Polska być może obraża Niemców, kłóci się z Rosjanami i wprawia we wściekłość całą Unię Europejską, uparcie przeciwstawiając się ważnym wspólnotowym inicjatywom. Jednak z punktu
widzenia Jerozolimy, Polska jest "najlepszym przyjacielem Izraela w Europie". Postrzega Izrael jako ważnego sojusznika, nazywając go "wartością strategiczną"
i raz po raz staje w jego obronie na arenie międzynarodowej, nawet za cenę konfrontacji z partnerami na kontynencie - tak twierdzą przedstawiciele izraelskiego rządu.
Prezydent Kaczyński, który zaangażował się w tworzenie Muzeum Historii Żydów Polskich, podczas okazałej uroczystości w dniu 10 października nadał odznaczenia dziesiątkom osób, które
ratowały skazanych na zagładę Żydów. Wieczorem 18 października, w najgorętszym okresie kampanii wyborczej, jego żona Maria wzięła udział w uroczystym otwarciu nowej siedziby Instytutu
Polskiego w Tel Awiwie.
Dlaczego w ciągu ostatnich dwudziestu lat rozwinęły się pomiędzy Polską i Izraelem tak szczególne stosunki, których nowa kulminacja przypadła na rządy braci Kaczyńskich? Rozmowy z wysokimi
urzędnikami, dziennikarzami oraz obserwatorami w Jerozolimie i Warszawie pozwalają przytoczyć kilka powodów.
Po pierwsze, względy historyczno-moralne: Polacy nie ponoszą odpowiedzialności za Holocaust, ale nie mogą uciec od faktu, że zagłady dokonano w przeważającej mierze na polskiej ziemi, a już
na pewno nie od faktu, że to Polacy ponoszą odpowiedzialność za wydarzenia tak ponure, jak masakra w Jedwabnem i w Kielcach.
Solą w oku jest antysemityzm państwowy, w wyniku którego za czasów władzy komunistycznej, w 1956 i 1968 roku, z kraju wypędzono dziesiątki tysięcy Żydów.
Po drugie nowy globalny wizerunek: Polska jako kraj prześladowań i pogromów, jako naród morderców i kolaborantów, jako cmentarz ludności żydowskiej - Polacy chcą z siebie strząsnąć te
przykre, pokutujące od wojny stereotypy. Potrzebują alibi od Jerozolimy i obiecują, że będą jej sojusznikiem wśród społeczności międzynarodowej. Mamy tu w istocie do czynienia z
"transakcją wybielania": ty wybielisz mnie, ja wybielę ciebie.
Po trzecie, wykorzenienie antysemityzmu: przebywający w Polsce izraelscy dyplomaci mówią, że tutejszy antysemityzm jest "lekki", że nie ma w nim przemocy. Zdaniem niektórych
polskich obserwatorów można to przezwyciężyć dzięki rosnącej obecności Izraelczyków w Polsce: rozwieją oni obawy Polaków związane z roszczeniami własnościowymi, a być może także, co
ciekawsze, przyczynią się do eliminacji przesądów skupionych wokół znajomego wizerunku Żyda ze sztetla, "postaci ultraortodoksyjnej, w czarnym ubraniu i w sztrajmelu na głowie,
którą w waszym kraju można dziś głównie spotkać w Mea Shearim (znana ultraortodoksyjna dzielnica Jerozolimy)" - mówi jeden z polskich urzędników. Innymi słowy, przybywajcie
tłumnie, udowodnijcie nam, że nie macie rogów i w ten sposób pomóżcie nam wykorzenić antysemityzm.
Kolejnym powodem jest chęć przyciągania inwestorów: obie strony mówią o "wzajemnie uzupełniających się gospodarkach", gdzie jedna strona eksportuje to, co druga chce
importować. Polska jest przede wszystkim zainteresowana nowoczesnymi technologiami i naukowym know-how Izraela, ale cieszą ją również obserwowane w ostatnim czasie znaczące izraelskie
inwestycje w sektorze nieruchomości. No i oczywiście pogłębiająca się współpraca w obszarze bezpieczeństwa i wywiadu, której potrzebuje w obliczu wojskowego zaangażowania w Iraku i
Afganistanie.
Wreszcie w grę wchodzi czynnik amerykański: często się słyszy, że Polska to "najbardziej proamerykański kraj świata - włączając Stany Zjednoczone". Polacy są Amerykanom
szczególnie wdzięczni za poparcie dla ruchu "Solidarności" za czasów władzy komunistycznej, za rolę, jaką odegrali w zburzeniu muru berlińskiego oraz za przyjęcie Polski do
NATO w 1999 roku.
Polska, upokarzana i raz po raz tracąca niepodległość, wiąże dziś swoje bezpieczeństwo i swoją przyszłość z utrzymywaniem bliskich stosunków z jedynym światowym supermocarstwem. Jest
więc rzeczą naturalną, że pragnie stać się elementem ścisłego węzła pomiędzy Waszyngtonem i Izraelem.
Powyższa analiza ukazuje podstawowe zasady, na których opierają się polsko-izraelskie stosunki dwustronne. Nie wydaje się, aby odzwierciedlały one jakieś stanowisko tej czy innej partii. Z
perspektywy Izraela, po objęciu władzy przez PO, jedyną zmianą będzie w mniejszym stopniu poleganie na Stanach Zjednoczonych, a w większym koordynowanie polskiej polityki z Unią Europejską.
Może to znaczyć, że niemal bezwarunkowe poparcie dla rzdu Izraela i jego polityki będzie musiało ulec złagodzeniu. Mimo to jednak Izrael uważa te różnice za drobne niuanse i dlatego oddechu
nie wstrzymuje.