Jak zareagowałeś, widząc relacje z kościelnego ślubu Jacka Kurskiego?

Reklama

Osłupieniem.

Nie ty jeden.

Sposób, w jaki to zrobiono, uczynił dla trwałości małżeństwa więcej złego niż lata propagandy lewicowo-liberalnej. Ludziom czasem nie wiedzie się w życiu, popełniają błędy, ale nie róbmy z błędu powodu do chwały w jednym z najważniejszych miejsc polskiego katolicyzmu.

Jeden z biskupów gorzko zażartował, że owszem, drugi ślub był w Łagiewnikach, ale za to trzeci będzie w katedrze na Wawelu.

Problemem tu nie jest nawet Kurski, tylko biskup, który dał zgodę na tę ceremonię.

I abp Sławoj Leszek Głódź, który tak szybko załatwił orzeczenie o nieważności poprzedniego małżeństwa Kurskiego.

Widocznie zrewanżował się za jakieś przysługi. Po tym wszystkim nie da się już ludziom mówić, że kościelna procedura nie jest normalnym rozwodem.

Bo wygląda, że jest.

Trzeba mieć tylko znajomości i pieniądze.

Na uroczystości pojawił się wianuszek polityków PiS.

Jak widać wartości są dobre, kiedy możemy nimi w kogoś przyładować, lecz nie wtedy, kiedy mamy wymagać ich od siebie. To nie grzech ludzi najbardziej odpycha, tylko hipokryzja.

Tu zostały pobite jej rekordy.

Poza bardzo nielicznymi nikt tego nie broni, a większość księży była zgorszona. Pytają mnie retorycznie: „I jak mam teraz odmawiać komunii świętej ludziom, którzy 20 lat żyją naprawdę dobrze w drugim związku?”.

Reklama

Kościół polski przegra wybory razem z PiS?

Gorzej, PiS może jeszcze wygrywać, ale Kościół te wybory przegra.

PiS odwróci się od Kościoła?

Już słyszymy z tej partii głosy, że jak opinia publiczna zmieni poglądy, to my nie będziemy za poprzednie umierać. Kościół przećwiczył to niedawno w Europie, przecież w Irlandii rewolucję obyczajową przeprowadzili politycy, którzy jeszcze 20 lat temu deklarowali się jako głęboko wierzący. Ale kiedy tylko Kościół stracił znaczenie – na własne życzenie i nie bez pomocy chroniących go ślepo polityków – odwrócili się i od niego, i od głoszonych wartości.

Jeszcze 15 lat temu politycy PO deklarowali głębokie przywiązanie do Kościoła, a prezydentem Warszawy została wiceszefowa tej partii z Odnowy w Duchu Świętym.

A dziś większość z nich ma inne zdanie i za nimi podążą politycy PiS. Naturalnie nie wszyscy, ale większość, wystarczy, by zmieniła się koniunktura. Wróć, ta koniunktura już się zmieniła, tylko Polacy jeszcze nie dostrzegli, jak bardzo są inni. Kiedy to zrozumieją, podążą za nimi politycy, bo najsilniejszym afrodyzjakiem jest dla nich władza.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>