytelników plotek celebryckich za przecież niechętne i z rezerwą sugerowanie legalności prezydentury, jak pani Nicole Kidman.

Za pełnymi przerażenia i złości komentarzami są zwykli obywatele. Skąd mają wziąć spokój ducha, wytyczne przetrwania pod nową administracją, plan działań na przyszłość, lepsze zrozumienie sytuacji? Mogą się zwrócić do elit – intelektualistów, ludzi rozumu i wiedzy, obiektywnych obserwatorów politycznej rzeczywistości. To one mogą, w sposób jasny i wyważony, opisać ludziom to, co się stało – i skonstruować język, który swoją prawdą i siłą pobije retorykę Trumpa.

W trosce więc o ten spokój ducha zwykłego panikującego obywatela Ameryki, który z bezsilną złością obserwuje tweety, przemówienia i działania Trumpa, udałam się więc na amerykański Uniwersytet, żeby mi owe elity, a konkretnie znani mi skądinąd młodzi profesorowie etyki, filozofii, prawa i polityki, powiedzieli, jak według nich wygląda sytuacja i jaki mają plan.

Lament po demokracji

A na uniwersytetach – panika.

Słowa – mocniejsze niż pod tekstem o Nicole Kidman. Nerwy, przerażenie, lęki. Kilka wypowiedzi nie nadaje się do druku, bo po usunięciu przekleństw zostają same przecinki. A nade wszystko – zagubienie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj