Dziennik Gazeta Prawana logo

ZUS szuka pracowników. "Oferujemy prywatną opiekę medyczną" [KOMENTARZ]

21 kwietnia 2017, 16:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Biuro Obsługi Klienta ZUS
Biuro Obsługi Klienta ZUS/Agencja Gazeta
Administracja publiczna ma coraz większe problemy z przyciągnięciem do siebie dobrych fachowców. Zniechęcają przede wszystkim niewygórowane pensje. Zakład Ubezpieczeń Społecznych stawia jednak na pozapłacowe elementy wynagrodzenia. I oferuje programistom w zamian za podjęcie pracy w zakładzie opiekę prywatnego lekarza.

W wielu firmach prywatna opieka medyczna jest standardem. Uważa się ją - czy słusznie, czy nie to inna sprawa - za lepszą od państwowej. Gdy jednak urzędy zaczynają mówić "przyjdź do nas, zapewnimy ci szybki dostęp do lekarza" - coś zgrzyta. Gdy zaś zachęca w ten sposób Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który z natury rzeczy - obok Narodowego Funduszu Zdrowia - przekonuje, że płacone przez nas co miesiąc składki zdrowotne nie idą na marne, powstaje zgrzyt do kwadratu.

Choć zarazem trudno się decydentom w ZUS-ie dziwić. Instytucja szuka właśnie programisty - DB2 developera. Czyli prawdziwego fachowca. Stara się go znaleźć za pośrednictwem zagranicznych portali, z których eksperci chętnie korzystają, jak choćby NoFluffJobs. Zadanie jest trudne, bo większość poszukujących pracowników firm może zaoferować wynagrodzenie rzędu 10 tys. zł miesięcznie. ZUS? Skromne od 3 do 5,5 tys. zł. Stara się więc przekonać do siebie jak może. W tym właśnie prywatną opieką medyczną.

Jakkolwiek tę konkretną rekrutację należy postrzegać co najwyżej jako zabawny lapsus, tak w wielu postępowaniach rekrutacyjnych nadal dzieje się w zakładzie źle.

Z racji wykonywanej pracy mam kontakt z wieloma prawnikami. Z racji tego żem młody i jeszcze niewiele w życiu widziałem - znam ludzi, którzy dopiero co studia prawnicze skończyli.

Wielu z nich, także ci najlepsi na roku, w którymś momencie doszli do wniosku, że wolą stabilną pracę na państwowym garnuszku niż kapitalizm w kancelariach pośród hebanowych biurek. Rzecz w tym, że najlepszym absolwentom pracę w oddziałach ZUS-u znaleźć ciężko. Model rozmowy z komisją rekrutacyjną jest podobny:

- Pan jest dobrze wykształcony, powinien pan ubiegać się o stanowisko kierownicze.

- Nie mogę, gdyż aby zostać kierownikiem trzeba mieć kilkuletni staż pracy w zakładzie.

- No tak, no tak...

I kończy się na tym, że ci, na których powinien stawiać zakład, są za słabi na wysokie stanowiska i zbyt dobrzy na te średniego szczebla. Wiem, co mówię. Sam chciałem kiedyś zatrudnić się w ZUS-ie. Przegrałem ze studentką zaocznej turystyki, która pracowała w kiosku. Ale zazdrość mnie nie zżera. Wtedy nie oferowano prywatnej opieki medycznej...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj