Magdalena Rigamonti: Pomnik Kościuszki w Waszyngtonie jest już czysty?

Reklama

Marek Skulimowski: Nie. Ale tym się nie martwię, przecież graffiti można zmyć. Zresztą nikt specjalnie nie dewastował tego pomnika, bo jest poświęcony Kościuszce, to była po prostu kolejna powierzchnia do zamazania.

Widziałam sondę z czarnoskórymi Amerykanami…

Ja też ją widziałem. Pytani, czy wiedzą, kim był Tadeusz Kościuszko, nic nie potrafili powiedzieć. A szkoda. Bo patron naszej organizacji, Fundacji Kościuszkowskiej, był jak na czasy, w których żył, dość progresywny. W testamencie zapisał przecież, że część jego majątku Thomas Jefferson ma przeznaczyć na wykupienie niewolników, zapewnienie im godziwego życia oraz naukę. Jefferson, trzeci prezydent USA, woli przyjaciela nie wykonał, zaś testament został ostatecznie unieważniony przez Sąd Najwyższy w latach 50. XIX w. Nikt nie chciał tworzyć precedensu, by przeznaczać pieniądze na tak „niegodziwe” cele. Kościuszko nie przystawał do swoich czasów. Przecież podczas insurekcji 1794 r. miał oddział żydowski, on też włączył chłopów do walki o niepodległość Polski.

Teraz jest ten moment, żeby zacząć mówić w Ameryce o Kościuszce, żeby film o nim zrobić.

I mam mówić patetycznie, że dołożymy starań? Że powinien powstać hollywoodzki film o nim? W wyniku ostatnich wydarzeń pokazujemy Kościuszkę jako wzór tolerancji.

CAŁY WYWIAD DOSTĘPNY W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>