Dziennik Gazeta Prawana logo

Brexit, czyli walka z tyranią kontynentu. "Wyjście ze Wspólnoty jest tragedią" [OPINIA]

29 września 2019, 16:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
brexit
brexit/Shutterstock
Od razu przyznam, że pytania o brexit powodują u mnie potworne zażenowanie. Jako zdeklarowany Europejczyk uważam, że wyjście ze Wspólnoty jest tragedią i dla Wysp, i dla kontynentu. Gdyby sytuacja nie była tak poważna, byłaby zabawna. Eleganckie riposty spikera Izby Gmin Johna Bercowa na pustosłowie i grubiaństwo jej członków oraz pompatyczność przewodniczącego Izby Jacoba Rees-Mogga dostarczają przecież solidnej dawki rozrywki.

Znajomi (i nie tylko) cały czas zadają mi pytanie: dlaczego zwolennicy UE przegrali w 2016 r.? Według mnie przeważyło to, że Brytyjczycy utracili poczucie przynależności do wielkiej niegdyś nacji i nie zdołali odnaleźć się jako obywatele ponadnarodowej wspólnoty. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że wynik referendum jest skutkiem tego, że Unia nie zdołała stworzyć poczucia tożsamości dla swoich obywateli. Efekty tego zaniedbania są widoczne na całym kontynencie, zaś w Wielkiej Brytanii – z powodów historycznych – objawiły się najjaskrawiej.

Jeszcze do niedawna dla wielu Brytyjczyków tożsamość narodowa była związana ze zwycięstwem nad nazizmem (przy czym oczywiście zapominano o roli i ofierze Polski – i wszystkich innych sojuszników). Brexit pozwala im na nowo przeżyć emocje walki Brytanii z tyranią kontynentu: okrzyk Borisa Johnsona "Brexit albo śmierć” ("Brexit albo leżenie martwym w rowie”, jeśli dosłownie go cytować) bardzo przypomina wojenną retorykę Winstona Churchilla.

Ciekawe, czy 31 października, kiedy Wielka Brytania ma opuścić UE, Johnson wciąż będzie premierem i czy wciąż będzie gotów zginąć w jakimś rowie?

Dokąd teraz zmierzamy? Konserwatyści zamienili się w szajkę ekstremistów, utracili większość parlamentarną, a niebawem mogą zostać bez obecnego przywódcy. Lider Partii Pracy Jeremy Corbyn, pochłonięty marzeniami o socjalistycznej idylli (to efekt ciągłego czytania XIX-wiecznych dzieł Williama Morrisa), przekonał współtowarzyszy, że najlepiej pozostawić decyzję dotyczącą wyjścia z Unii wyborcom. Zaś szefowa Liberalnych Demokratów Jo Swinson chce odwołania brexitu i już widzi siebie jako kolejną kobietę premiera Wielkiej Brytanii.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj