List wystosowany przez 500 właścicieli małych sklepów oraz przedstawicieli Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wzywa do wycofania zakazu handlu w niedzielę. Jak ocenia pan tę propozycję?

Docierają do mnie zupełnie odmienne sygnały. W moim okręgu wyborczym mali i średni przedsiębiorcy są bardzo zadowoleni z zakazu handlu w niedzielę. Wszyscy zgodnie twierdzą, że w mniejszych sklepach wzrosły obroty. Takie miejsca jak piekarnie, w których trzeba było zatrudniać ludzi także w niedzielę, w obecnej sytuacji, gdy jest problem z nowymi pracownikami na rynku pracy, mogą odetchnąć. Z mojej perspektywy ustawa ta jest niezwykle cenna i opłacalna. Zdaję sobie sprawę, że całościowy ogląd sytuacji wymaga szerszych badań, ale moi wyborcy są zadowoleni z zakazu handlu w niedzielę. Nie widzę zatem powodu, aby z niego rezygnować. To dobra, prospołeczna ustawa.

Co trzeba wiedzieć o zakazie handlu w niedziele

Czy nie jest to uciążliwe dla klientów, którzy np. zapomnieli o zakupach bądź pracują również w soboty?

Myślę, że wszyscy się już przyzwyczailiśmy i dajemy sobie radę. Jeden dzień w tygodniu to w końcu nie tak dużo. Myślmy o ludziach, którzy musieliby w niedzielę zostawić swoje rodziny i udać się do pracy, by siedzieć na kasach przez cały dzień. Rolą państwa jest zapewnienie wszystkim obywatelom prawa do wypoczynku w niedzielę. Wiem też, że wielu pracowników dużych sieci handlowych czy galerii jest zadowolonych z dnia wolnego. To też generuje wyższe obroty w restauracjach czy hotelach. Nie zapominajmy o tym.

Ludzie pracujący w sektorze usług nie mają prawa do wypoczynku?

Nie da się zrealizować wszystkiego, ustawa dotyczy zakazu handlu. Dobrze, że wiele tysięcy ludzi pracujących w galeriach czy hipermarketach może się cieszyć z dnia wolnego. To krok w dobrym kierunku. Pamiętajmy, że duże sieci handlowe należą do kapitału zagranicznego. Nam zależy na wspieraniu polskich małych i średnich przedsiębiorców. Nowe prawo nie uderza w nich, więc nie wiem, skąd obawy ze strony niektórych środowisk.

Skąd więc te dane ZPP wskazujące na zamknięcie nawet 15 tys. małych sklepów?

Nie wiem, ale zdaję sobie sprawę, że otwarcie nowego dyskontu w małej miejscowości powoduje likwidację od pięciu do dziesięciu małych polskich sklepów. Zdajemy sobie sprawę, że to poważny problem. Te sieci mają gigantyczne obroty i skalę działania. Żaden polski przedsiębiorca nie jest w stanie z nimi konkurować. Dlatego chcemy pochylać się nad losem naszego rodzimego kapitału. Nie znam danych, którymi posługuje się ZPP, jednak z moich doświadczeń wynika coś zupełnie innego – polscy przedsiębiorcy są zadowoleni z działania ustawy o zakazie handlu w niedzielę.

Czy pomysł zaproponowany przez premiera Mateusza Morawieckiego mający na celu ograniczenie możliwości sprzedawania produktów pod własną marką przez duże hipermarkety to dobre rozwiązanie? Nie spowoduje to podwyżki cen?

To świetny pomysł. Zarówno małe, jak i duże polskie firmy od lat borykają się z sytuacją w której duże dyskonty i sieci handlowe uniemożliwiają im budowanie własnej marki i rozpoznawalności wśród konsumentów. Tym samym w pewnym sensie markety kradną tę markę i wprowadzają w błąd odbiorców, którzy nie są świadomi, że dany towar wyprodukował ktoś zupełnie inny. To hamuje rozwój naszych przedsiębiorców. Duże sieci narzucają tak niekorzystne warunki umowy, że promocja polskich marek jest niezwykle trudna. Ta presja umów powoduje, że produkty sprzedawane są z bardzo niską marżą.

Czy wyższa marża polskich producentów nie odbije się negatywnie na konsumentach korzystających dziś z produktów marek stworzonych przez hipermarkety?

Nie, bo hipermarkety muszą zachować konkurencyjność, a i tak generują ogromne zyski. Polscy przedsiębiorcy otrzymają po prostu szansę na promocję własnych produktów, które przecież cieszą się uznaniem konsumentów od lat. Pamiętajmy, że na potrzeby obecnej sytuacji, hipermarkety produkują np. własne opakowania dla produktów, których w istocie nie wyprodukowały. To zatem teraz koszty są wyższe, niż będą w wyniku realizacji propozycji premiera Morawieckiego. Konsumenci również skorzystają na przeprowadzonych zmianach. Nie rozumiem obaw dotyczących tego, że polskie produkty występujące pod własną marką miałyby być droższe. Pamiętajmy zresztą, że odpowiednie wypromowanie marki na rynku krajowym daje potem szanse do zaistnienia za granicą. A to z kolei przełoży się na nasz eksport, czyli przyniesie korzyść całej polskiej gospodarce.

Takie zakazy nie będą naruszały zasady konkurencyjności?

Zaburzeniem zasady konkurencyjności jest wykorzystywanie swojej przewagi rynkowej przez hipermarkety w celu wymuszania na polskich producentach zawierania niekorzystnych dla nich umów. To często prowadzi do działania na skraju opłacalności czy nawet upadłości. My chcemy właśnie przywrócić szanse na realną konkurencję biznesową.

Może więc zamiast tworzyć nowe rozwiązania prawne, wystarczą działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów?

Z całą pewnością UOKiK również powinien się tym zająć. Obecna sytuacja nie dająca wyboru polskim firmom jest szkodliwa dla naszej gospodarki. Sam wiem, że polscy przedsiębiorcy często się na to skarżą. Obecna sytuacja faworyzująca wielkie sklepy należące do zagranicznego kapitału jest niezadowalająca i musimy ją zmienić.