Dziennik Gazeta Prawana logo

Krasnodębski: Nasza "normalność" oznacza co innego niż "ciepła woda w kranie"

5 grudnia 2019, 20:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zdzisław Krasnodębski Fot. Bartosz Jankowski
Zdzisław Krasnodębski Fot. Bartosz Jankowski/Dziennik Gazeta Prawna
"Tusk powiedział Polakom, że nie potrzebujemy żadnych reform, a my wręcz przeciwnie – mówimy, że normalność oznacza czasem konieczność reform" - mówi w Magazynie DGP prof. Zdzisław Krasnodębski.

Robert Mazurek: Ludzie głosują na PiS, wierząc, że jeśli myszy harcują, to w końcu przyjdzie Kaczyński i ogłosi, że ma kota i nie zawaha się go użyć.

Zdzisław Krasnodębski: Tak właśnie jest.

A tu się okazuje, że ten Kaczyński nie był nawet w stanie zapanować nad Banasiem.

Bo jesteśmy jednak demokracją konstytucyjną.

Wie pan, o czym mówię.

Tak, dotyka pan bardzo poważnej sprawy. To, że PiS istnieje i że dokonuje reform, zależy od siły, wytrwałości i osobowości jednego człowieka. I to człowieka, który potrafi znieść ataki, iść całymi latami pod prąd. Rzeczywiście, dopóki prezes jest w polityce czynny, to niebezpieczeństwo ostygnięcia lawy jest mniejsze.

Ale teraz po wyborach Kaczyńskiego nie było. Nie tupnął nogą, gdy Gowin i Ziobro domagali się więcej dla siebie.

Nie było? Wie pan, nie możemy uciec od wyniku wyborów, po których obie partie koalicyjne szczycą się, że mają po 18 posłów.

Ciekawe ilu by mieli, gdyby Kaczyński wyrzucił ich z PiS i zrobił wcześniejsze wybory?

Realizm polityczny kiedyś skłaniał PiS do koalicji z LPR i Samoobroną, potem podjęto bardzo śmiałą decyzję o przeprowadzeniu w 2007 r. wcześniejszych wyborów, co zakończyło się oddaniem władzy. Dziś rozpisanie nowych wyborów też byłoby pewnie podarowaniem zwycięstwa opozycji.

To co z Kaczyńskim, jak wróci ze szpitala?

Uważałem, że Jarosław Kaczyński powinien zostać premierem podczas rekonstrukcji rządu. Tak się nie stało, ale jeszcze może dojść do sytuacji, w której będzie on zmuszony, aby stanąć na czele rządu. Zdaje się, że tego nie chce, że najbardziej odpowiada mu sytuacja, w której jest strategiem, ale być może będzie musiał podjąć się roli premiera.

Co takiego musiałoby się stać?

Musiałaby zaistnieć potrzeba poważnej zmiany układu sił. Skądinąd Jarosław Kaczyński robił to już parokrotnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj